<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136</id><updated>2011-08-22T08:49:34.051-07:00</updated><category term='Hinglish'/><category term='wkurw'/><category term='lato'/><category term='zakupy'/><category term='Himalaje'/><category term='English'/><category term='hindi'/><category term='zima'/><category term='kasta'/><category term='slonce'/><category term='wiosna'/><category term='Delhi'/><category term='niewolnictwo'/><category term='bhang lassi'/><category term='Food for tought'/><category term='snieg'/><category term='Holi'/><category term='kulturowy'/><category term='Europa'/><category term='komunikacja'/><category term='targowanie'/><category term='Indie'/><category term='szok'/><category term='demokracja'/><category term='blada twarz'/><category term='cieplo'/><category term='riksza'/><category term='kolory'/><category term='swieto'/><category term='mroz'/><category term='no problem'/><category term='India'/><category term='jezyk'/><category term='rupee'/><title type='text'>Incredible India</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>31</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-591766122095594383</id><published>2010-09-17T06:36:00.000-07:00</published><updated>2010-09-17T06:46:59.146-07:00</updated><title type='text'>HOME SWEET HOME?</title><content type='html'>16 września, mija 7 czy 8 tydzień od kiedy jestem w Polsce i można powiedzieć, że na dobre się już zadomowiłam. W mieszkaniu mini remont wre, w eter ruszyły dziesiątki CV, parę spotkań już za mną, większość z Was już zdążyła mnie obejrzeć na żywo i w kolorze, tych, którzy jeszcze nie zdołali przepraszam z góry za niedopatrzenia. &lt;br /&gt;Ten powrót przebiega znacznie spokojniej. Jak pamiętacie podczas mojego parodniowego pobytu w marcu nie bardzo łapałam kontakt ze światem przez pierwsze dni. Szare ulice, szarzy ludzie, nieśmiało zaczynająca się wiosna, bezlistna i nadal brudna po zimie. Gdzie moje kolorowe sari?! Gdzie moje riksze, gdzie moje krówki i świnki?! Gdzie kolorowe stoiska z owocami, wiankami kwiatów, przydrożne kapliczki?! Gdzie to życie, kolorowe życie na ulicach?! Tu tak szaro, buro, nijako. Na głowach mohery, na nogach gumowce.&lt;br /&gt;Reversed cultural shock, jak to mądrze nazywają. Jak już się przywyknie do nowej rzeczywistości, ciężko jest wrócić do innej, nawet swojej, tej z której się przybyło. W nowej zostali nowi przyjaciele, którzy też tęsknią, piszą – Wracaj! W starej witają starzy, za którymi ja z kolei tęskniłam. W głowie nadal czas indyjski budzący mnie o 5 rano, bo tam już przecież prawie 10. Trwało to dobrych parę dni zanim znowu powróciłam nie tylko ciałem, ale i duszą, do Polski. Potem z kolei, wraz ze zbliżającym się powrotem, niechęć do kolejnego pakowania się i opuszczania rodzinnych progów. No tak to już chyba jest z takimi wyjazdami – zawsze coś się traci, zawsze coś się zyskuje. &lt;br /&gt;Ale bez smucenia, pamiętamy jak było w marcu, a było tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TJNvU5MMDRI/AAAAAAAAASM/HT5wgSr7mQQ/s1600/IMG_3556.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TJNvU5MMDRI/AAAAAAAAASM/HT5wgSr7mQQ/s320/IMG_3556.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5517876373198998802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TJNvUsPAA2I/AAAAAAAAASE/y6D4psvJAt0/s1600/IMG_3546.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TJNvUsPAA2I/AAAAAAAAASE/y6D4psvJAt0/s320/IMG_3546.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5517876369721131874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TJNv1G8NK0I/AAAAAAAAASU/ssl_9BPb1Zc/s1600/IMG_3560.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TJNv1G8NK0I/AAAAAAAAASU/ssl_9BPb1Zc/s320/IMG_3560.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5517876926645873474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powrót, można powiedzieć już bezpowrotny, był dużo łagodniejszy. Może już tak tęskniłam za domem? A może miałam już zupełnie dość? A może też Indie mnie dosłownie wykopały tym ciężkim zatruciem, więc za czym tu tęsknić. Tam strugi deszczu, burze i zawieruchy. Tu słoneczko, lato w pełni, spotkania towarzyskie, wakacyjny klimat, ukochane żagle. Za czym tu tęsknić, do czego tu wracać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak sobie właśnie myślałam, aż do zeszłego tygodnia, kiedy przyłapałam się na tym, że już od paru godzin (a była już północ) surfuję po necie, a dokładniej po YouTubie i oglądam łapczywie wszystko z „Indian”, „Punjabi” albo „Bolly” w nazwie. Ja i Bolly?!!!&lt;br /&gt;Przecież ja nigdy nie miałam nic z tą estetyką wspólnego. Próbowałam raz oglądać film bolly, przed wyjazdem i nie zdzierżyłam. A teraz?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym słowem złapała mnie nagła nostalgia. Za moimi Indiami, które niby są tak blisko, a jednak tak daleko. Wydaje się, że w niepamięć poszły zatargi o cenę rikszy, wykłócanie się z taksówkarzem o to, gdzie ma jechać, zatruwanie się śniadaniem… Zostały tylko wspomnienia kolorowego, fascynującego życia, ciekawych ludzi poznanych na szlaku i smaku świeżej kolendry dodawanej do dosłownie wszystkiego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;… aż do dziś!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwartek wieczór. Wizyta w salonie Orange. &lt;br /&gt;Cel? Nie działa przeniesiony numer z Ery to Orange (albo Orżnij, jak kto woli) abonamentu, który działać powinien. &lt;br /&gt;13:30 Pierwszy telefon na infolinię. Tidididi… muzyczka leci, wraz z nią moje złotówki z kredytu Skype, bo komórka przecież nie działa. O – mówią, że zadziała o 15:30. Ok.&lt;br /&gt;16:01 Drugi telefon na infolinię. Dłuuuuuga muzyczka, Shakira odsłuchana chyba z 10 razy. Numer mojej nowej karty SIM, coś z nim nie tak, umowa nie przeszła, bla, bla, bla. Nie pomogą mi, muszę iść do salonu. &lt;br /&gt;18:30 Wchodzę do Salonu Orange. Plac Konstytucji. 12 osób przede mną. Czas zabijam lekturą. O, moja kolej. Pani konsultantka cała na czarno. Wdzianko czarne, włosy czarne, rzęsy czarne, oczy czarne, wszystko czarne. Wiadomości też czarne. &lt;br /&gt;CZARNA PANI: „ Umowa nie została przyjęta przez system, nie znam przyczyny, może to potrwać do 7 dni, trzeba uzbroić się w cierpliwość.”&lt;br /&gt;JA: „Ale ja nie mogę… bo przez nogę… co mnie to obchodzi… ja muszę już, ja nie mogę być odcięta, trzeba było wyznaczyć datę przełączenia po tych 7 dniach, przecież mi się nie spieszyło…”  i tak dalej i tak dalej, wygłaszam swoją litanię wkurwionej klientki. Żeby mnie nie olała. Skutek - ekspresowy teleport na drugie piętro do Pana Konsultanta, który zlecenie przyjmował w poniedziałek. W końcu to niech on się martwi.&lt;br /&gt;PAN KONSULTANT „ No to taki przypadek jeden na tysiąc, niestety 7 dni trzeba czekać, nie bardzo mogę nic poradzić”&lt;br /&gt;JA: powtarzam litanię&lt;br /&gt;ON: UWAGA UWAGA ----- I AM SORRY!!!!&lt;br /&gt;JA: „To nikt nie będzie się mógł do mnie dodzwonić przez ten czas?”&lt;br /&gt;ON: „No chyba nie, bo ja dzwoniłem do Pani na ten numer, żeby Pani powiedzieć, że umowa nie weszła, ale nie mogłem się dodzwonić (!!!!)”&lt;br /&gt;JA: „ Jak Pan miałby się dodzwonić skoro karta SIM, która mi daliście, nie działa?”&lt;br /&gt;ON: „ No właśnie nie wiem”&lt;br /&gt;JA: „To co ja mam zrobić, żeby mój numer stary zadziałał jak najszybciej, ERA już mnie odcięła. Można przywrócić mnie do ERY na parę dni?”&lt;br /&gt;ON: „ No raczej nie.” I AM SORRY!!!!! Cierpliwości!!!!!!&lt;br /&gt;Ach Panie Konsultancie Kochany, no nie wiem co mam robić. Czy mam Pana dalej opie…..lać, czy mam Pana całować i w niebogłosy się śmiać i ze szczęścia skakać? Indie, znowu jestem w Indiach, HUUURAAAAA!!!! Czyli znaczy, że jak się nie da, to się da.&lt;br /&gt;ŁUP!!! Pięścią w stół. Panie Konsultancie, ja tu Panu nie przepuszczę!!! I ja się stąd nie ruszę, dopóki on nie zadziała! Standardowy chwyt stosowany w Indiach – od prośby do groźby. A godz. 20, czas zamknięcia salonu bliska. Nad Panem Konsultantem wisi groźba nadgodzin. &lt;br /&gt;45 minut, parę telefonów, nowa podpisana umowa i wydana nowa karta SIM póżniej… Ot działa, wszystko działa, mój stary dobry, wszystkim dobrze znany numer działa!!! I widzi Pan, Panie Konsultancie – WSZYSTKO SIĘ DA!!! Dziękuję Panie Konsultancie z New Delhi rodem, hehe, do rychłego. &lt;br /&gt;19:55 – zatrzaskują się za mną drzwi do salonu Orange. Jeszcze dostałam w nagrodę pakiet darmowych minut na dzwonienie po 18 na 9 miesięcy. No nic tylko żyć nie umierać! Chyba im podaruję i nawet reklamacji nie wyślę. &lt;br /&gt;A propos -  przyczyną braku aktywacji był brak jeden cyferki gdzieś tam. Ach ta wszechobecna biurokracja-technokracja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O i takim sposobem kończę tego bloga mojego indyjskiego. Kończę i nie kończę zarazem. &lt;br /&gt;Dziś milkną słowa, a przemawiają dźwięki i obrazy, więc prosimy się nie rozłączać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będzie SAME SAME BUT DIFFERENT. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. A jeżeli Wam lektury brak by było zapraszam na www.itstotallygoingonmyblog.wordpress.com&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-591766122095594383?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/591766122095594383/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/09/home-sweet-home.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/591766122095594383'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/591766122095594383'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/09/home-sweet-home.html' title='HOME SWEET HOME?'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TJNvU5MMDRI/AAAAAAAAASM/HT5wgSr7mQQ/s72-c/IMG_3556.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-994542818789363375</id><published>2010-07-25T00:04:00.000-07:00</published><updated>2010-07-25T00:10:14.959-07:00</updated><title type='text'>POZEGNANIE Z INDIAMI</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEvjScOxmjI/AAAAAAAAAR0/AyVfQpAZPsc/s1600/india-political-map.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 298px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEvjScOxmjI/AAAAAAAAAR0/AyVfQpAZPsc/s320/india-political-map.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5497737676091136562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Środa 21 lipca 2010, mój ostatni dzien w Indiach. Padam po bieganine dnia poprzedniego, kiedy to dotarcie z Polnocnego Delhi do Gurgaonu (35km) zajęło mi 4.5 godz! ( z czego polowe i tak przejechałam metrem) Ale odebrałam dlugo wyczekiwany list referencyjny od firmy, w ktorej zakończyłam prace UWAGA – pod koniec marca!&lt;br /&gt;Na dzien ostatni zaplanowałam zakupy pamiątkowe, ostatnie pakowanie, wazenie bagazu itp. A jak mnie Indie pożegnały? Cytujac jednego ze słynnych filozofow XX wieku – SHIT HAPPENS!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czegos takiego to slowo daje nigdy jeszcze, nawet w Indiach ,nie przezylam, choc moje gastryczne opowieści staly się już słynne. Lezac skrajnie odwodniona na hotelowym lozku pod tnącym wilgotne powietrze wiatrakiem zastanawialam się – co mnie tak na koniec rozłożyło. Opcje byly dwie:&lt;br /&gt;2 dni temu zamówiłam na sniadanie jajka sadzone w moim tybetańskim hotelu na Majnu-ka-Tilla. Podano mi delikatnie mówiąc lekko niedosmażone. I co? Pomyslalam – cholera, salmonella albo cos – nie jedz! I zjadlam. A dzien pozniej w KFC uraczono mnie Pepsi z lodem. Pomyslalam – Nie pij! I wypilam!&lt;br /&gt;No i dostalam za swoje, choc nigdy, przenigdy nie wykończyło mnie jedzenie w najgorszych, zdawaloby się najbrudniejszych knajpach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lezac tak bezwładnie z metlikiem w glowie i pijac ORSy zastanawialam się co dalej – jak wsiąść do samolotu na 15 godz. z mega biegunka. Zaiste, takiego od Indii pozegnania się nie spodziewalam…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lezalam tak i powoli dochodząc do siebie po łyknięciu zaleconych przez tybetanska pielęgniarkę lekow myślałam o tych 9 miesiacach, które spędziłam tu, w kraju nad Gangesem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można powiedziec, ze czulam nadal pewien niedosyt… bo nie bylam przeciez jeszcze w tylu miejscach: nowoczesnym Bombaju (bo czas na wycieczke tam ukradl nam szpital), Kalkucie (bo było nie po drodze), ruinach Hampi w Karnatace (bo za pozno się zorientowaliśmy) , erotycznej świątyni Kajuraho (bo slabe polaczenie), kaszmirskim Srinagarze (bo przestraszyly nas zamieszki), dolinie Spiti (bo na wyjazd tam już nie mialam sily). Bo nie zrobilam tylu rzeczy – nie poszlam na kurs medytacji, ani nawet na dłuższy kurs jogi, choc joge uwielbiam jeszcze z Polski. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej jednak strony mialam już kompletny przesyt– mialam już dosc  hinduskiego jedzenia, nic tylko tuczacy ryz z czyms tam, po dziurki w nosie ciągłego przemieszczania się (czasami cale dni i noce spedzane w pociagach i autobusach), tych nagabujących sprzedawcow, oszustow, oszukańców, gapiących się na mnie facetow, trąbiących samochodow, brudnych zwierzakow, szalonych kierowcow, zarobaczonych hoteli…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego dodajmy jeszcze tesknote za domem – za rodzina, przyjaciółmi, znanymi miejscami, polskim jedzeniem, wyjsciem na prawdziwa kawe, pojsciem do kina, do galerii, teatru (bo tu nikt nie wie co to teatr – dla nich to kino), pojezdzeniu bezpiecznie na rowerze, pospacerowaniu w parku, gdzie nie spia bezdomni i robotnicy, pojsciem na basen…&lt;br /&gt;Iscie wybuchowa mieszanka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy jechałam na lotnisko w nocy patrzylam po raz ostatni na delhijskie ulice – mimo poznej godziny nadal przepelnione ludzmi i zwierzetami. Trabiacymi samochodami. Będę troche tesknic za ta chaotyczna, ale jakze tetniaca zyciem atmosfera. Pamietam jeszcze, jak upajalam się nia 9 miesiecy temu. Dzis już mnie nie dziwi, ani nie zachwyca, ani nie przeraza. Po prostu jest, a ja razem z nia. Po już się do niej przyzwyczailam i w nia wzrosłam, choc za paręnaście godzin wyladuje w zupełnie innej rzeczywistości.  I choc teraz mam jej serdecznie dosyc, bo co chwila ktos na nas trabi, pakuje nam się pod kola i całość smierdzi delhijskim siarkowodorem, to wiem, ze jeszcze nie raz za nia zatęsknię… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ania Krawczyk&lt;br /&gt;W  Indiach 31.10.2009 – 22.07.2010&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-994542818789363375?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/994542818789363375/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/pozegnanie-z-indiami.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/994542818789363375'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/994542818789363375'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/pozegnanie-z-indiami.html' title='POZEGNANIE Z INDIAMI'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEvjScOxmjI/AAAAAAAAAR0/AyVfQpAZPsc/s72-c/india-political-map.gif' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-8352518339916934101</id><published>2010-07-19T21:25:00.001-07:00</published><updated>2010-07-19T21:46:05.909-07:00</updated><title type='text'>MOJA DHARAMSHALA</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEUmNzv7wOI/AAAAAAAAARs/hvxbmluSe5g/s1600/monks.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEUmNzv7wOI/AAAAAAAAARs/hvxbmluSe5g/s320/monks.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495840938946969826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie tygodnie, bo dlugim, trzymiesięcznym i meczacym podróżowaniu odpowczywalam w Dharamshali, a zaby było scislej – w McLeod Ganj – siedzibie Dalaj Lamy i tybetańskiego rzadu na uchodztwie. Siedziałam sobie w moim mikrospokopijnym pokoiku za 100 rupii i przez pierwszy tydzień powaznie się leniłam – ksiazka, spanie i spacery po okolicy. McLeod Ganj ma bowiem te zalete, ze można tu odpocząć od Indii. A ja już odpocząć musiałam. Oczywiście nie dotarlam tu bez przygod – z autobusu Delhi-Dharamshala, na który kupiłam na prawde drogi bilet usiłowano mnie wyrzucic twierdzac, ze nie ma mojej rezerwacji. W koncu jednak wyladowalam na szarym koncu i wytrzęsłam się przez te 12 godz jazdy kiedy z klimy mialam tylko tyle, co kapiaca z sufitu woda. Ale dotarlam. Mieszkałam w bardzo milym hoteliku Ladies Venture, który bardzo polecam. &lt;br /&gt;W McLeod Ganj można sobie bardzo skutecznie odpocząć, zwłaszcza od nagabywajacych Hindusow. Jest tu co prawda troche Kaszmirczykow, ale to tez inny sort. Nie sa tak nachalni, choc znani z prob podrywania każdej ladniejszej, bialej dziewczyny. I często im się udaje, bo Kaszmirczycy sa bardzo przystojni. &lt;br /&gt;Poza tym dookoła sami Tybetańczycy i pyszne, tybetańskie jedzenie. &lt;br /&gt;Można tez powiedziec, ze McLeod Ganj jest swojego rodzaju przekleństwem – nigdy nie zaczynaj podrozy od tego miejsca bo…. zostaniesz i dalej już nie pojedziesz. Poznalam wielu takich turystow, co siedza tam już od miesięcy i już planuje rychly powrot, bo zbliza się koniec ich wizy. Oczywiście to za sprawa klimatu jaki panuje w McLeod Ganj – wszedzie zdjęcia Dalaj Lamy, spokojni Tybetańczycy, którzy choc handluja pamiątkami nigdy nie chca ci nic wscisnac na sile. I mnóstwo rzeczy do roboty. Jak wspominałam swoje dosc nudne zycie w nowoczesnym Gurgaonie teraz chyba od razu pojechałabym do McLeod Ganj.&lt;br /&gt;Przez pierwszy tydzień glownie chodziłam do kina nadrobic troche zaległości. Jak ja dawno nie bylam w kinie! To było co prawda male z obgryzionymi siedzeniami, ale kino. Potem zrobiłam 5 dniowy kurs masazu ajurwedyjskiego. Sama się przy tym niezle zrelaksowałam, bo kurs masazu poza masowaniem uwzglednia sporo bycia masowanym..hmmmmm.&lt;br /&gt;Skoczylam tez oczywiście na joge, jak można być w Indiach i nie spróbować tu jogi? (pierwsza proba była w Kerali) Shantiiiii, Shantiiii, Shantiiiii. Nauczyciel był dosc zabawny – z sesji pamiętam jego ciagle powtarzane slowa – joga class good feel, enjoy feel, happy feel. I tak było, choc nie bardzo odpowiadala mi puszczona do tego skoczna hindi-muzyczka. &lt;br /&gt;Potem, 6go lipca były 75. urodziny Dalaj Lamy i wszystko zostalo zamknięte, a cala populacja miasta próbowała zmieścić się w kompleksie świątynnym by podziwiac uroczystości. Niestety lalo niemlosiernie (nie tylko tego dnia zreszta) i mnie deszcz przepędził po pol godzinie. Milo jednak było choc przez chwile opatrzeń na serdeczne oddanie i milosc, jaka Tybetańczycy i nie tylko  zreszta, bo było tez sporo tursytow, darza swojego lidera. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEUlt93-ERI/AAAAAAAAARk/t-JRnIzG9SM/s1600/resto.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEUlt93-ERI/AAAAAAAAARk/t-JRnIzG9SM/s320/resto.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495840391909216530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kawiarni Peace Cafe codziennie zajadałam się pysznymi, tybetańskimi przysznosciami – zwłaszcza zupa z Momosami ( richose).Postanowiłam tez ukończyć kurs gotowania potraw tybetańskich, na co nawet dostalam certyfikat - ze umiem kleic momo, ugniatac tybetańskie chleby i kroic rozne rodzaje klusek do tybetańskich zup – thentuka i thukpy. Wiec już wkrotce, po powrocie, będę musiala przetestowac, czy jeszcze te nauki pamiętam – Zapraszam!&lt;br /&gt;Mialam tez wreszcie okazje pogadac troche po polsku – spotkałam tu Magde z Gdanska, która jest już w podrozy po Azji od 10 miesiecy i można powiedziec, ze dopiero nie dawno przekroczyla polmetek i niedługo leci do Indonezji. W McLeod opiekowala się od praie miesiąca malymi, tybetańskimi dziecmi w przedszkolu.&lt;br /&gt;Ale jednym z ciekawszych doświadczeń były woluntarystyczne lekcje angielskiego i w ogole wszystkie okazje do rozmow z Tybetańczykami na temat Tybetu i jego sytuacji politycznej. Zdziwic się można na prawde, jak wielu z nich chetnie opowiada, wielokrotnie o bardzo traumatycznych przejsciach, często z uśmiechem na twarzy choc na pewno z gorycza a glosie – w koncu przeprawiając się przez wysokie gory do Indii zostawili za soba swój kraj i rodziny. Wielu tu z takiej podrozy nie dotarlo, wielu cierpialo na odmrożenia. &lt;br /&gt;A najbardziej wzruszające sa historie byłych więźniów politycznych, których tez tu można posłuchać. I się wzruszyc. Jednym z nich byl Sonam Dorje.&lt;br /&gt;Sonam urodzil sie w Tybecie w rodzinie Nomadow i widzac niszczycielska sile chinskiego rezimu, w wieku 20 lat wystapil przeciwko niemu - w protescie przeciwko przymusowej sterylizacji kobiet. Za to trafil do wiezienia na 13 lat. Tam cierpial tortury: bicie, pozbawianie snu, trzymanie miesiacami w smierdzacym ekstrementami karcerze, glodzenie... &lt;br /&gt;Gdy wyszedl z wiezienia malo kto, wlaczanie z najblizsza rodzina byl w stanie go poznac. Niedlugo po zakonczeniu kary postanowil opuscic rodzine, dla ktorej czul sie zagorzeniem ze wzgledu na swoja przeszlosc. Probowal pracowac w Lhasie, ale policja nie dala mu normalnie zyc. W koncu, w 2007 wraz z innymi uciekinierami przedostal sie do Indii, gdzie o swojej historii mog opowiedziec jego Swietobliwosci. Potem zalozyl fundacje Lerning and Ideas for Tibet, gdzie nowoprzybyli uciekinierzy mogli uczyc sie angielskiego. Obecnie jedzie do Francji by tam opowiadac swoja historie. &lt;br /&gt;A jego historie znajdziecie na http://learningandideasfortibet.org/1-about-LIT/&lt;br /&gt;\ &lt;br /&gt;No i wreszcie, co widac zreszta, mialam czas na pisanie tego bloga, który poszedł w odstawke podczas podróżowania. Zupełnie nie było na to czasu. Teraz za to mogę się z Wami dzielic na spokojnie roznymi spostrzeżeniami, choc tak jak mój wyjazd nieuchronnie zbliza się ku koncowi (jutro poznym wieczorem jade już na lotnisko), tak i ten blog tez powoli się konczy. Choc Indie to kraj tak, można powiedziec, „stymulujący”, ze pewnie można byloby pisac o nim w nieskończoność. No ale kiedys ta cezura musi być. &lt;br /&gt;Bo jak napisalby Sapkowski – „Cos się konczy, cos się zaczyna.”&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-8352518339916934101?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/8352518339916934101/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/moja-dhamamshala.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/8352518339916934101'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/8352518339916934101'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/moja-dhamamshala.html' title='MOJA DHARAMSHALA'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEUmNzv7wOI/AAAAAAAAARs/hvxbmluSe5g/s72-c/monks.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-7990004943901677079</id><published>2010-07-19T20:51:00.000-07:00</published><updated>2010-07-19T21:17:14.143-07:00</updated><title type='text'>ALE JAZDA!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEUjK_Zg8TI/AAAAAAAAARc/QgxgaGtqacc/s1600/my.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEUjK_Zg8TI/AAAAAAAAARc/QgxgaGtqacc/s320/my.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495837591999672626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zawsze jednak bylismy pasazerami. Mielismy również okazje poczuc na wlasnej skorze co oznacza – włączyć się do ruchu w Indiach. Na Goa wynajęliśmy skuter, by z plazy Palolem na południu przejechac na polnoc (bo Goa cale szczescie jest malym, a wrecz mikroskopijnym stanem), zwiedzając po drodze stolice i Old Goa. &lt;br /&gt;Rano wskoczyliśmy na nasza maszyne by odnaleźć autostrade prowadzaca przez Goa az do Bombaju – Highway 17. Bardzo dobrze przedstawiala stan idyjskich drog. Bo autostrada to po prostu zwykla droga – po jednym pasie z każdej strony, która dopiero od Madgaonu się nieco poszerzyla. Wczesniej wasko kluczyla po okolicznych wzgorzach wśród palm. Dobrze wiedziec, ze w takim razie my w Polsce tez mamy duzo autostrad, jeżeli liczyc, ze taki standard drogi za wlasnie autostrade się zalicza. &lt;br /&gt;Z początku szlo dosc gladko, bo tez wyruszlismy na tyle wczesnie, ze ruch był maly. Jednak zwiększał się z kazda godzina i na trasie robilo się, można powiedziec, coraz ciekawiej.&lt;br /&gt;Podstawowym zagrozeniem dla każdego kierowcy sa przede wszystkim autobusy (już pisałam o rajdowych zapedach indyjskich kierowcow) i ciężarówki. One zawsze maja pierwszenstwo, z dwoch powodow – bo sa duze i…  sa duze. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tak oto doszliśmy do pierwszej zasady ruchu drogowego w Indiach – pierwszeństwo ma zawsze ten wiekszy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na jezdni robilo się coraz ciasniej i wtedy wlasnie odkryliśmy odwieczna tajemnice trabienia. Po co oni tu tak ciagle trabia? Tak jak podejrzewałam wczesniej sluzy to poinformowaniu wszystkich dookoła co robisz – skrecasz – trabisz, wyprzedasz – trabisz, wymijasz – trabisz. Bo tu nikt, absolutnie nikt nie patrzy w lusterka. A kierunkowskazy to wynalazek nieznany. Będą skręcać ci przed nosem w nieprzewidzianych kierunkach. Ktos z bocznej drogi chce włączyć się do ruchu – trab bo on na pewno wjedzie ci pod kola. A może być wiekszy od ciebie. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Druga zasada – cokolwiek robisz – trabisz!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEUhsImzHSI/AAAAAAAAARE/K5L36-Z2O0c/s1600/skuter.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEUhsImzHSI/AAAAAAAAARE/K5L36-Z2O0c/s320/skuter.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495835962383736098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samemu jednak patrz w lusterka i ogolnie za siebie. Po wszyscy dookoła trabia. Skad niby masz wiedziec, ze akurat na ciebie. A może cie akurat ktos wyprzedza? Pędzący autobus lub ciezarowka. I nigdy nie ufaj zielonym światłom i znakom, nigdy nie wiadomo co może wyskoczyc – bo w Indiach sygnalizacja drogowa raczej tylko „sugeruje” co powinni robic kierowcy. Nie wydaje się jednak, żeby ktokolwiek traktowal ja powaznie. Pamiętaj o tym również jako pieszy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bo trzecia zasada mowi – w Indiach cokolwiek się rozpędziło się już nie zatrzyma.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A siedząc na skuterze, motorze, czy rowerze – trzymaj nogi i rece przy sobie. W Azji ludzie lubia bliskość i chyba najwyrazniejszym tego przejawem jest bliskość na drodze. Gdy będą cie mijac, to prawie będą się o ciebie ocierac (z tego samego powodu nigdy nie wolno wytykac rak przez okno w autobusach) co jest oczywiście szalenie niebezpieczne. Chodzenie pieszo po ciemku przy waskiej drodze w Indiach to praktycznie samobójstwo. W Kerali wielokrotnie widziałam, jak nasz autobus, pędzący przynajmniej 80 km/h o wlos mijal przechodniow czy rowerzystow. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czwarta zasada – wszyscy chca się do ciebie przytulic. Nie zawsze możesz to przezyc.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego jeszcze dochodzi cala rzesza szaleńców, którzy w ramach skracania drogi jada pod prad. I to nawet na autostradach. Sami raz się przejechaliśmy ze znajomym, który tak chciał sobie skrócić droge i o malo nie rozjechal policjanta. Pokrzyczeli na siebie i skończyło się na lapowce niecale 200 Rs!!! To tez wyzwanie dla pieszych – trzeba mieć oczy dookoła glowy, bo nigdy nie wiesz co się wyloni z drugiej strony. Do tego dochodza jeszcze w miastach zwierzaki, które laza sobie beztrosko w te i wewte. Jednym slowem…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zasada piata – bądź zawsze czujny bo droga w Indiach to czysty chaos. &lt;br /&gt;Wszystkie inne zadasy poza wymienionymi wyzej sa po te, zeby je lamac. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widac jednak, ze wladze wzięły się do prob zdyscyplinowania kierowcow. Glownie przez „przydrozna”, rymowana propagande. W wielu miejscach stoja znaki z pouczającymi sloganami, które pieknie obrazuja glowe bolaczki indyjskiego ruchu drogowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEUiE42owhI/AAAAAAAAARM/W67gvlohXlo/s1600/motor2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEUiE42owhI/AAAAAAAAARM/W67gvlohXlo/s320/motor2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495836387651928594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Speed is the knife that cuts the life&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Oj tak, ludzie lubia tu przycisnac pedal gazu. Choc w miastach nie jest tak najgorzej, wydaje się jezdza względnie wolno, bo tez kroki nie bardzo pozwalaja na szybsza jazde. Za to na autostradach już sobie każdy folguje, zwlaszzcza ciężarówki i autobusy, ale ludzie na skuterach czy motorach tez. Jedni padza wrecz jak szaleni, choc z przodu trzymaja dziecko. Inne wariacje pouczających wierszykow i rymowanek na temat prędkości to: „Better late than never”, „Hurry is worry”, „Adventure thirlls, Speed kills” czy moje ulubione „Better be Mr Late than Late Mister”.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt; Don’t be a hell mate, wear a helmet&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dla wszystkich uzytkownikow dwusladow. Wedlug przepisow w Indiach tylko kierowca ma obowiazek nosic kask. A i tak nawet wielu kierowcow ten nakaz ignoruje – w koncu można dac policjantowi 50 rs i będzie z glowy. Może z glowy, ale glowe w takich warunkach jakie panuja na drodze tez latwo stracic. Nikt jednak nie zdaje się tym specjalnie przejmowac. A motor, bardzo popularny srodek transportu w Indiach, to pojazd dla calej rodziny. Widywałam i po 4-5 osob jadacych na jednym motorze – tatus prowadzi, mamusia z tylu, miedzy nimi dwojka średnich dzieci, a najmłodszy berbec na baku trzyma się kierownicy. I kask ma co najwyżej tatus,a często i nie zawsze (oczywiście nie musze mowic, ze w zyciu nie widziałam w samochodzie fotelika dla dziecka) Widziałam tez kierowcow z kaskami zalozonymi do polowy!!! A pasażer to już w ogole jest zupełnie igonorwany. Zawsze przy wypożyczaniu motoru czy skuteru musieliśmy się z Casprem wykłócać i dodatkowo placic za kask dla mnie, bo przeciez obowiązkowy jest tylko dla kierowcy. A bezpieczeństwo pasażera to co? Przeciez na wypadek narazony jest w takim samym stopniu jak kierowca. Nie rozumiem tej logiki. A oni mojej tez nie. &lt;br /&gt;Bo przepisy to przepisy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Peep, Peep, Don’t Sleep. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W Indiach chyba nie ma zadnych standardow odnośnie czasu spedzanego za kolkiem. Gdy dopytywaliśmy się o bus z Manali do Lehu okazuje się, ze 14-18 godz. jedzie jeden kierowca. Po trudnej, niebezpiecznej, gorskiej drodze. Na wyrazane przez nas obawy reakcje były zawsze te same – nasi kierowcy sa do tego przyzwyczajeni. No może, ale jednak ludzki organizm ma swoje limity. Spotkałam raz Niemaca, który opowiedział mi mrazaca krew w zylach historie. Gdy jechal ze Srinagaru do Lehu, również gorska, trudna i dluga droga. A kierowca miedzy jednym kursem a drugiem (oba ok. 14-18 godz.) spal 4 godz. I majac powieki na zapalki wsiadl znowu za kolko po czym grzal jak szalony raz ledwo wyhamowując przed przepascia. Bo liczy się kasa – trzeba szyciej, szybciej, bo nastepni czekaja, nastepny kurs, kasa, kasa.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt; Driving risky after whisky&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;To moim zdaniem chyba najpowazniejszy problem jaki tu w Indiach maja w ruchu drogowym. Oczywiście prowadzenie po pojanemu jest zabronione, ale zawsze można się wykupic. Sama nie wiem, jak policja drogowa może być tak skorumpowana?! U nas może tez nie jest z tym najlepiej, ale tu to po prostu wystarcza jakies smieszne pieniadze. Żeby jakies wielkie sumy brali, ale oni potrafia się zadowolic 100 Rs wrecz, czyli niczym. Czyli musze to robic po prostu dla zabawy, albo z głupiego przyzwyczajenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEUisPG8lLI/AAAAAAAAARU/NtVqmhRyaAc/s1600/motor.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEUisPG8lLI/AAAAAAAAARU/NtVqmhRyaAc/s320/motor.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495837063640814770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A ludzie pija i to duzo. Normalnie wsiadaja do samochodu, jada na impreze, a kierowca pije tyle samo albo i wiecej niż reszta, a potem wszyscy wsiadaja do samochodu i jada do domu. Dla mnie po prostu nie do pomyslenia. W piatkowe i sobotnie wieczory spokojnie można powiedziec, ze większość kierowcow na drodze będzie na bani. I kompletnie nie mam pojecia jak w tym stanie cokolwiek widza, bo w Indiach wszyscy oślepiają się nawzajem jeżdżąc na dlugich. Przez te 9 miesiecy nie doszlam dlaczego. &lt;br /&gt;Do tego wszystkiego sam stan drog nie ulatwia prowadzenia jakichkolwiek pojazdow. Dziury, wyrwy, koleiny, rozwalone chodniki, rozwalone wysepki ( bo jak gdzies nie ma jak zawrocic to ludzie rozbieraja przedzielenie drogi – robia wyrwe i już mogą zawracac)&lt;br /&gt;Do prawy sama nie wiem jak to wszystko tu funkcjonuje.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Czy sa dobrymi kierowcami? I tak, i nie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie – bo jezdza wlasnie jak napiaslam wyzej.&lt;br /&gt;Tak – bo na pewno na drodze sa przygotowani na wszystko – od pędzącej pod prad ciężarówki, do pakujacej się pod kola krowy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Czy sa wypadki ? I tak i nie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie, bo jak na takie natężenie ruchu wydaje mi się, ze jest ich duzo, ale nie duzo wiecej niż u nas. A warunki drogowe sa o niebo trudniejsze. Pamiętam jak wybraliśmy się na wycieczke na Rohtang Pass – przelecz niedaleko Manali, 3500 m.n.p.m. Latem, w sezonie wakacji szkolnych, wjeżdża tam ok. 1500 samochodow dziennie. Po waskiej, gorskiej drodze, często nad przepaściami, na koncu zasypanej śniegiem. I to, ze ktorys z nich nie spada każdego dnia mi wydaje się przeczyc zarówno prawom fizyki, jak i statystyki. Zwłaszcza, ze większość z nich pedzi, wyprzedza na zakretach lub w innych, niebezpiecznych i waskich miejscach i ogolnie – kusi los. &lt;br /&gt;Tak, bo jednak słyszy się czasami o wypadkach. Sama wczoraj po drodze powrotnej z Dharamshali do Delhi widziałam na autostradzie przewrocona ciężarówkę z betonowymi klocami. A w nia udarzyla osobowka. I na drodze leżał jeden trup. &lt;br /&gt;W Nepalu widac szkielety autobusow i ciężarówek w jarach, które nie wyrobily z hamowaniem.&lt;br /&gt;Z kolei innym razem gdy jechaliśmy taksowka w Delhi widziałam, jak faceta który wyskoczyl na droge z autobusu potracil samochod. Kierowca nawet się nie zatrzymal.&lt;br /&gt;Na autostradzie z Delhi do Gurgaonu, którędy sporo ludzi dojeżdża codziennie do pracy podobno ginie 8 osob dziennie.&lt;br /&gt;Do tego ciekawa jestem ilu ginie motorzystow czy przechodniow. Ci to już w ogole nie maja szans. &lt;br /&gt;Jazda motorem – Rogal Enfieldem po bezdrożach Ladakhu okazala się dla nas wieksza  przyjemnością niż walka o zycia na Goa. Duzo mniejszy ruch, glownie wojska. Często pędziliśmy zupełnie sami przez drogi przez pustynne regiony z pieknymi widokami na ośnieżone szczyty. I grozilo nam co najwyżej zlapanie gumy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-7990004943901677079?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/7990004943901677079/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/ale-jazda.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/7990004943901677079'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/7990004943901677079'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/ale-jazda.html' title='ALE JAZDA!'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEUjK_Zg8TI/AAAAAAAAARc/QgxgaGtqacc/s72-c/my.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-8090507665256350260</id><published>2010-07-19T08:22:00.000-07:00</published><updated>2010-07-19T08:32:54.739-07:00</updated><title type='text'>... AND I RIDE, AND I RIDE, AND I RIDE</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TERvX3rmVdI/AAAAAAAAAQc/EVGkA9TL8fs/s1600/riksza.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TERvX3rmVdI/AAAAAAAAAQc/EVGkA9TL8fs/s320/riksza.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495639901173339602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem troche o transporcie lokalnym – bo zanim zaczelam na dobre podróżować, to wlasnie na niego bylam glownie skazana. Do pracy, z pracy, ze sklepu, do sklepu. &lt;br /&gt;Zwłaszcza w Gurgaonie nie było lekko, bo tam system transportu publicznego nie istnieje, kursuja tylko prywatne busiki, samochody, taksowki i oczywiście riksze – symbol Indii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Riksza&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zaraz po przyjezdzie okazalo się, ze samochod firmowy, który miał mnie i inne stazystki przywozic i odwozic do pracy, zostal skradziony. Przez pierwsze dni jeszcze podrzucali nas do pracy współpracownicy, ale i to szybko się skończyło. Może zreszta dobrze, co za duzo to nie zdrowo. W każdym bądź razie nie zostalo nam nic innego, jak radzic sobie samemu – czyli dojeżdżać do pracy rikszami – czyli budka z baldachimem przyczepiona do roweru. Bo jakims czasie się przyzwyczaiłam, ale musze powiedziec, ze nie jest to mój ulubiony srodek transportu – na dziurawych drogach trzesie jak cholera, pod gorke z kolei jedzie się tak wolno, ze chyba szybciej byloby zejsc i isc na pieszo. I do tego realtywnie drogi, bo 10 Rs/km, czyli tyle samo jak taksowki. Oczywiście nie zapomnie nigdy swoich pierwszych przejażdżek do pracy – zwłaszcza w czesci autostradowej – jedziemy sobie spokojnie droga do ronda, a potem mój rikszarz jakby nigdy nic skrea w lewo i napiera zupełnie pod prad. Wśród tych wszystkich rozpędzonych aut, które mialam wrazenie zaraz nas tam rozniosa na kawalki, ale one zawsze, z głośnym trabieniem, zdołały skręcić i nas w ostatniej chwili ominąć. Za pierwszym razem az zanimowilam ze strachu, myślałam, ze mój rikszarz to szaleniec. I krecialam filmy aparatem na dowod, co tu się w tym kraju na drodze dzieje. Potem jednak już się przyzwyczaiłam. Irytującym elementem tez było ciagle targowanie się o cene, bo niby jeździłam te sama trasa codziennie, każdy rikszarz zawsze próbował szczęścia, żeby wyrwac wiecej. &lt;br /&gt;Pod koniec marca mialam jednak okazje przejechac się raz z Casprem do jego pracy – od razu docenilam swoich rikszarzy. On musial biedny najpierw jechac riksza, potem taxi-jeepem, potem łapać stopa, a na koniec znowu riksza. Zajmowalo mu to srednio ok. godz w jedna strone. A w taksowce potrafilo siedzieć 15 osob!!! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tuk Tuk Ferrari&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tak wlasnie nazwyali swoje maszyny kierowcy z Kerali. I często myśleli tez ze sa rajdowcami. Tuk Tuk czy autoriksza – trzykolwy motorek z budka, produkowany przez wloska firme Piaggo, pierwotnie sluzacy do wywozu smieci, w Indiach i ogolnie w Azji calkiem niezle się przyjal jako mini taksowka. Podstawa transportu publicznego w Delhi – zielono-zolte three –wheelers, które pedza miedzy czarnymi ambasadorami i luksusowymi samochodami. A ich kierowcy nieodmiennie chca cie naciągnąć. O ile nie trafi się na stacje Pre-paid ( a takie sa glownie na obrzezach miasta) zawsze trzeba ćwiczyć zdolności negocjacyjne. Jedno z moich najciekawszych wspomnien z autoriksza w tle to grudniowa noc/poranek, kiedy wróciliśmy z jakiejs podrozy do Delhi. Dookoła zadnych taksowek. Udalo nam się złapać takiego tuk tuka, który wozil nas dookoła tego 20 milionowego miasta szukając taksowki, która odwiozłaby nas do Delhi. My zamarzaliśmy z tylu, dookoła mgla jak mleko. W koncu kierowca zatrzymal jakis samochod, koles wyrzucil swoich znajomych z tylnych siedzien (bo był to samochod prywatny) i zawiozl nas do Gurgaonu za 600 Rs. Bo w Indiach potencjalna taksowka jest każdy pojazd. Wiec jeżeli kiedys gdzies utkniecie śmiało zatrzymujcie wszystko co popadnie – za pare rupii zawsze was ktos gdzies podwiezie. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Taxi&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;No wlasnie – kolejny szeroki temat, czyli taksowki. W Delhi jest kilka korporacji, roznie się troche cenowa. Ale niezależnie, do której się dzowni, zawsze jest ten sam problem – nikt nie mowi po angielsku. Jak już uda się jakos dogadac  - skad – dokad i mniej wiecej za ile, to i tak nigdy nie wiadomo, czy taka taksowka przyjedzie. Nie daj Boze chcesz jechac na lotnisko – zawsze zamów taxi ze sporym zapasem czasowym – bo a noz będziesz musial wzywac kolejna, bo pierwsza się nie pojawi. Nagminne tez sa proby naciągania turystow – ze niby masz zapłacić w dolarach albo cos w tym stylu. Zwłaszcza gdy bierzesz taksowke z lotniska. Z lotniska tylko i wyłącznie taksowki pre-paid. Znasz adres hotelu? Podajesz go panowi w budce, ten wydaje ci kwitek dla kierowcy, placisz stala stawke, a kierowca będzie mogl sobie odebrac kase, jak już cie dostarczy na miejsce. Pod warunkiem, ze nie oddasz mu od razu kwitka, bo wtedy może cie wysadzi już za rogiem. No i nie mogę nie wspomniec, ze standardem wśród kierowcow korporacyjnych jest to, ze wcale nie znaja drogi. Ani angielskiego. W Indiach wydaje się, ze żeby jeździć na taksowce, wystarczy umiejestnosc prowadzenia samochodu. Znajomość miasta czy umiejętność czytania mapy to często czarna magia. Ale zjawiskowo dziala tzw. Indiach GPS. Żaden kierowca nie odmowi ci kursu, nawet jak nie będziem miał bladego pojecia, dokad ma jechac (o tym dowiesz się dopiero pozniej) On po prostu będzie pytal po drodze ludzi o droge i będziecie tak kluczyc po miescie, az znajdziecie cel. Jedni wysla go w prawo, drudzy w lewo, potem znowu w prawo i tak często po wielokrotnym dopytywaniu w koncu, często prawie ze przydakiem, trafi się tam, gdzie się chcialo. A za nadmiarowe kilometry zrobione w czasie poszukiwania oczywiście zaplacisz ty. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TERvxs1y7xI/AAAAAAAAAQk/yLVbTb7iQZ0/s1600/delhijski+autobus.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TERvxs1y7xI/AAAAAAAAAQk/yLVbTb7iQZ0/s320/delhijski+autobus.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495640344939917074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Metro&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;To chyba mój ulubiony srodek transportu w Delhi – szybki, czysty, niezawodny, nie tkwi w korkach, nie probuje wyłudzić kasy, wie gdzie ma jechac, mowi po angielsku i ba – jeszcze do tego ma klimatyzacje. Po prostu luksus. I wcale duzo nie kosztuje. &lt;br /&gt;Stacje sa chronione wrecz jak lotniska – już w korytarzach podejrzliwie spogląda na ciebie żołnierz  z karabinem zza barykady workow z piaskiem (!!!) Potem prześwietlanie bagażu, kontrola osobista, wykrywacze metalu. Kupujesz zeton i jedziesz. Dla mnie metro to tez oaza nowoczesności – jakbym była w metrze warszawskim albo paryskim. Kafejki, kioski, sklepiki, nawet toalety! I wszystko, nowe, nowoczesne, jeszcze czyste i niezniszczone. Gdy tylko tesknie za domem i europejskim klimatem – ide do metra. &lt;br /&gt;Jutro czeka mnie nim dluga podroz do Gurgaonu. Oczywiście nie nie nie, nie ma tak dobrze, żebym mogla dojechac od początku do konca jednym pociągiem. Nie cala trasa jest jeszcze otwarta (choc miala być w kwietniu 2010). Miedzy centrum a południem nadal w ziemii zieje wielka dziura, a z budowa streszczaja się tu jak w naszej Warszawie. &lt;br /&gt;Ale lepsze to niż 3 godz w rozklekotanych, miejskich autobusach. &lt;br /&gt;A juz za 2 dni wskakuje w samolot do Polski :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-8090507665256350260?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/8090507665256350260/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/and-i-ride-and-i-ride-and-i-ride.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/8090507665256350260'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/8090507665256350260'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/and-i-ride-and-i-ride-and-i-ride.html' title='... AND I RIDE, AND I RIDE, AND I RIDE'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TERvX3rmVdI/AAAAAAAAAQc/EVGkA9TL8fs/s72-c/riksza.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-7604250465600799731</id><published>2010-07-19T08:03:00.000-07:00</published><updated>2010-07-19T08:15:33.202-07:00</updated><title type='text'>I AM A PASSANGER...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TERrsTtxvzI/AAAAAAAAAQU/4ariSeG7Xk4/s1600/jeep.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TERrsTtxvzI/AAAAAAAAAQU/4ariSeG7Xk4/s320/jeep.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495635854249541426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To w koncu to istota podrozowania – bycie pasazerem.  Jest się nim, ze tak powiem – pelna geba i na caly etat. Zaczynając od samolotu z domu, na samolocie do domu konczac. Choc najciekawsze jest to pomiedzy. Indie to kraj ogromny, ale jakos poruszac się po nim trzeba. Cale szczescie każdy backpacker znajdzie duzo opcji. A jakie mu one wrazenia zafunduja to tez niezwykle ciekawa historia…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Autobusy i tramwaje&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;No dobra, tramwajow wcale tak duzo w Indiach nie ma. Z tego co wiem, to sa w Kalkucie, ale tam nie udalo mi się niestety dotrzec. Za to autobusy to chyba najbardziej uniwersalny i popularny srodek lokomocji w Indiach (no może na rowni z koleja). &lt;br /&gt;Poczynając od tych lokalnych na międzystanowych konczac.&lt;br /&gt;Te lokalne poznac mialam okazje przy swoich wyprawach z Gurgaonu do Delhi. Bardzo ciekawy był to system, a raczej – brak systemu, który jakos tam działał. Nadal jest to dla mnie zagadka jak oni to tu robia. Ale uwiezcie mi, cos co działać nie ma prawa, jednak dziala! Autobusy z Gurgaonu do Delhi zatrzymywaly się na IFFCO Chowk. Oczywiście zapomnijcie o jakimkolwiek przystanku (przystanek jest tam,  gdzie koczuje najwięcej ludzi i sprzedawcow papierosow), czy rozkładzie jazdy (zaraz przyjedzie). I mimo to nigdy nie zdarzylo mi się na autobus czekac dłużej niż 10 min. Kolejne wyzwanie to poznac odpowiedni autobus – bo wszystkie napisy sa w sanskrycie. A autobusy rzadko się na prawde zatrzymuja, trzeba wsiadac w biegu i gdyby to nie był ten, szybko w biegu również wysiadac. Szybkie pytanie do kierowcy lub pasażerów – Delhi? Jeżeli jestes wciągany do srodka znaczy, ze tak.&lt;br /&gt;Potem mamy autobusy międzystanowe, którymi można pojechac np. w gory (bo tam nie ma kolei) I tu mamy wrecz cala game klas – od zwykłych do deluxe, super-deluxe i volvo. To w czym wyladujesz, nawet gdy kupujesz bilet u agenta, jest generalnie dzielem przypadku. I nie zdziw się, ze mówiąc o klimatyzacji pan miał na mysli wiatraczki. &lt;br /&gt;Moje przygody z autobusami sa już chyba legendarne, często przyprawialy mnie o skok cisnienia. &lt;br /&gt;Jeszcze nigdy nie udalo mi się dostac miejsca, które sobie zarezerwowałam. Mielismy z Casprem takie cholerne szczescie do ladowania na koncowych, rzygawicznych siedzeniach (jeżeli bukujecie bilety na ostatnia chwile wyladujecie tam bankowo) – a to nie było wystarczającej ilości pasażerów i polaczyli dwa autobusy w jeden – i voila, oto wasze miejsca. Na koncu! A to kierowca nie miał naszej rezerwacji, a agent oczywiście kase wziął. I znowu na koniec. A to zmienil się autobus i jest inna numeracja miejsc – na koniec! &lt;br /&gt;W West Bengalu spotkal nas strajk kierowcow. Byliśmy w drodze do granicy Indii z Bhutanem, kiedy pan kierowca się zatrzymal, powiedział, ze basta, on dalej nie jedzie. I wysadzil wszystkich w jakiejs dziurze. Cale szczescie znalazł się inny, który nie strajkowal i można było jechac dalej, oczywiście zupełnie dookoła. &lt;br /&gt;A na domiar zlego wszyscy kierowcy autobusow to rajdowcy. Chociaz ich maszyny klekocza, stukaja, skrzypia i ogolnie wolaja o pomste do nieba, to oni i tak wyciskaja z nich wszystkie soki i wydaje się, ze wszyscy to samobojscy, którzy chca ukatrupic przy okazji wszystkich pasażerów. A już nepalscy kierowcy w tym królują. W drodze do Kathmandu (gdzie razem z ludzmi jechaly kurczaki i worki ryzu) obudziłam się w srodku nocy – tu cos wali z prawej strony, wszyscy krzycza i ogolna panika. Już mialam wizje wpadania za chwile do przepasci. Zreszta te wizje mialam również potem w Indiach również. Trafisz na kierowce-szalenca i jest kaplica. Wyprzedzanie na gorskich drogach nad przepaściami, na zakretach, gdzie nie widac, co jedzie z naprzeciwka (może ciezarowka), hamulce sprzypia przeraźliwie, cala konstrukcja pojazdu wydaje się chcieć rozlecieć, a ty na tylnim kole podskakujesz pod sam sufit. A wyjrzysz prze okno to już nie widac drogi. Tylko przepasc. Strach w oczach. I na nic zdaja się prosby i grozby. Zapomnij również o jakimkolwiek poparciu ze strony współpasażerów, zwłaszcza hinduskich. Im nic nie przeszkadza, nawet zabójcza prędkość, choc podróżują z malymi dziecmi. Wydaja się godzic na wszystko. A na domar zlego jak ty będziesz protestowac to wszyscy będą się na ciebie patrzec z politowaniem i ironicznym uśmieszkiem. Co wymiekasz? Trzeba być szalencem, żeby nie wymiekac. Może oni maja 7 zyc. Ale ja nie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TERq6eF9cfI/AAAAAAAAAQM/hPYze-bwEkk/s1600/na+dachu.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TERq6eF9cfI/AAAAAAAAAQM/hPYze-bwEkk/s320/na+dachu.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495634998041866738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A na koniec jeszcze się taki autobus wezmie i zepsuje. Jak nam po drodze z Dharamshali do Manali w czerwcu. Już od odjazdu ostro turkotal, ale jak zawsze grala muzyka, wiec kierowca pewnie nie słyszał. No i się w koncu rozklekotal. Stalismy tak chyba od 4 nad ranem, pan kierowca i pomocnicy czekali az ktos im może z przejeżdżających pojazdow podrzuci jakies narzędzia, az w koncu zabrali się do naprawy. Ale nie wyglądało na to, żeby mialo to szybko nastąpić. Nadarzyla się okazja zlapania jeepa, który się zatrzymal i nad nami ulitowal (oczywiście za doplata). No to nagle staliśmy się zakładnikami naszego autobusu-trupa, bo panowie nie chcieli nam oddac bagażu z bagażnika. A jak Casper nadmienil, ze powinni nam oddac czesc pieniędzy za bilety, bo nas w koncu na czas do Manali nie dowiezli, to prawie zarobil kamieniem. &lt;br /&gt;Mistrzem i tak pozostanie jeden kierowca z Nepalu, któremu popsula się skrzynia biegow i miał system naprawy taki – jak mu silnik zgasl, to wysadzal czesc pasażerów do pchania. Jak już go popchnęli i nabral prędkości staczając się bezwładnie z gorki to próbował odpalic i wrzucic od razu trojke. Pchających pasażerów oczywiście zostawial, bo przeciez musiałby się zatrzymac znowu, ci co im się udalo wskoczyc jechali dalej. Raszta mogla tylko oglądać tyl odjeżdżającego z ich bagażem autobusu.&lt;br /&gt;W Nepalu rowniez, ale w Indiach tez, jezdzi sie na dachu. Czasami z potrzeby - bo nie ma miejsca, czasami dla atrakcji. Rzewczywiscie jest to bardzo ekscytujace, ale na dluzsza mete - bardzo niewygodne. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Z napedem na 4 kola&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W gorach bardzo popularnym srodkiem transportu sa tzw. shared jeeps. Zwłaszcza w Sikkimie. Kupuje się bilecik w kasie i jak się zbierze grupa ludzi, to jedziemy, mniej wiecej o czasie (czyli ok. godziny opóźnienia) Nikt nam nigdy nie powiedział, ze mimo wszystko trzeba bilecik trzeba kupowac najlepiej dnia poprzedniego i ostatni jeep odjezdza co najwyżej o 15. Dwa razy niezle się nacięliśmy, chociaz za dodatkowa kase zawsze cie gdzies tam dopchna. Przewaznie również siedzisz z tylu, gdzie na prawde trzesie. Poza tym nie mam jeepom specjalnie nic do zarzucenia. Może to, ze często smierdzi w srodku spalinami i polowa pasażerów od tego rzyga. Bo nawet jak się nie ma choroby lokomocyjnej – spokojna glowa, w Indiach się jej na pewno prędzej czy pozniej dostanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wsiasc do pociagu byle jakiego…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kolej to w Indiach cala instytucja i chyba najszybszy i najwygodniejszy srodek transportu. Sa rozne klasy, z klima i bez, ale oczywiście najtaniej podróżować nocnymi pociągami w klasie Sleeper. Bo jak mowil Ghandi – jak chcesz poznac prawdziwe Indie, musisz się przejechac najgorsza klasa. Sleeper nie jest znowu taka najgorsza, najnizsza jest chyba klasa Seater, ale raczej nie na dlugich trasach, bo tam nie ma kuszetek. Zwykle bowiem sa, bo podroze ze względu na odległości i rozne opóźnienia tu bardzo dlugo trwaja. Gdy chcesz pojechac z polnocy na południe licz przynajmniej 3-4 dni. &lt;br /&gt;Jak się wiec domyślacie w takim pociągu to musi tetnic zycie. Oj tetni. Na stacjach początkowych laduje się mnóstwo gapowiczow, co to jada jeden przystanek. W ogole trzeba mieć zawsze ze soba swój bilet. Normalka jest bowiem, ze jak już odnajdziesz swoje miejsca, okaze się, ze wcale nie sa puste. Tam już będzie siedziała dajmy na to cala rodzinka. Na pierwsze pytanie, czy to ich rezerwacja odpowiedza pewnie, ze tak, ale pytajcie dalej. Szybko zmiekna i się wyniosa. Nie można dawac za wygrana. I nie ustępować nikomu miejsca – powie, ze na chwile, będzie siedział do stacji koncowej. Czyli może 10, a może 18 godz. I nie położysz się, nie pospisz. Zwłaszcza na dolnych kuszetkach. Najlepiej brac te na samej gorze (bo sa 3 poziomy), jeżeli nie ma się leku wysokości. Tam przynajmniej nikt się nie wladuje. Doskonale pamiętam swoja pierwsza podroz  pociągiem do Jaisalmeru, w grudniu. Było nocami już dosc zimno, akurat mialam dolna kuszetke, ale się skuliłam, żeby się ogrzac. Rozprostowac już się nie mogłam, bo już ktos siedział na koncu mojego lozka, już leżała tam czyjas glowa. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TERqgMy1KDI/AAAAAAAAAQE/ES8uGmHPmmw/s1600/pociag.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TERqgMy1KDI/AAAAAAAAAQE/ES8uGmHPmmw/s320/pociag.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495634546721630258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do tego dochodzi jeszcze nieodlaczny koloryt wszystkich innych pasażerów – a to cie ktos zagada, a to będzie częstował jedzeniem. Nie można brac – pisza, ze często faszeruja je narkotykami, zwłaszcza na trasie Delhi-Varanasi. Wszystko po to, żeby zwinąć ci bagaz, na który trzeba non stop bardzo uważać. I to już od przekroczenia progu dworca. Zdarzylo nam się raz wlasnie w Varanasi, ze obsiadla nas dookoła watacha takich sepow, niby zagaduja, niby ze skad jestes i czy się ci Indie podobaja, ale coraz ich wiecej i coraz bliżej sa twoich plecakow. Tym razem mielismy szczescie, bo przyszla policja i ich przegonila. Najlepiej na dworcach od razu siadac przy policji, okienku informacji albo w poczekalniach, najlepiej tych wyższych klas (nawet jak nie masz na nie biletu dozorcy raczej zrozumieja, ze się boisz siedzieć gdzie indziej). No a pierwszy rzut oka na indyjski dworzec – masa ludzi, koczuja, jedza, spia na ziemi przykryci gazetami, czekaja na swoje opóźnione pociągi, calymi rodzinami. Mnóstwo bagażu, coz za raj dla terrorystow. Tu nikt nie zwróciłby uwagi na porzucona walizke. Strach tam siedzieć. &lt;br /&gt;Ale wróćmy do pociągu&lt;br /&gt;Chaj, chaj, chajeeee !!!! – to sprzedawcy czaju – słodkiej herbaty z mlekiem. Poza herbata można w pociągu od wskakujących na stacjach sprzedawcow kupic wszystko – łańcuchy, klodki (to do przypiecia bagażu), aparaty fotograficzne, zabawki, mp trojki, zaawansowana, chinska elektornike, zegarki, jedzenie, latarki, nawet garnki i sprzet gospodarstwa domowego. A miedzy sprzedawcami kreca się zebracy – i tu tez mamy caly przekroj – transwestyci (hijra, tzw. trzecia plec, lepiej im dac 10 rupii bo wierzy się, ze maja moc rzucania klatw), kaleki – bez nog, bez rak, dotykający cie swoimi kikutami, z powykrzywianymi chyba przez polio konczynami, jeżdżący na deskorolkach z braku nog, z naroslami, z tradem… dzieci, matki z malymi dziecmi żebrzące o jedzenie. Jedni atakuje ze srodka, inni wtykaja rece przez zakratowane okna (nigdy nie trzymaj zadnych wartościowych rzeczy przy oknach) Te zakratowane okna tez zawsze budzily moje wątpliwości w kwestii bezpieczeństwa – a noz cos się stanie i nie ma jak uciekac. Tylko w jednym pociągu widziałam tzw. emergency exit, gdzie niby krate można było podnieść. Ale mechanizm otwierający był skutecznie zablokowany przez wiszace lozko, wiec tym samym zupełnie nieskuteczny. &lt;br /&gt;Jak się człowieku znudzi poznawanie miejscowej kultury, albo jak się podrozuje samemu lepiej zapłacić wiecej i pojechac klasa AC – bez zabrakow, bez przekupek, bez duchoty, za to z prześcieradłem i kocem i ogolnym komfortem. Tych miejsc jest jednak malo, wiec trzeba je rezerwowac z bardzo duzym wyprzedzeniem. &lt;br /&gt;Moja najwieksza pociągowa trauma to 28 godzinna podroz z Delhi do New Jaipaljuri. Z goraczka ponad 39 st. angina ropna, w maju, w rozgrzanym na maksa pociągu, gdzie myślałam, ze mozg mi się ugotuje.&lt;br /&gt;No i oczywiście wszelkie podroze z i do Varanasi (slowo daje przeklęte miasto) Pierwszy raz jak tam jechałam, to nasz pociag przez nocne mgly spóźnił się 9 godz,. przez co na zwiedzanie Varanasi zostalo nam tylko 3 godz i trzeba było pedzic z powrotem na dworzec, na pociag powrotny, który tez był spóźniony. I w drodze powrotnej z Nepalu, gdy na peronie czekaliśmy chyba z 6 godz. do polnocy, az w koncu wlasnie wsiedliśmy do pociągu byle jakiego, bez biletow, byle do Delhi. I w tym wlasnie momencie na zupełnie inny peron niż zapowiadano wjechal nasz pociag. Cale szczescie zdarzyliśmy się przesiąść. W  nocy rzucalo nim tak, ze myślałam, ze się wykolei (co dopiero Maoiści wysadzili tory i wykoleili taki pociag w Bengalu)&lt;br /&gt;A na koniec ciekawostka jak się rezerwuje bilety na pociągi w Indiach. Na takie lokalne to jeszcze pol biedy, miejsce się znajdzie. Ale na dłuższe trasy na pewno warto zererwowac z wyprzedzeniem. Jak ktos ma wize turystyczna może isc do biura dla zagranicznych turystow (na większych dworcach) bo oni tam zawsze trzymaja jakas ilość biletow tylko dla zagranicznych turystow. Ale nasze wizy na to niestety nie podziałały. Najlepiej rezerwowac przez Internet (Make  My Trip), no ale w koncu w tym kraju zyje miliard ludzi i chyba wszyscy non stop chca gdzies jechac. Maja tu wiec smieszny system „list oczekujących” (waiting list), który zaklada, ze jak cos się zwolni, to dowiesz się o tym smsem w ostatnim momencie (lub nie), ale na taki bilet jechac nie możesz. Jest jeszcze system rezerwacji last minute zwany Tatkal, na który tez trzymaja specjalne kwoty, a bilety sa srednio droższe o 30%. Lepiej od razy kupic na te klase, na która się chce, bo doplata do lepszej w pociągu kosztuje jakies strasznie pieniadze. &lt;br /&gt;No i jak zawsze w tym pieknym i nieprzewidywalnym kraju – uwaga na naciągaczy. &lt;br /&gt;Nam się udalo zaliczyc z nimi jedna przygode, bo wierzcie lub nie, maja tu na takich jak my, zagranicznych caly system. Uparcie próbowaliśmy kupic bilety z tych turystycznych kwot i mysle, ze by się nam nawet udalo, gdyby nie ogolna zmowa agentow i pracownikow dworca przeciwko nam. Przyjechaliśmy kupowac bilety na dworzec o 5 rano, żeby jak wszyscy stac w kolejce po bilety na Tatkal. Ale pan z kasy, choc moim zdaniem bezprawnie, odesłał nas znowu do biura dla cudzoziemcow (otwierali je dopiero o 8), gdzie już bilety próbowaliśmy dostac dzien wczesniej. Nie pomogly tłumaczenia, ze nasze wizy sa pracownicze i nie mamy prawa do kwot turystycznych. No ale nie chciał nam sprzedac biletow, uparcie nas tam odsyłał. A tam już czekal na nas szakal z bajka, ze tu nie kupimy, bla bla, ale on zna takie biuro (pracownik dworca nota bene) i zaprowadzil nas na druga strone ulicy ( za co chciał 50 Rs!) A tam już tlusty agent czekal na swoje ofiary. Gdyby nie to, ze nam się spieszylo i chcieliśmy wyjechac z Delhi 4 maja pewnie szukalibyśmy na wlasna reke. Ten za to zaczal nam wciskac kit, ze już nie ma miejsc na ten pociag, ze on może nam je załatwić, ale to będzie kosztowalo, bo on musi dac komus w lape. Dobra niech ma. Nie powiedział nam ile będą kosztowaly z tego same bilety. Kiedy wreszcie dostaliśmy je do reki okazalo się, ze prowizja agenta wynosila 1000% !!! Za bilety w sleeperze zapłaciliśmy jak za pierwsza klase. Innymi slowy – oni maja caly system takich szakali, lacznie z pracownikami kas i dworca, żeby odesłać cudzoziemca do takiego wlasnie zdziercy. I mimo to, ze przeczuwaliśmy, ze to taki wlasnie szwindel, ze znaliśmy już tutejsze realia i tak nie udalo nam się przed tym uchronic. I nie przez głupotę czy lenistwo, w koncu przyjechaliśmy na dworzec o 5 rano. Bo oni, spryciarze, po prostu odmowili nam sprzedazy biletow, które moim zdaniem mielismy prawo kupic w kasie jak każdy inny, zwłaszcza, ze nastaliśmy się w kolejce. Tylko ze to trzeba by było dlugo dochodzic, prosić, krzyczec i przeklinac. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Panie pilocie, dziura w samolocie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie no nie jest wcale tak zle. Samoloty w Indiach sa na prawde bardzo porządne, jest sporo linii krajowych (jak Indigo czy Spice Jet), czesc z nich obsluguje również trasy międzynarodowe (Kingfisher, Air India). Wlasnie podróżowanie samolotami jest chyba najmniej stresogennym sposobem przemieszczania się po Indiach. I zdecydowanie najwygodniejszym i najszybszym. Bo jazdy 3 dni do Kerali pociągiem sobie po prostu nie wyobrażam. Maszyny sa dobre i sprawne, stewardesy ladne i mile, w lepszych liniach daja jedzenie i może nawet puszcza film. I na dłuższe dystanse chyba podroz samolotem jest nawet tansza niż jazda pociągiem przez wiele dni w klasie AC. Można złapać fajne promocje i wtedy bilet w jedna strone może kosztowac 150 zl. Czasami wrecz nie ma się wyboru i trzeba leciec. Tak jak my do Lehu. Na początku mielismy kupione bilety tylko na powrot z Lehu, ale okazalo się, ze droga ladowa Manali-Leh (wiodaca przez gory i najwyższe w swiecie przejezdne dla pojazdow kolowych przelecze) pozostala zamknięta (bo zasypana śniegiem mimo tego, ze to był srodek czerwca). Już już mielismy rezygnowac, już już oddawac te bilety powrotne, kiedy trafiliśmy super promocje na lot do Lehu, na dwa dni wprzód. Wiec jak to nie po raz pierwszy w zyciu i w Indiach, cierpliwość się opłaciła, a najszybsza droga wcale nie okazala się ta najkrotsza. &lt;br /&gt;I choc bilety do Lehu i z powrotem kosztowaly mnie tyle samo, co bilet powrotny do Polski, wcale nie zaluje, bo Ladakh to najpiekszniejsze miejsce, jakie do tej pory widziałam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-7604250465600799731?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/7604250465600799731/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/i-am-passanger.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/7604250465600799731'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/7604250465600799731'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/i-am-passanger.html' title='I AM A PASSANGER...'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TERrsTtxvzI/AAAAAAAAAQU/4ariSeG7Xk4/s72-c/jeep.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-8415335785990584166</id><published>2010-07-17T04:50:00.000-07:00</published><updated>2010-07-17T21:32:38.248-07:00</updated><title type='text'>BYC KOBIETA, BYC KOBIETA...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEGZU3NhH4I/AAAAAAAAAP8/1JjbR2FyuRA/s1600/woman.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEGZU3NhH4I/AAAAAAAAAP8/1JjbR2FyuRA/s320/woman.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494841604065795970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;No był razism, kontynuujmy wiec temat dyskryminacji. Bo kobieta w Indiach tez nie latwo ma. Pisałam już o slubach, „wypadkach w kuchni”, itp. Na pewno globalnie nadal kroluje tu tradycyjny model rodziny – kobieta w garkuchni i z dziecmi, a mezczyna jedyny żywiciel rodziny. Nawet kobiety wykształcone, robiące przed slubem kariere tak wlasnie często koncza. Nagle ich aspiracje zawodowe i zainteresowania się nie licza, a rodziny i społeczeństwo i tak najchętniej widzi je w roli zon i matek. Nawet te które wyjechaly za granice. &lt;br /&gt;Takie wlasnie matki, zony, nie-kochanki można na ulicy poznac nie tylko po czerwono zabarwionym przedziałku czy bindi (czerwona kropka na srodku czola) oznaczającym zamężny stan, ale przede wszystkim po tuszy. Bo nie przyjęło się jeszcze, żeby wypadalo im pojsc do klubu fitness lub w ogole zadbac o siebie. Siedza wiec w domu i gnuśnieją przed telewizorem. Szczuple sa prawie wyłącznie kobiety biedne, albo te jeszcze niezamężne, choc to tez zalezy od wieku. &lt;br /&gt;Po slubie kobieta jest praktycznie całkowicie zalezna od meza i jego rodziny. Jasne, fakt, małżeństwa sa z gruntu rzeczy trwale (już pisałam dlaczego) i raczej maz i ojciec rodziny nie zostawi, ale jak nie daj boze umrze? Jaki jest status wdowy. Chyba niewielki. Przewaznie wygania ja rodzina meza, zwłaszcza gdy dzieci sa już dorosle, bo przeciez nikomu już nie jest potrzebna, nikt nie będzie na jej utrzymanie zarabial. Dobrze gdy chociaz jej wlasna rodzina chce ja przyjąć z powrotem, czasami również ponownie wydac za maz. Widziałam tez i takie ogłoszenia – często z dopiskiem – status i kasta bez znaczenia. Bo takiej kobiecie się już chyba niewiele należy. Dobrze chociaz, ze przestali je palic żywcem ze zwłokami mezow. Choc tu tez roznie z tym bywalo, czesc z nich podobno sama chciala się palic. Do dzis w Varanasi w ceremoni kremacji mogą brac udzial tylko mężczyźni, znane były bowiem przypadki kobiet rzucających się w rozpaczy w ogien. Choc pytanie czy nie czesciowo dlatego, ze wiedziały, ze po śmierci meza i tak czeka je tylko wygananie, poniewierka, a często żebractwo. Tu chyba nawet arabskie zony maja lepiej, bo przy rozwodzie mogą chociaz wynieść z domu troche majatku – tyle ile maja na sobie, wiec chodza obwieszona zlotem i diamentami. &lt;br /&gt;Problemem, o którym się pisze w gazetach jest tez wyższy niż wśród mężczyzn odsetek analfabetyzmu wśród kobiet. Tu cale szczescie wprowadzono duzo akcji afirmacyjnych i stypendiow dla dziewczynek, od szkol podstawowych po uniwersytety. Chyba Indiom się zrobilo wstyd, ze tak się dynamicznie rozwijaja, a tu tyle kobiet-analfabetek.&lt;br /&gt;W zyciu codziennym kobietom tez jest trudno – chocby z braku toalet. Faceci sikaja wszedzie – dlatego indyjskie miasta śmierdzą uryna. Nie tylko zwierzeca, ale i ludzka. Dla kobiet nie ma nic. Czytałam, ze mieszkanki bombajskich slumsow mogą chodzi się załatwiać tylko dwa razy dziennie – o swicie i o zmierzchu, kiedy i tak musza wędrować do pol i kanałów, często skazonych. Nie chce nawet myśleć co się dzieje, kiedy maja okres. &lt;br /&gt;Kobietom turystkom tez nie jest latwo, choc Indie to z reguly kraj względnie bezpieczny. Jednak polnocne Indie sa dosc pod względem podejścia do kobiet podjrzane. Będziesz szla ulica – ktos będzie chciał się otrzec lub cie dotknąć, ze niby taki tlok. To samo w klubach na imprezach. Dziwne spojrzenia, często tez wyzywajace zaczepki. Nagabywanie przez Internet (FB, skype). Nagabywanie i dziwne zachowania ze strony taksówkarzy, hotelarzy i masażystów. Na tych ostatnich zwłaszcza trzeba uważać, większość z nich to zadni masażyści, tylko oszuści, co sobie chca pomacac (mnie się cale szczescie to nie zdarzylo). Na plazach Goa będą łazić sepy, calymi grupkami w te i z powrotem udając, ze niby robia sobie nawzajem zdjęcia, ale kobieta w bikini w tle musi być. Wszystko przez to, ze seks jest tematem tabu, a nagość to w ogole jakas zgroza. Znam wiele dziewczyn, które podróżują same, ale na pewno trzeba zachowac srodki ostrożności. Roznie to bywa. Nie jeździć samotnie taksówkami noca, unikac zatloczonych miejsc, gdzie na pewno ktos będzie chciał podotykac, nie zostawac samej w pomieszczeniu z samymi facetami (np. w pociągu), zwracac uwage, czy nikt nie zamyka drzwi na klucz i raczej trzymac się blisko innych tursytow, albo chociaz hinduskich rodzin. Hinduski jak widza dziwne zachowania często potrafia dac delikwentowi po lapach. I kupic sobie gaz łzawiący. Tak na wszelki wypadek.&lt;br /&gt;Ja cale szczescie mialam towarzystwo Caspra, co skutecznie odtrasza wszystkich stręczycieli. Ale sama doświadczyłam, jak podczas imprezy Holi, w bialy dzien, kiedy weszłam do basenu ktos chciał ściągnąć mi spodnie. No masakra. &lt;br /&gt;Inna kultura, inna zwyczaje, ale granice często sa przekraczane. Dlatego dla wlasnego spokoju lepiej ubrac się stosowanie – zawsze dlugie spodnie lub dluga spodnica (krotkie spodenki tylko na trekking, wtedy jakos tak normalniej patrza, ale nadal patrza). Nawet w Dubaju nie czulam się tak ograniczana. Najgorsze było mieszkanie w Gurgaonie, kiedy mogłam zapomniec, żeby gdziekolwiek chcieć pojsc samej po zmroku (czyli po 19), a jak kolezanka chciala isc do pobliskiego sklepu po papierosy tez chodziłyśmy parami. Nie było to przyjemne – przyjechac z kraju, w którym jak się okazuje kobiety już sa calkiem wyzwolone, po to żeby wieczorami siedzieć w domu. &lt;br /&gt;Oj nie latwo być w Indiach kobieta…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-8415335785990584166?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/8415335785990584166/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/byc-kobieta-byc-kobieta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/8415335785990584166'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/8415335785990584166'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/byc-kobieta-byc-kobieta.html' title='BYC KOBIETA, BYC KOBIETA...'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEGZU3NhH4I/AAAAAAAAAP8/1JjbR2FyuRA/s72-c/woman.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-2651631288908677938</id><published>2010-07-17T04:46:00.000-07:00</published><updated>2010-07-17T21:28:57.225-07:00</updated><title type='text'>WHITE POWER?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEGYwautxEI/AAAAAAAAAP0/dLrCQZHPBF8/s1600/racism2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 286px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEGYwautxEI/AAAAAAAAAP0/dLrCQZHPBF8/s320/racism2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494840977945117762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę oczywiście pominąć tematu rasizmu. Jako turystka (gdy podróżowałam) czy ekspatka (gdy jeszcze pracowałam) nie raz o rasizm bylam posadzana. Bo a to się człowiek wkurzy na to czy na tamto lub cos skomentuje i zaraz wychodzi, ze jest rasista. Bo Hindusi sa bardzo wrażliwi na wszelkie negatywne komentarze i oceny pod adresem ich kraju i kultury. Jasne, sami tez nie raz na nie narzekaja, ale cudzoziemiec powinien zdecydowanie z tym uważać. W koncu nie jesteśmy u siebie, jestemy tylko goscmi. Sami zreszta tez niechętnie patrzylibyśmy na dajmy na to Amerykanina, który po przyjezdzie do Polski wygłaszałby same negatywne komentarze. To dziwne, tamto bez sensu, to nielogiczne, tamto glupie. Od razu się nasuwa – to wracaj skad przyjechałeś, chociaz możemy się nawet w glebi ducha z nim zgadadzac. Każdy jest wrażliwy na obraze swojego kraju i kultury, zwłaszcza w wykonaniu osob, które zaledwie ja liznęły i tak na prawde malo o niej wiedza. Tu jest tak samo, zwłaszcza, ze ta kultura liczy sobie milenia, i wcale mnie to nie dziwi. Każdy broni swojej kultury, swojej rzeczywistości przed atakami obcych, chocby nie wiadomo jaka beznadziejna w rzeczywistości ona była. A z kolei dla obcego w danej kulturze prosta i chyba wrodzona strategia obronna i przystosowawcza jest porównywać, oceniac i często tez niestety krytykowac odwołując się do tego, co nasze-lepsze. &lt;br /&gt;Mi na pewno tez się to zdarzylo wielokrotnie, zarówno w rozmowach z indyjskimi przyjaciółmi, czy na lamach tego bloga. Wystarczy przeczytac post ze stycznia o szoku kulturowym. Jest to bardzo szokujące i nawet powiedziałabym druzgocące doświadczenie, odkryc w sobie malego rasiste. Albo chociaz ksenofoba, który powtarza stereotypy. Niby człowiek uważał się za takiego otwartego na nowe kultury, a tu proszę. W zderzeniu z jedna z nich wychodzi cala prawda. Można unikac drażliwych tematow (nawet o tym, ze dlaczego w Indiach nie ma przejść dla pieszych), ale w srodku rozne rzeczy czasami się mysli. &lt;br /&gt;Jednak ten rasistowski miecz ma dwa ostrza.&lt;br /&gt;Czemu niby ja jestem od razu rasistka jak skrytykuje niebezpieczna jazde miejscowych kierowcow? Ze niby się panosze nie u siebie i chce dyktowac warunki. &lt;br /&gt;A ze ja zawsze musze się targowac o normalna cene, bo zaklada się, ze na pewno jestem bogata? Nie raz słyszałam usprawiedliwienia od kolegow z pracy, ze „wiesz Ania, zrozum, ze większość ludzi na białych patrzy jak na chodzące bankomaty”. Bo wlasnie tak często o nas w Indiach mysla. Zwłaszcza w przemysle turystycznym. &lt;br /&gt;Jako biala nigdy nie mogę sobie pozwilic na jazde pociągiem na gape, bo nikt mi nie uwierzy, ze nie mam pieniędzy. W lokalnych restauracjach często zapłacę specjalna cene dla białych, o wiele wyzsza niż dla reszty. I jeszcze mi właściciel w oczy powie, ze nie widzi w tym problemu, bo przeciez tak ma wlasnie być. Zawsze będą ze mnie probowali zedrzec rikszarze, czy taksówkarze proszac o foreign money. A jako biala kobieta to już w ogole mam przechlapane, bo oni zakładają, ze kazda biala kobieta zachowuje się jak na filmach Hollywoodu – żeby nie mowic brzydko i być dyplomatycznym – co najmniej frywolnie. Ja nie mogę bez pytania cykac zdjęć ludziom, za to mnie fotografuje się i filmuje komorka często bez pytania. Jak nie mogę się na nikogo gapic, bo to nie ladnie, na mnie można się gapic. Ale jak zarzucisz w Indiach komus rasizm, to az się zapowietrza z oburzenia. Bo rasistami mogą być przeciez tylko biali – imperialiści. A oni tu biedni przez tych kolonialnych wysykiwaczy wyłącznie cierpieli i teraz jak tylko sprobujesz się na temat Indii krytycznie wypowiedziec, od razu będziesz rasista. Choc mój kraj tez cierpiał niewole i rozbiory. &lt;br /&gt;Ale zagłębmy się dalej w indyjski rasizm, czy jak można powiedziec, jakis dziwny kompleks niższości. W koncu to tu reklamuje się kremy wybielające do twarzy, które tylko niszcza skore. &lt;br /&gt;W środowisku ekspatow, zwłaszcza slabo zarabiających stażystów, powszechne było dorabianie na boku. Fuchy były rozne – od statystowania w filmach, przez hostessowanie do tłumaczeń (tu się zaklada, ze wszystkie jezyki w Europie sa do siebie podobne i ze my je wszystkie znamy) Wlasnie hostessowanie na roznych barowych promocjach to był zer dla rasistowskich zapędów Hindusow. Bo jak inaczej wytluamaczyc fakt, ze białym kobietom placilo się dwa razy wiecej niż Hinduskom? Doszliśmy kiedys do wniosku, ze u podstaw tego stoi wlasnie jakis kompleks niższości i chec zemsty za czasy kolonialne (może to troche daleko idaca interpretacja…) Kiedys to oni obsługiwali białych, teraz chca być przez białych obsługiwani. I zaplaca za to czasami na prawde duze pieniadze, choc praca tego wcale nie wymaga, bo często ogranicza się do witania gosci w drzwiach klubu. Zreszta caly proces „rekrutacji” jest bardzo znamienny – koniecznie trzeba przysłać zdjęcia, nigdy bron boze nie w sari, i nie można „look Indian”. Brazylijki, Hiszpanki często nie mialy szans. Za ciemna karnacje. &lt;br /&gt;To samo spotkalo jedna z praktykantek. Zatrudnili do dzialu sprzedazy Australijke, pewnie myśleli, ze przyjedzie jakas cycata blondyna prosto z plazy. A tu nie, Angie, choc piekna dziewczyna, korzenie miala portugalskie. I co teraz? Najpierw szef zaproponowal jej, ze podwzyszy jej pensje, jak przefarbuje wlosy na blond. A gdy tego nie zrobila otwarcie przyznal, ze „zatrudnienie kogos z Czecz byloby lepsza inwestycja i generowalo wieksza szanse na sukces sprzedażowy”. Po czy ja po prostu zwolnil.&lt;br /&gt;Bez komentarza. &lt;br /&gt;Do tego dookoła ekspatow zawsze kreca się jacys nakrecacze imprez. Ledwo przyjedziesz a już masz 10 friend requestow na facebooku dziennie, z czego większość z nich to kolesie z klubow, restauracji i barow, którzy będą ci zaśmiecać skrzynke roznymi zaproszeniami (w których będą cie kusic darmowymi wejściówkami, happy hours itd.) Bo biali na imprezie podnosza prestiż klubu. I znowu ta sama logika: bialy = bogaty = wiecej kupi = wiecej ludzi przyjdzie popatrzeć na biale laski = będzie można podnieść ceny, itd. Gdy zaprosi się Hindusow na impreze domowke, nie raz zapytaja, czy będą biale dziewczyny. Ja rozumiem, ze może to co bardziej egzotyczne jest bardziej podniecające, ale czasem ma się tego przesyt i przekracza to granice dobrego smaku. Jakby kolor skory cos zmienial. A najgorsze jest to, ze oni się wcale z tym nie kryja (patrz przykład Angie i jej szefa). &lt;br /&gt;Biale hostessy często tez zatrudnia się na spotkania biznesowe, żeby udawaly zatrudnione na stale pracownice. Bo tu znowu kroluje stereotyp, ze jak się ma „białego” to znaczy, ze firma dobrze prosperuje, skoro stac ja na pensje dla niego. A często taka firma prosperuje na razie wyłącznie na wizytowce i często dopiero na takich spotkaniach walczy o pierwsze zlecenie. Jednym slowem – sciema!&lt;br /&gt;No i na koniec można powiedziec, ze w sferze prywatnej tez trzeba uważać z kim się człowiek zaprzyjaznia, daje swój nr tel lub maila. Powszechne jest bowiem znowu mniemanie, ze mieć białych, zagranicznych przyjaciol to niby takie super fajne. Raz dalam swój numer pozornie sympatycznym młodym dziewczynom na targu w Delhi to potem mnie napastowaly smsami w stylu „teksie za toba, kiedy się spotkamy?”. Albo dostawałam jakies wierszyki o słońcu, które za mna teskni, bo zaszlo, i teraz cieszy się mna księżyc. W komorce mialam je potem wpisane jak Terrorystki, żeby wiedziec, kiedy nie odbierac. W koncu daly spokoj. Przez wlasnie takie akcje człowiek pewnie nabiera przesadnej podejrzliwości, może przez to zignoruje okazje do zawarcia paru fajnych znajomości, no ale nigdy nie wiadomo. Trzeba mieć się na baczności.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-2651631288908677938?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/2651631288908677938/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/white-power.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/2651631288908677938'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/2651631288908677938'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/white-power.html' title='WHITE POWER?'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEGYwautxEI/AAAAAAAAAP0/dLrCQZHPBF8/s72-c/racism2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-4140140438725279418</id><published>2010-07-17T04:37:00.000-07:00</published><updated>2010-07-17T04:43:05.833-07:00</updated><title type='text'>MONSUNOWE WESELE</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEGXMFzmnDI/AAAAAAAAAPs/AkKbGnBvJPo/s1600/BRIDE.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEGXMFzmnDI/AAAAAAAAAPs/AkKbGnBvJPo/s320/BRIDE.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494839254341557298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dzis troche kultury. Indyjskie sluby, ze swoim przepychem i ciekawymi obrzedami, staly się slawne na caly swiat. Ale jak to właściwie wyglada od podszewki? Udalo mi się porozmawiac z paroma osobami na ten temat. Bo nas, ludzi z Zachodu ciekawi glownie, jak funkcjonuje tradycja „arranged marriage”. A ich z kolei – dlaczego u nas panuje kult singli.  A oto co usłyszałam…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;M jak Milosc czy S jak Swatka &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto jest pytanie. Kiedys odpowiedz bylaby prosta, bo malzonkow się tylko i wyłącznie swatalo. Ale w dzisiejszych czasach co odważniejsi i nowoczesni sami staraja się sobie wybrac małżonkę/malzonka. Małżeństwa z miłości często wcale nie sa latwe – małżonkowie mogą bowiem pochodzic z bardzo odeglych zakątków kraju (np. Kerala i Assam), wyglądać zupełnie inaczej (skośnoocy ludzie z Sikkimu i prawie ze czarni z Tamil Nadu), mowic innym jezykiem (polnoc kontra południe), mieć inne wyznanie (np. muzułmanin z Kaszmiru z Hinduska z Delhi, albo buddystka z Ladakhu i chrześcijaninem z Goa) i ba nawet nawyki żywieniowe (wege vs nie-wege, a ba, można się poróżnić nawet o samo wnoszenie czosnku do domu). Poznalam w ciagu mojego pobytu w Indiach pare takich „odwaznych par”: Ona z Assamu (daleki wschod Indii), On z Delhi. Ona musiala przestawic się na wegetarianizm i nauczyc hindi, żeby moc komunikowac się ze swoimi teściami. Albo Ona z Gujaratu a On z Tamil Nadu, i uwaga to on przeprowadzil się do niej, a nie ona do niego. Sama bylam na jednym punjabskim weselu, gdzie para znala się już od dawna, a nawet ze soba mieszkala, a lzy panny młodej żegnającej rodzine były po prostu udawane, bo jak twierdzili jej znajomi „wrecz nie mogla się tego momentu doczekac”. No ale po kolei. &lt;br /&gt;Tak zwane Love marriages, małżeństwa z miłości, w skali miliarda mieszkających tu ludzi nadal jednak naleza do rzadkości i królują raczej w większych miastach, gdzie ludzie przejeli już typowo zachodni tryb zycia, czy tez wśród tzw. NRI (Non Resident Indian, lub jak kto woli Newly Rich Indian) czyli Indusow zamieszkalych na stale za granica – w USA czy  Wielkiej Brytanii. &lt;br /&gt;Reszta polega na swoich rodzicach w kwestiach wyboru. Bo albo jest taka presja spoleczna, albo oddaja szacunek tradycji, albo po prostu w pedzie kariery nie maja sami na to czasu. Zdaja się na Arranged Marriage.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Zamożnego bruneta dla corki szukam&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ogłoszenia matrymonialne to w Indiach wrecz instytucja. Nie jak u nas, ze w gazetach ogłaszają się tylko desperaci albo wdowy. Tu szanowane rodziny ogłaszają, i szukaja ogłoszeń dla swoich latorośli. W niedzielnych wydaniach gazet porządny ich kawalek poswiecony jest wlasnie „poszukiwaniom”. Prawo co prawda zabrania dyskryminacji ze względu na kaste! i status społeczny, ale sami popatrzcie jak takie ogłoszenia wyglądają. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;BACHELOR 37/5’7”, BRAHMIN, WELL-SETTLED BUSINESS&lt;br /&gt;MALHOTRA FAMILY’S ONLY SON&lt;br /&gt;Is looking for a bride 30/32 5’4”, fair, pleasing personality, home loving, tolerant, caring, from respectable family.&lt;br /&gt;Call for quick finalization. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo odwrotnie Pani szuka Pana…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Alliance invited for USA based &lt;br /&gt;U.P. Brahmin Girl &lt;br /&gt;31/172 cm MBA and MS (USA) fair, beautiful, loving&lt;br /&gt;PROJECT MANAGER IN MULTINATIONAL FIRM IN AMERICA &lt;br /&gt;Looking for tall, loving, well educated professional boy &lt;br /&gt;FROM STATUS FAMILY&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widac lapy tradycji siegaja az za ocean, nie da sie uciec od nich na studia do Stanow. A najfajniejsza jest wlasnie interpretacja ogłoszeń. Wezmy dajmy na to to pierwsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kawaler, ale nie wysoki, bo jakies 170 cos. Ma wlasny biznes – to się chwali. Szuka dosc konkretnie – kobiety miedzy 30 a 32, na mlodsza pewnie już nie może liczyc, bo sam już raczej bardziej pod 40tke. Pleasing personalisty – nie będzie się buntowac, home loving – znaczy po slubie ma siedzieć w domu, tolerant – zaakceptuje bez slowa szalona rodzine meza, caring – w domu siedzieć i dzieci rodzic! From respectable family – bogatej, żeby sypnęli kasa w posagu i drogie wesele wyprawili. &lt;br /&gt;I moje ulubione – call for quick finalisation – no czas tyka, a koles pewnie lysieje i tyje. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza i ostatnia randka &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale załóżmy się się udalo. Udalo się wybrac kogos z ogłoszenia. Rodzina aranzuje spotkanie obojga. Trwa mniej wiecej godzine a „mlodzi”  maja w tym czasie na oczach calej rodziny dowiedziec się najwięcej o sobie. &lt;br /&gt;- Namaste&lt;br /&gt;- Namaste&lt;br /&gt;- Gdzie studiowałaś&lt;br /&gt;- Na uniwerku, zarzadzanie.&lt;br /&gt;- Jakie masz hobby?&lt;br /&gt;- Literatura.&lt;br /&gt;- A muzyka?&lt;br /&gt;- Muzyka tez.&lt;br /&gt;- A gotowac lubisz?&lt;br /&gt;- Lubie&lt;br /&gt;…&lt;br /&gt;I tak dalej w ten desen. Zreszta w wielu wypadkach nie ma to większego znaczenia, bo to rodzina i tak podejmuje decyzje. Co bardziej postepowi wysyłają latorsle na kolacje do restauracji i pozwalaja podjąć im decyzje. Jak lubi to ok., a jak nie to szukamy dalej do skutku. A na wsiach nawet nie bawia się w randki, tylko przyklepuja miedzy soba i tyle, nikt nic nie ma do gadania. Takie spotkanie jest pierwszym i ostatnim zarazem – bo albo kandydat/kandydatka zostanie odrzucona, albo odwrotnie i wtedy nastepne spotkanie w większości przypadkow to wlasnie slub. &lt;br /&gt;Taki tradycyjny sposób wyboru małżonków ma bowiem zapewnic trwałość małżeństwa i rzeczywiście niski odsetek rozwodow. Jak mowi ksiazka, o której o małżeństwach czytałam „w Indiach, nie jak na Zachodzie, instytucja małżeństwa traktowana jest bardzo powaznie.” &lt;br /&gt;????&lt;br /&gt;Jednym slowem do grobowej deski. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Wrozka prawde ci powie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Astrologia w Indiach odgrywa decydujące znaczenie w wielu sprawach. Każdy zna swój znak zodiaku oraz jego rozne wariacje w mixsie z horoskopem chinskim. I każdy o to pyta, o tym mowi i poprzez to cie ocenia. A bo ty jestes Skorpion mieszany z tygrysem to ty jestes taki a taki. Śmiałabym zaryzykowac stwierdzenie, ze ma to znaczenie również o przyjeciu do pracy. Nieszczęśliwy ten, kto urodzil się pod wpływem marsa, podobno takie osoby maja zle charaktery i ciezko im znaleźć partie. Trzeba szukac wśród innych marsowych. &lt;br /&gt;Przed wielka decyzja – Tak lub Nie, stawiany jest parze horoskop - Janampatri. Sprawdza się w nim dopasowanie pary, teraz, jak i w przyszłym wspolnym zyciu. Wlasnie takie „astrologiczne dopasowanie” jest koronnym argumentem za prymatem swatek. Milosc jest bowiem slepa, a gwiazdy i planety niezawodne. Poza tym taki horoskop jest również bardzo wygodny. Gdy kandydat się nie daj Boze nie spodoba, żeby nie urazic jego rodziny, zawsze można powiedziec, ze gwiazdy przemówiły na jego niekorzyść. I można przeglądać ogłoszenia dalej. &lt;br /&gt;Ale jeżeli i horoskop pasuje trzeba ustalic date slubu. A to nie tak jak u nas, ze powoli, na rok w przod, żeby zdarzyc zamówić sale, orkierstre itp. i żeby było latem. Tu o dacie slubu również decyduja pomyślne konstelacje gwiazd i planet. Sa one wyliczane przez urzedy na lata w przod i tak wlasnie powstaje „sezonowy kalendarz ślubów”. A jedne terminy konstelacyjne sa uwazane za bardziej korzystne od innych, w zaleznosci tez od tego co mowi horoskop pary. Tak wiec mamy sezony weselne, kiedy np. zima w Delhi jednego dnia, jedne obok drugiego, potrafi odbyc się 500 wesel! Sami doświadczyliśmy z Casprem w naszym gurgaonskim mieszkanku wiele bezsennych nocy – budzeni non stop fajerwerkami, bo w okolicy odbywalo się np. 10 wesel. &lt;br /&gt;Potem zas nastaje posucha, nikt się nie zeni, trzeba czekac na kolejny korzystny termin. Rodzina obowiązkowo odwoluje wszystkie chocby najważniejsze biznesy na ten dzien, i nie jest wazne czy jest to środa, piątek czy swiatek. Tu po prostu jedzie się z tym hurtem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;A kto za to wszystko placi?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Pan placi. Znaczy ojciec panny młodej. Zarówno za posag, jak i za wesele. A z posagami to dopiero jest historia. Jak mowi tradycja powinno to być tylko to, co corka dostala odchodząc od domu. Ale oczywiście tradycja dawno się przezyla i teraz rodzina Pana młodego rosci sobie prawa do spisania listy prezentow, które by chciala dostac, z samochodami, motorami, bizuteria i gotowka włącznie. Szacuja to zaleznie od tego „ile wart jest oddawany synalek, skarbeczek nasz wypieszczony…” Znane sa przypadki okalecznia, szykanowania, a wrecz zabijania kobiet, które rzekomo wniosły niewystarczający posag. Nazywa się to „wypadkiem w kuchni”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Moje wielkie monsunowe wesele&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Slub i wesele to parada dla tradycji i wielu pieknych, ale dlugich i meczacych dla pary młodej rytuałów. W większości przypadkow to panna mloda czeka na pana młodego w domu w otoczeniu rodziny i druhen – wszystkie bogato ubrane i przyozdobione żywym zlotem. Panna mloda w czerwonym, zloconym sari. Na noc przed slubem pannie młodej i druhnom wykonywane sa malunki z henny – na rekach, przedramionach i stopach. Niezamężnym na jednej rece. Pan mlody do panny młodej przyjezdza na bialej klaczy, sam az ugina się pod ciezarem ozdob, zwlasczcza turbanu. A dookoła niego tanczy paralitycznie rodzina w rytm muzyki trabek i bębnów rozrzucając dookoła pieniadze. Potem oboje udaja się do sali lub namiotu weselnego i siedza nieruchomo, podczas gdy wszyscy dookoła się bawia, jedza, pija, lulki pala. Tance, hulanki, swawola. Panna mloda dodatkowo powinna caly czas mieć smutna mine i spuszczony wzrok i unikac rozmow – okazywac smutek, ze oto opuszcza swoja rodzine i odchodzi do praktycznie obcych ludzi ( którzy nie wiadomo jak będą ja traktowac). Co do jedzenia i picia zalezy od rodziny i jej wyznania, czy będzie ono wegetariańskie i bezalkoholowe (to tez się zdarza).&lt;br /&gt;Ja bylam na weselu punjabskim, gdzie rzeczywiście jedzenie było wege i niby tez nie mialo być alkoholu, ale ten lal się litrami pod stolami i krzeslami albo w bagaznikach zaparkowanych nieopodal samochodow. Tance były przednie, muzyke i zabawe pubjabska uwazam za najlepsza na swiecie. Szoda wlasnie tylko pary młodej, która siedzi na tronach na podeście, na oczach wszystkich gosci, i się pewnie niezle nudzi. Zjesc będą mogli również dopiero jak wszyscy skoncza. Po zabawie, która konczy się w miare wczesnie, przynajmniej dla pary młodej i ich rodzicow, bo ok. polnocy, para udaje się odbyc ostatni rytual zaślubin – 7 miokrotne okrazenie świętego ognia. Może to trwac nawet do 3 godz. Potem panna mloda z panem młodym wsiadaja do karocy, lektyki czy po prostu samochodu i odjeżdżają w sina dal, do rodziny meza. Temu często towarzysza rzewne lzy i krzyki, ba czasami wynajmuje się placzki, żeby dodac dramatyzmu. Bo rzeczywiście panna mloda jedzie do zupełnie sobie obcych ludzi, których widziala pare razy w zyciu i nie wie co ja czeka. Może szczescie, milosc i harmonia? A może „wypadek w kuchni”?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Szkola zon&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pewno wiele małżeństw jest ze soba dozgonnie szczesliwych i udanych i cala instytucja swatek dziala niezawodnie. Potwierdza to wiele osob z którymi udalo się na ten temat porozmawiac. Zyja sobie w zgodzie, harmonii i wzajemnym szacunku. Ale sa historie również zgola odwrotne – zycie kolo siebie, bez uczucia, jedynie spełnianie funkcji małżeństwa – czyli odchowanie wspolne dzieci. No i oczywiście zadowalanie rodziny, która już wreszcie chciala dzieci ozenic i mieć spokoj.&lt;br /&gt;Zreszta  zdarzylo mi się wielokrotnie podczas moich podrozy obserwowac hinduskie małżeństwa czy nowożeńców. Na miesiąc miodowy jedzie się w jedno z najpopularniejszych miejsc – zima do Manali zobaczyc snieg i spróbować jazdy na nartach, latem do Kerali na rejs albo do eleganckiego hotelu w Lehu, to już sporo drożej, no i pewnie najbogatsi jezdza za granice. Zwłaszcza będąc w Manali w lutym natknęliśmy się na wiele nowozenskich par (nawet w większości hoteli koldry sa czerwone a na ścianach wisza lusterka w kształcie serduszek) No tylko ze te małżeństwa z serduszkami często niewiele maja wspolnego. Może sa i trwale, jak się tu chwala, porównując się z frywolnym Zachodem, ale czasami to az smutno na nich patrzec. Prawie nigdy nie trzymaja się za rece, spaceruja obok siebie w milczeniu, czasami poprosza o zrobinie zdjęcia i żadne z nich się na nim nie uśmiecha. To samo mogę powiedziec o parach już z małżeńskim stazem i dziecmi. Wiele z nich widywałam w autobusach skądś dokądś – kobiety zajmuja się dziecmi, maz siedzi gdzie wcale nie obok, nie odzywaja się do siebie, tylko w sprawie dzieci. Nie trzymaja się za rece, nie przytulaja, nie całują. A już znamiennym był dla mnie widok faceta brutalnie ciągnącego zone w klapeczkach bo śniegu, o malo w niego twarza nie zaryla. Taka czułość. Może się z nia po prostu nie obnosza, prawda, nie jest to kulturowo przyjęte i nawet jako turyści trzeba tego unikac w miejscach publicznych (wiem, bo już dwukrotnie mi i Casprowi grozono mandatem z tego tytulu) Może gdy sa w domu jest inaczej. Ale co to za zycie? &lt;br /&gt;Trwałość małżeństwa jest raczej funkcja przyzwyczajenia, szacunku dla rodziny i zadość uczyniania tradycji. A jak już wspominałam – tu ludzie zadko protestuja, raczej akceptuja bezkrytycznie warunki, w których się znaleźli, czy to niebezpiecznie rozpędzony autobus, czy nieszczęśliwe małżeństwo. I tak trwaja. &lt;br /&gt;A zycie kobiet tez często nie jest kolorowe. Nawet gdy robily wczesniej kariery, nieodwołalnie czesc z nich laduje w domu, by rodzic dzieci i opiekowac się „domowym ogniskiem”. A już biada tym, które mogą sobie pozwolic na sprzątaczki i nianki. Jak babka, która wynajmowala nam mieszkanie. Calkiem mloda, widac, ze kiedys bardzo ladna. Ani nie gotowala, ani nie sprzątała, bo to robila pokojowka. Cale dnie spędzała bezczynnie zajeta oglądaniem TV i tyciem i nie miala nawet z kim pogadac. Czekala na dzieci, az wroca ze szkoly, na meza az ten wroci z pracy. Nuda, Panie, koszmarna nuda. &lt;br /&gt;Pewnie dlatego jak popatrzyc na hinduskie rodziny większość kobiet wyglada jak matrony – kaszaloty i ledwo się wtacza po schodach na gore. &lt;br /&gt;A i tak większość z nich w skrytości marzy o poznaniu swojej polowki, swojego soul mate i prawdziwej miłości, takiej, która oglądają w bollywodzkich filmach. Ale to tylko marzenie…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-4140140438725279418?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/4140140438725279418/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/monsunowe-wesele.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/4140140438725279418'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/4140140438725279418'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/monsunowe-wesele.html' title='MONSUNOWE WESELE'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEGXMFzmnDI/AAAAAAAAAPs/AkKbGnBvJPo/s72-c/BRIDE.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-5759420689357220693</id><published>2010-07-17T04:30:00.000-07:00</published><updated>2010-07-17T04:36:43.441-07:00</updated><title type='text'>HOLY COW!!!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEGVsHz7iOI/AAAAAAAAAPc/81eBSwl6xws/s1600/holy-cow.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 289px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEGVsHz7iOI/AAAAAAAAAPc/81eBSwl6xws/s320/holy-cow.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494837605612357858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wstyd się przyznac, ale po 9 miesiacach w Indiach, dopiero niedawno dowiedziałam się dlaczego krowy w Indiach sa święte. A powodow jest wiecej niż jeden…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze, od czasu gdy ludzie na stale osiedlili się i zaczeli uprawiac ziemie, krowa miala wazne znaczenie ekonomiczne – dawala mleko, z którego można było robic sery, śmietanę itp. a jej odchody suszona na opal albo do budowy chat. Z tego względu służyła tez jako wartosciowa waluta – można było zapłacić nia podatki, podarowac corce w posagu albo przekazac na rzecz świątyni, co mialo zapewnic darczyncy zbawienie. Jeżeli krowa zdechla właściciel był obowiązany odbyc pielgrzymke do wszystkich miejsc świętych w Indiach, by tym samym odpłacić za grzech. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie, miesza się w to mitologia. Osma inkarnacja Boga Vishnu, czyli Kriszna, wychowal się w wiejskiej rodzinie. Pasal krowy i gral na flecie, żeby sprawic im przyjemność. Jego drugie imie to Gopal – strażnik krow. Tak oto krowa zyskala swoje znaczenie religijne. Jeden z najświętszych tekstow hinduskich – Puranas – mowi o Kamdhenu, krowie, która wyłoniła się spośród ocenow stworzenia i spelnia zyczenia. W Indiach wierzy się wiec, ze kazda krowa jest wcieleniem Kamdhenu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po trzecie, istnieje legenda o krolu antycznego królestwa Patliputry, który nie mogl doczekac się syna – dziedzica tronu. Gdy już oboje z zona byli zdesperowani z tego powodu, udali się do swojego Guru żyjącego gleboko w dżungli. Ten już z daleka poznal, w jakim celu do niego przyszli.&lt;br /&gt;- Moja Krolewska Mosc – powiedział – gdy wychodziłeś ze świątyni po modlach zignorowałeś jedna z krow Kamdhenu. Ona ma magiczne zdolności. Musisz się nia zaopiekowac, jeżeli chcesz mieć syna.&lt;br /&gt;Krol tak wlasnie zrobil, oboje z zona opiekowali się krowa, skladali jej ofiary, palili kadzidla i lampki. Po kilku tygodniach, gdy krowa pasla się na lace, zaatakowal ja tygrys. Krol padl na kolana blagac tygrysa, by ten nie krzywdzil jego świętej krowy. Ale tygrys tez służył swojej bogini Durdze, potrzebna była mu ofiara.&lt;br /&gt;- Weź mnie, ale oszczędź krowe – blagal krol&lt;br /&gt;Nagle tygrys zniknął bez sladu, na krola spadly platki kwiatkow, a krowa przemówiła:&lt;br /&gt;- Powstan krolu. Ten tygrys był tylko stworzona przeze mnie iluzja, chciałam sprawdzic twoje oddanie. A teraz oboje z zona napijcie się mleka, zlozcie ofiary, a niedługo będziecie cieszyc się posiadaniem syna. &lt;br /&gt;Jak krowa rzekla, tak się stalo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po czwarte, Hindusi wierza, ze po śmierci, by dostac się do niebios, musza przekroczyc mitlogiczna rzeke, a mogą to zrobic tylko prowadzeni przez krowe, która trzymaja za ogon. Z tego względu po śmierci człowieka, często daruje się Braminowi krowe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak nawet krowie może się w Indiach niezle dostac. Jak np. tej, która na ulicy w Lehu próbowała poczęstować się towarem ulicznej handlarki sprzadajacej zielenine. Albo bykowi, który kręcąc się po dworcu w Varanasi w koncu nasral komus na bagaze. Dostaja często kopniaka, albo kijem w tylek. Owszem sa święte, znaczy ze nie można ich zabijac, ale brutalnie przepędzać już tak. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zreszta znamienny jest dla mnie fragment z powiesci Shantaram o traktowaniu zwierzta wlasnie:&lt;br /&gt;Glowny bohater zostal zabrany przez swojego nowego, indyjskiego przyjaciela do jego rodzinnej wioski. Po dlugiej drodze autobusem, gdzie przyjaciel tłumaczył wszystkim, jaki dziwny jest jego zagraniczny kolega – bo nie ma zony, ani dzieci, podrozuje sam i jest daleko od rodziny i chyba to wlasnie lubi (czyli jest crazy), dojechali wreszcie do wioski. Tam czekal na nich ojciec przyjaciela – na wozie ciagnianym przez wolu. &lt;br /&gt;Zasiedli wszyscy na wozie i jada, wlekąc się tak, ze szybciej byloby isc pieszo. Ojciec bezlitosnie smaga wolu batem, choc ten wcale nie chce isc przez to szybciej. W koncu nasz bohater nie wytrzymuje i prosi przyjaciela, by ten powiedzial ojcu, żeby przestal maltretowac to biedne zwierze. Na co ojciec pyta:&lt;br /&gt;- Ty jestes z Australii tak? Wydaje mi się, ze wy tam wlasnie krowy jecie.&lt;br /&gt;- No jemy.&lt;br /&gt;- A ile ich jecie rocznie?&lt;br /&gt;- Nie wiem, może z milion, ale nie krzywdzimy ich bez potrzeby, stosujemy humanitarne sposoby…&lt;br /&gt;Na co ojciec mowi i to podoba mi się najbardziej&lt;br /&gt;- Wydaje mi się, ze nie da się zjesc zwierzecia bez krzywdzenia go…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zreszta świętych zwierzat w Indiach jest wiecej – malpy, kobry oraz pawie, kazde z nich należy do któregoś z licznych Bogow. Słyszałam, ze polowanie na pawie jest nielegalne, a za zabicie pawia można w Indiach dostac kare dożywocia, albo śmierci. ( z  ta kara śmierci to nie wiem czy to nie wymysl mojego kolegi z pracy)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, zwierzęta w Indiach i ludzie zyja sobie w harmonii, po ulicach miedzy rikszami kraza krowy, osly, bezdomne psy, a nad tym wszystkim beztrosko skacza malpy. I zyja tak sobie razem, co jest zadziwiające, zwierzęta w ogole nie reaguja na ludzi, ani na halasy, sa na nie odporne. Co nie oznacza, ze zawsze maja lekkie zycie – często dostaja z kija albo pasa, zwłaszcza psy. Nie maja co jesc i wsuwaja foliowe torebki i kartonowe pudla, czasami jakis sprzedawca z warzywniaka rzuci im zwiedle warzywa. &lt;br /&gt;Najlepiej z tego całego zwierzynca maja się chyba malpy. Raczej nikt ich nie bije, bo sa agresywne i mogą oddac, znaczy rzucic się na delikwenta kupa i go pogryzc. A poza tym zanim ktos zdarzy zareagowac one już dawno zdarza uciec na jakis balkon. &lt;br /&gt;I wlasnie na malpy radziłabym najbardziej uważać. Krążące po osiedlach watachy bezpańskich psow zadko sa grozne (nie jak w Polsce) i nawet jeśli zaczna warczec dosc latwo je zastraszyc. A sprobuj zastraszyc malpe, od razu się rzuci na ciebie z zebami. I jeszcze przyleca koledzy, a cale ferajna może mieć wściekliznę. Malpom podobno nie można patrzec w oczy, bo je to prowokuje. W dodatku sa bezczelne, zwłaszcza w miejscach turystycznych (np. w Agrze) – kradna torebki, okulary, aparaty fotograficzne, kamery, a nawet owoce. Wyrywaja z reki i uciekaja, a potem z triumfem będą się na ciebie patrzec z daleka wsuwając twoje pomarancze albo próbujący cyknąć ci fotke twoim aparatem. Mimo to malpy w Indiach maja się bardzo dobrze, ze względu na duza ilość wyznawcow Hanummana – boga o twarzy malpy. Ma on sporo świątyń w każdym zakatku Indii i prawie wszystkie sa pelne malp. Często przed wejściem można albo dostac kij – żeby mieć się czym opędzać, albo kupuje się ciastka i orzeszki, żeby mieć co im dac, albo żeby mialy co wygrzebac z kieszeni (bo po kieszeniach tez grzebia, wiec lepiej nie trzymac tam nic wartościowego). A w świątyniach i miastach sa dokarmiane przez wyznawcow Hanummana, bo karmienie malp, to karmienie boga, skladanie mu ofiary. W Delhi już się tak rozpanoszyly, ze staly się wrecz niebezpieczne. Raz opadly jednego ministra na balkonie jego willi i spadl biedak próbując się od nich opędzić i zmarlo mu się przez to. &lt;br /&gt;Moimi ulubionymi ulicznymi zwierzętami nieodłącznie byly osiołki, zwłaszcza jak mialy male. Takie male, włochate osiołki. Raz chciałam zrobic im zdjecie, to jeden przechodzien powiedział, ze jak tak mi się podobaja, to czemu nie wezme ich do domu. Sa w koncu niczyje to można brac. &lt;br /&gt;Bo wlasnie ten caly zwierzyniec i to jest najbardziej w Indiach fascynujące, to rodzi się, zyje i umiera na ulicy. Jasne czesc krow zostala uwolniona przez swoich właścicieli, po tym jak przestaly dawac mleko ze starosci. W koncu lepiej je wypuścić niż zabic. Ale większość zwierzat rozmnaza się po prostu na ulicy – koty, psy, swinie, malpy, osly, krowy. I jakos zyje w miejskich dżunglach, zeruje na śmietniskach i spaceruje wśród ludzi i po autostradach.&lt;br /&gt;Niezwykla doprawdy jest ta harmonia natury – ludzie i zwierzęta razem, nawet w najbardziej nowoczesnych miastach. Bo gdzie indziej można przejść kolo oszklonego wiezowca, gdzie w cieniu będzie leżała sobie krowa? &lt;br /&gt;A Hindusow tez dziwi wielce, ze u nas wlasnie tak nie jest. &lt;br /&gt;- Jak to, nawet swin na ulicach nie ma?&lt;br /&gt;Wydaje się , ze ciezko im w taki stan rzeczy uwierzyc. &lt;br /&gt;I mi tez będzie ciezko po powrocie. W Polsce balam się krow, a tu chodze obok nich chodnikiem. Jasne, ten caly zwierzyniec na pewno nie pomaga zaprowadzic porządku, choc na pewno czesciowo redukuje ilość smieci (zjadając je) ale dodaje innych nieczystości (sra i sika gdzie popadnie). Ale to wlasnie unikalny urok Indii, ta  fascynuajca koegzystencja wszystkich istot żywych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-5759420689357220693?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/5759420689357220693/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/holy-cow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/5759420689357220693'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/5759420689357220693'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/holy-cow.html' title='HOLY COW!!!'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TEGVsHz7iOI/AAAAAAAAAPc/81eBSwl6xws/s72-c/holy-cow.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-2864263075003444767</id><published>2010-07-14T04:15:00.000-07:00</published><updated>2010-07-15T22:55:14.358-07:00</updated><title type='text'>DALEKO OD NOSZY</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TD2dL6ejWHI/AAAAAAAAAPU/-77rSLY3s8M/s1600/Prescription-pills-medicines-medication.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TD2dL6ejWHI/AAAAAAAAAPU/-77rSLY3s8M/s320/Prescription-pills-medicines-medication.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5493719948463396978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ciag dalszy ekspresji z indyjskich impresji. Tym razem cofniemy się troche w czasie do niezapomnianych przezyc związanych z wizyta w indyjskim szpitalu w Cochin. &lt;br /&gt;Operacja wycięcia wyrostka robaczkowego w Indiach…. Jak to brzmi….&lt;br /&gt;Szczerze powiem, myślałam ze akurat takie atrakcje nas w Indiach omina. Sama przygotowałam się oczywiście do wyjazdu – pelna apteczka specyfikow na wszystko, no i oczywiście odpowiednie ubezpieczenie. No ale jednak mysl o wizycie w indyjskim szpitalu i to jeszcze z wyrostkiem – to mi przez mysl nie przeszlo. &lt;br /&gt;No ale stalo się, wróciliśmy z Casprem z Tamil Nadu i podziwiania wschodu i zachodu słońca na Kanyakumari. Z nim było coraz gorzej, bol brzucha, biegunka, rosnaca goraczka. I do tego ten upal! Pierwsza noc biedny przecierpiał w dusznym, klaustrofobicznym pokoiku a ja biegałam o 4 nad ranem po Cochin szukając hotelu, który by mi sprzedal zimna wode. &lt;br /&gt;Drugiego dnia przenieśliśmy się do drozszego pokoju z klimatyzacja, ale mimo sprzyjających warunkow wcale nie było lepiej. W koncu nie było wyjscia – trzeba jechac do szpitala.&lt;br /&gt;Najpierw trafiliśmy do jakiejs przychodni dla biednych, bo lekarska konsultacja kosztowala – uwaga – 2 Rs (15 gr) !!!! Zreszta ciezko to nawet było nazwac przychodnia. Jeden pokoj z drzwiami otwartymi na oścież, lekarka, pielegniarka i nawet nie mieli paracetamolu. Ale przynajmniej powiedzieli nam gdzie jechac – Gautam Hospital. &lt;br /&gt;Tu już przynajmniej był to caly budynek. Nocny dyżur. W poczekalni spia na podłodze pokotem rodziny pacjentow, pacjenci i pracownicy szpitala. Wokół kreci się kot. &lt;br /&gt;W recepcji nikt nie mowil za bardzo po angielsku, ale skierowali nas do dyżurującego lekarza. Lekarz założył karte, zbadal Caspra w pokoju gdzie było już kilka osob. &lt;br /&gt;I zalecil zostanie w szpitalu. No tylko, ze pierwszy rzut oka na warunki tam panujące – kręcące się koty, karaluchy, poplamione prześcieradła, duchota…. Brrrrrr&lt;br /&gt;Zdecydowaliśmy się jednak wrócić do naszego pokoju z bateria wypisanych lekow, a nastepnego dnia wrócić na badanie krwi. &lt;br /&gt;Od nastepnego dnia towrzyszyla nam już nasza bardzo irytujaca asystentka, która chodzila za nami krok w krok. Zaprowadzila nas na badanie krwi, a potem poszla załatwiać sprawy związane z ubezpieczeniem.&lt;br /&gt;Pobieranie krwi. Gruba pani pielegniarka siedzi przy komputerze i stuka w klawiature. A potem zabiera się za rozpakowywanie jednorazowej cale szczescie strzykawki. Ale bez rękawiczek i nawet bez umycia rak. Prosimy ja wiec, żeby je umyla i znalazla jednak jakies jednorazowe rękawiczki. Cos tam fukala pod nosem, ale poszla. Wróciła z rękawiczkami, zalozonymi tak, ze nawet nie naciągnęła ich na cale dlonie. Jakby nie umiala ich zakładać! No ale dobra niech już będzie. &lt;br /&gt;Wyniki mielismy dostac nastepnego dnia. W międzyczasie niestety Casprowi wcale nie było lepiej od lekow, które dostal dzien wczesniej. I goraczka tez nie ustępowała mimo brania paracetamolu.&lt;br /&gt;Trzeciego dnia naszych odwiedzin sprawa stala się jasna  - po odebraniu wynikow i oględzinach przez chirurga wyszlo, ze to wyrostek wlasnie, na razie lekkie zapalenie, ale lepiej operowac tego samego dnia.&lt;br /&gt;Dostaliśmy pokoj, zaraz jak otworzyłam drzwi do lazienki uciekl przede mna tlusty karaluch. Pościel…nastepnego dnia przywiozłam te, która mielismy w hotelu. Materac wypychany konskim wlosiem, lozko – żelazny stelarz, a dla mnie kozetka. Ale przynajmniej klima nad glowa. Za takie luksusy – 3000 Rs za dobe (z tyle można mieszkac w naprawde niezłym hotelu). &lt;br /&gt;No ale nie było już wyjscia. Pocieszyl nas troche fakt, ze w pokoju obok leżała Brytyjka – na te sama przypadłość. &lt;br /&gt;Wieczorem Caspra zabrali na operacje. Cale szczescie w tym szpitalu wykonywali laparoskopie. Nie mogłam mu towarzyszyc nawet do sali przedoperacyjnej, wiec zostalo mi oglądanie filmow na moim malym laptopie i czekanie, az się operacja skonczy. Po dwoch godzinach było po wszystkim, Casper pol przytomny, ale zywy. A pan chirurg z triumfem zademostrowal mi w słoiczku, co udalo się wyciac. Nie wiedziałam, ze wyrostek może być taki dlugi. &lt;br /&gt;Nastepne 7 dni spędziliśmy zakmnieci w pokoju. Znaczy Casper przywiązany do kroplowek, a ja latajaca tu i tam w jego obsłudze. Bo w szpitalu nie było kuchni. Musiałam przynosic jedzenie z pobliskiego hotelu. Pralni tez nie było, wiec zostalo mi pranie reczne przepoconych koszulek i poscieli. &lt;br /&gt;Jednak opieke pielęgniarsko-lekarska mielismy pierwsza klasa. Chirurg widac, ze bardzo doswiadczony, no i nasz ulubiony wasaty pielęgniarz. Oraz pielęgniarki, a nawet nasza irytujaca asystentka. Wszyscy w rękawiczkach jednorazowych! Im wszystkim jesteśmy super wdzieczni za na prawde fachowa opieke. Bo mimo malo apetycznych warunkow higienicznych i słabego wyposażenia personel był bardzo przyjazny i bardzo wykwalifikowany. Nie było tak zle, Casper wyszedl ze szpitala i mimo wcześniejszych obaw mogliśmy kontynuowac nasza wyprawe. &lt;br /&gt;A miesiec pozniej wskakiwal już z ciezkim plecakiem na Annapurne, po operacji nie zostalo nawet blizn. &lt;br /&gt;Jednym slowem – strach ma wielkie oczy. Nie takie te szpitale w Indiach straszne  Cos mi się wydaje, ze może nawet lepsze niż w Polsce….&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-2864263075003444767?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/2864263075003444767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/daleko-od-noszy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/2864263075003444767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/2864263075003444767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/daleko-od-noszy.html' title='DALEKO OD NOSZY'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TD2dL6ejWHI/AAAAAAAAAPU/-77rSLY3s8M/s72-c/Prescription-pills-medicines-medication.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-7668001020787108803</id><published>2010-07-14T04:08:00.000-07:00</published><updated>2010-07-14T04:12:57.013-07:00</updated><title type='text'>VIVA ESPANA VIVA FREE TIBET</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TD2bUfzQOLI/AAAAAAAAAPE/-JPJCjaWJvw/s1600/spain_flag.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TD2bUfzQOLI/AAAAAAAAAPE/-JPJCjaWJvw/s320/spain_flag.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5493717896898033842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Może z lekkim opóźnieniem, bo final MŚ miał miejsce już pare dni temu. Ale wreszcie się doczekałam! Wygrala moja ukochana Hiszpania potwierdzając jednoczesnie, ze sa naj naj najlepsi- w Europie i w swiecie. Należało im się, zwłaszcza po zniszczeniu po raz kolejny Niemcow i brutalnym finale z Holandia. &lt;br /&gt;Final mialam okazje oglądać na malym telewizorku w moim hotelu, gdzie na matach wśród poduszek rozłożonych na podłodze zebralo się chyba z 10 osob, lacznie z właścicielem, by w oparach dymu z przejeciem oglądać te finalne zmagania. Niektórzy tez musieli zmagac się z samymi soba, żeby nie zasnac bo w Indiach final zaczal się o polnocy, a skończył ok. 3 nad ranem.&lt;br /&gt;Tego dnia cala Dharamshala zyla meczem. Zwłaszcza Tybetańczycy, którzy tak jak i ja kibicowali Hiszpanii. Ja to przez sentyment za pokonanie Niemcow dwa lata temu. A Tybetańczycy dlatego, ze jak się okazuje, zdobywca półfinałowego gola – Puyol jest przyjacielem Dalaj Lamy i aktywnie dziala na rzecz Tybetu.&lt;br /&gt;Tak wiec VIVA ESPANA, VIVA FREE TIBET!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TD2biMaZFJI/AAAAAAAAAPM/OiSe8O_wGKA/s1600/tibetflag.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TD2biMaZFJI/AAAAAAAAAPM/OiSe8O_wGKA/s320/tibetflag.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5493718132211651730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-7668001020787108803?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/7668001020787108803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/viva-espana-viva-free-tibet.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/7668001020787108803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/7668001020787108803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/viva-espana-viva-free-tibet.html' title='VIVA ESPANA VIVA FREE TIBET'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TD2bUfzQOLI/AAAAAAAAAPE/-JPJCjaWJvw/s72-c/spain_flag.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-6085251048939747580</id><published>2010-07-10T02:50:00.000-07:00</published><updated>2010-07-10T23:06:33.400-07:00</updated><title type='text'>ENJOY THE SILENCE</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDhC4-3lfFI/AAAAAAAAAO8/yvxYV6g3Dm4/s1600/noise.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 250px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDhC4-3lfFI/AAAAAAAAAO8/yvxYV6g3Dm4/s320/noise.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5492213292294569042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oj to na pewno nie tu! Gdybym miala się skupic i wymienic, co mnie najbardziej irytuje w Indiach to na pewno jest to wszechobecny HALAS!!! Trąbiące dlugo i wsciekle samochody, skutery i inne pojazdy, ryczace krowy i osly, pracujące naprzeciwko mojego hotelu koparki i mloty pneumatyczne (żeby nie blokowac ruchu drogowego w ciagu dnia i oszczędzić otoczeniu trabienia, pracujące noca!), wrzeszczace dzieciaki i przekupnie (nadal nie mam pojecia co tym krzykiem usiłują sprzedac), czaj whelas w pociągach, (CZAJ CZAJ CZAJEEEEE!!!! ) rozkręcone na caly regulator telewizory (biada ci jak masz w Indiach obejrzec u kogos film albo pojsc do kina) i to co najgorsze, najokrutniejsze – muzyka w publicznych srodkach transportu. Nie ma autobusu, chocby najbardziej rozklekotanego, który nie zamienialby się nagle w bollywodzka dyskoteke. I na domiar zlego glownie noca, żeby Pan kierowca aby nie usnal (bo tu norma jest, ze kierowca za kolkiem siedzi bez przerwy nawet do 20h) Biada Ci turysto jeżeli nie zaopatrzyłeś się w zatyczki lub nie masz chocby słuchawek od swojej MP trojki, żeby czymkolwiek zatkac sobie uszy. Oczywiście muzyce autobusowej towarzysza tez efekty wizualne, bo większość autobusow ma w suficie kolorowe światełka. DO DISCO! DO DISCO!&lt;br /&gt;A szczegolnie prześladowała nas w tym jedna piosenka, wychwalajaca miejscowe bóstwa. Nie znam tytulu, tak to już dawno bym wam ja znalazla na You Tubie. A leci ona mniej wiecej tak: ktos rzepoli na skrzypcach chyba, wala bębny i cymbalki, Pani, glosem jakby ja zarzynali aczkolwiek skocznym i wesołym przekrzykuje Pana, który pieje to samo, tez jakby go zarzynali, a potem pieja refren razem. I tak w kolko bez konca. To jest piosenka bez konca!!! A Pan kierowca ma uśmiech od ucha do ucha. I cala reszta pasażerów tez. Bo wydaje mi się cos, ze ludzie tu rodza się już z przytłumionym sluchem. Ciekawa jestem czy ktokolwiek robil kiedys badania na temat średniego poziomu decybeli na indyjskiej ulicy. &lt;br /&gt;A wracając do autobusu – nawet jeżeli kierowca nie uraczy was piesniami religijnymi to nie bojcie się. Zrobia to wasi współpasażerowie. W Indiach ludzie lubia być blisko, lubia się dzielic…. Wiec i muzyka musi być wspolna. Zaraz rozpocznie się koncert na komorki – kto ma głośniejszy w niej głośnik i bardziej drazniaca muze. Najpierw myślałam, ze niektórzy maja takie dzwonki i po prostu nie odbieraja. Ale nie, oni uzywaja komorek jako przenośnych wiez stereo, bo wynalazek słuchawek najwidoczniej jakos się nie przyjal. Także nie zdziwcie się, jak wam ktos zaraz nad uchem zapuści troche hindi music na caly regulator i bardzo zdziwi się, gdy zwrócisz mu uwage, ze może jednak nie wszyscy chca tego słuchać razem z nim. A na pewno nie ty. Bo wlasnie Indusi maja to do tego, ze oni zadko mowia cokolwiek, w sensie nie portestuja nigdy, nawet jak im się cos nie podoba. Bo jak wiadomo tu się nie mowi NIE.&lt;br /&gt;A ja już nie mogę się doczekac kiedy usiade przy skrzyżowaniu Jerozolimskich i Marszałkowskiej i będę ENJOY THE SILENCE!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. W 2010 roku na komorkach kroluje Celine Dion z piosenka z filmu Titanic. &lt;br /&gt;P.P.S. Muzyka z reklamy Airtela promowanej podczas MS będzie mnie prześladować do konca zycia – Ti, Ti, ti, ti. Ti, Ti, ti, ti… POMOCY!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-6085251048939747580?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/6085251048939747580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/enjoy-silence.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/6085251048939747580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/6085251048939747580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/enjoy-silence.html' title='ENJOY THE SILENCE'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDhC4-3lfFI/AAAAAAAAAO8/yvxYV6g3Dm4/s72-c/noise.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-6737307277248444884</id><published>2010-07-10T02:43:00.000-07:00</published><updated>2010-07-15T01:07:32.396-07:00</updated><title type='text'>SHANTI SHANTI PLIZ</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDhCS0vehkI/AAAAAAAAAO0/aLb8chLFvYs/s1600/shanti.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDhCS0vehkI/AAAAAAAAAO0/aLb8chLFvYs/s320/shanti.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5492212636741174850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kolejnym ciekawym zagadnieniem jest TEMPO. Tempo zycia, tempo pracy, tempo ogolnie. I podejście do czasu. Teoretycy powiedza – czas w Europie jest linearny, czas w Azji jest cykliczny, kolowy. A praktycy, ze tu nic nie da się załatwić o czasie. &lt;br /&gt;Nie chce kultywowac uprzedzen i patrzec na wszystko przez pryzmat zachodni, ale cos w tym jest…&lt;br /&gt;Oczywiście czas znaczy tu zupełnie co innego niż u nas. A raczej często nie znaczy nic. Nikt się nie przejmuje, gdy spozni się autobus, 2 godzinne spoznienie pociągu nie jest traktowane jako spoznienie. Ludzie wydaja się być uzbrojeni w anielska cierpliwość, zwłaszcza ci koczujący od paru dni na dworcach (wam radze zawsze mieć cos do czytania lub pisania) Nie siwieja, gdy spoznia się gdzies 5 minut. &lt;br /&gt;Ale wszystko ma swoje dobre i zle strony.&lt;br /&gt;Z jednej, tej lepszej, nikt nie będzie się tu stresowal pedzeniem do pracy. I tak wszyscy się spóźniają. W mojej firmie proba zdyscyplinowania pracownikow do „kwadransu akademickiego” chociażby trwala 2 tygodnie. Potem popadla w zapomnienie, nawet wśród szefostwa. No bo do tego trzeba byloby zdycyplinowac cala machine transportu. A wiadomo, ze się nie da. &lt;br /&gt;Z drugiej jednak umowisz się ze znajomym, ze go odwiedzisz, to będzie wydzwanial wypytywac gdzie jestes jeszcze przed umowiona godzina spotkania. Albo wysla cie na spotkanie, a tam będziesz na nie czekac 3 godz zamiast spac sobie nadal smacznie.&lt;br /&gt;Nikt nie przejmuje się tez za bardzo tempem pracy wlasnej. On na pewno się nie stresuje. Ale na pewno stresujesz się ty, bo nie chcesz spędzić tam całego dnia, a wlasnie na to się zanosi. &lt;br /&gt;Wszyscy niby sa wyluzowani i spokojni, a dookoła halas, chaos, harmider, jakby swiat się zaraz miał skończyć. &lt;br /&gt;I o ten wlasnie paradoks mi glownie chodzi. Ze gdy pospiech powiedzmy, bylby wskazany, to na pewno się go nie uświadczy. A odwrotnie jak najbardziej.&lt;br /&gt;Gdy dajmy na to będziesz kupowac bilety na pociag, który już prawie rusza z peronu, pan w kasie będzie ci powoli odliczal drobne, a jeszcze się w międzyczasie wda w pogawędkę z kolega albo odbierze telefon i sobie pogada z zona. A z kolei gdy będziesz kupowac bilety na autobus, który odjezdza za godzine, wszyscy będą cie pospieszac, ze już musisz wrzucic na dach bagaż i zajac miejsce. Choc doskonale wiedza, ze ty wiesz, ze ten autobus wcale za godzine nie odjedzie. &lt;br /&gt;Gdy będziesz chciał załatwić cos w urzedzie zajmie ci to minimalnie caly dzien. Poza urzedem, np. kupienie prawa jazdy - pol godziny. Gdy jednak wsiądziesz do jeepa albo autobusu, kierowca będzie grzal jak szalony, na gorskich drogach i przełęczach, ryzykując zycie pasażerów, wyprzedzal na zakretach, gdy jedno z tylnich kol nie będzie już jechalo po drodze tylko wisialo nad przepascia. Bo on musi być pierwszy. Pierwszy nigdzie, bo nagle stanie i będzie stal 40 min bez sensu gdzies w srodku pola i czekal na nie wiadomo na co. &lt;br /&gt;No to jak to w koncu jest?&lt;br /&gt;Czalo, czalo* czy szanti szanti**? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* szybciej, chodzmy&lt;br /&gt;** relaks, spokojnie&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-6737307277248444884?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/6737307277248444884/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/shanti-shanti-pliz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/6737307277248444884'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/6737307277248444884'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/shanti-shanti-pliz.html' title='SHANTI SHANTI PLIZ'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDhCS0vehkI/AAAAAAAAAO0/aLb8chLFvYs/s72-c/shanti.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-7882117376309490501</id><published>2010-07-10T02:37:00.000-07:00</published><updated>2010-07-12T00:14:00.903-07:00</updated><title type='text'>MONEY, MONEY, MONEY...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDhAmYWEU2I/AAAAAAAAAOs/I7Hwk68tBFg/s1600/India_Money.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDhAmYWEU2I/AAAAAAAAAOs/I7Hwk68tBFg/s320/India_Money.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5492210773692535650" border="0"&gt;&lt;/a&gt;Już troche pisałam o cenach i targowaniu się. Generalnie techniki te wczesniej wspomniane trzeba stosowac zawsze i wszedzie – sklepach, taksówkach, hotelach... wszedzie! No ale nie zawsze się da…&lt;br /&gt;Nie mogę w koncu nie wspomniec o indyjskiej, sezonowej polityce cenowej, bo ona rzadzi się swoja wlasna, zupełnie mi nie zrozumiala logika.&lt;br /&gt;Otoz w większości podróżowaliśmy w czasie tzw. off-season. A to południe Indii w kwietniu, kiedy jest już bardzo goraco i bardzo parno i można zapomniec o widoku bletkitnego nieba. A to w Sikkimie i w Nepalu w maju, kiedy często pada i tylko najbardziej zaprawionym (lub zdesperowanym) trekkingowcom się chce. Nie wspominając już o lutowym, weekendowym wypadzie w zimne gory, do Manali, gdzie wszystko było zamknięte i nie było widac żywego ducha.&lt;br /&gt;Otoz polityka cenowa w tzw. niskim sezonie wyglada mnie wiecej tak:&lt;br /&gt;- hmmm… no niby teraz rzeczywiście nie sezon… ale wlasnie malo turystow przez to przyjezdza, nie ma komu kupowac. No to ceny musza być wyższe! No bo jak było wiecej osob, to by się na wiecej podzielilo, można  by było targowac, a tak to musicie zapłacić za 10 ciu, tych co ich nie ma!&lt;br /&gt;No wlasnie tak wyglądają „ceny sezonowe” w Indiach. Jednym slowem chytry pan właściciel czegokolwiek chce zarobic zawsze tyle samo, niezależnie, czy to sezon, czy nie sezon, czy pogoda dla turystow zla, czy dobra. On ma mieć proficik taki sam, a ty turysto plac, bo po tu w koncu przyjechałeś.&lt;br /&gt;Gdy byliśmy w czerwcu w Manali nagle udalo się znaleźć tani pokoj, stargowac do 200 rs za dobe. W lutym wszystko stalo puste i nikt nie chciał zjechac z ceny nawet o 100 rupii, a większość pokoi zahaczala o 1000 Rs!! Pokoje puste, nikogo nie ma, ale nie, trzeba zedrzec z dwojki jedynych turysow w miescie, skoro już się pojawili. A jak nie chca, to niech ida precz, pokoje na lato poczekaja…&lt;br /&gt;Paragliding w Manali, zima, gdy nikogo nie ma 1000 Rs za krotki lot, latem już tylko 500.&lt;br /&gt;Do tego dochodza jeszcze sezony specjalne, czyli swieta, jak Boze Narodzenie czy Wielkanoc. Ot kolejny paradoks, w Rajasthanie, gdzie ni cholery zadnych chrześcijan nie ma, w grudniu wszystkie hotele zastrzegaja sobie „specjalne” ceny na ten sezon, bo to w koncu swieta. W chrześcijańskiej Kerali podczas Wielkiejnocy nikt o wyższych z tego tytulu cenach nie słyszał.&lt;br /&gt;No i mój ulubiony paradoks restauracyjny – imbryczek herbaty o pojemności dwoch szklanek kosztuje wiecej niż zamowienie oddzielnie dwoch szklanek herbaty nie w imbryczku.&lt;br /&gt;I tego typu podobne historie, im dalej jedziesz tym drożej, im dłużej czegos uzywasz, tez drożej.&lt;br /&gt;Polecam odwiedziny w Indiach w sezonie jednak…&lt;br /&gt;Tylko w Nepalu poszli jako tako po rozum do glowy i na trasie trekkingu na Annaprune i w ogole w calym parku ustanowili ceny stale na wszystko – od pokoju, poprzez miske ryzu do prysznica. Drogo bo drogo, ale bez targow. Wszedzie to samo, im wyzej tym drożej, no bo w koncu ktos musi wtaszczyc wszystkie dobra na gore na plecach. Logiczne, nie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-7882117376309490501?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/7882117376309490501/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/money-money-money.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/7882117376309490501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/7882117376309490501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/money-money-money.html' title='MONEY, MONEY, MONEY...'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDhAmYWEU2I/AAAAAAAAAOs/I7Hwk68tBFg/s72-c/India_Money.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-3741189527938232341</id><published>2010-07-10T02:24:00.000-07:00</published><updated>2010-07-10T02:28:06.080-07:00</updated><title type='text'>KRYZYS FINANSOWY</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDg9AZztIuI/AAAAAAAAAOc/FBbjupE82G4/s1600/atm.jpeg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDg9AZztIuI/AAAAAAAAAOc/FBbjupE82G4/s320/atm.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5492206822715368162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zdarzylo nam się raz w Manali będąc, ze w miescie zapanowala plaga – pomor dotknął wszystkie bankomaty. Wszystkie 3. Nic nie działało, w miescie kupa turystow, bo to nadal miejscowe wakacje szkolne i zapomnij o wyplacie jakichkolwiek pieniędzy. Kolejki na 20- 30 osob, cos tam probowali naprawiac, ale opornie to szlo. &lt;br /&gt;Po pol godzinie odechcialo nam się stac w kolejce, która i tak nie chciala się ruszyc. Idziemy, nie ma co stac. Popatrz, popatrz, a tam jest jakis bankomat. Nie znam tego banku, no ale nie ma kolejki. &lt;br /&gt;Proba wyplaty 2000 Rs dwa razy skończyła się brakiem wyplaty. Znaczy bankomat mowil, ze transaction complete, a kasy nie ma. Ani nawet zadnego wydruku z numerem transakcji. Nic. Słyszałam już o takich akcjach, zwłaszcza w Nepalu, z konta ściągnie, ale pieniędzy nie wyda. 2000 Rs to może nie majatek, ale zawsze jednak cos. A ze zaraz obok był jeszcze otwarty oddzial banku to postanowiliśmy troche powalczyc o swoje, znaczy sprawe ogolnie wyjaśnić. &lt;br /&gt;Wchodzimy, za biurkiem pan w mega okularach cos tam dlubie w wielgachnej księdze (niech zyje brak komputeryzacji) Puk, puk, można przeszkodzic, bo my w takiej sprawie… I tłumaczymy o co nam chodzi. Ze tylko byśmy chcieli dowod, podpisany papierek, ze o tej a o tej godzinie byliśmy tu i próbowaliśmy wybrac 2000 Rs. &lt;br /&gt;Pan ogolnie najpierw się troche nami zainteresowal, ale jak tylko usłyszał, ze czegos chcemy od niego, to spuścił wzrok i dlubie dalej. No to my znowu, ze taka sytuacja, bla, bla… może po angielsku nie rozumie. A ten cos tam mowi, ze czego chcemy, na pewno nic mi nie ściągnie z konta bo UWAGA – Slowo BANK z francuskiego się wywodzące (a skad on niby nagle zna francuski) oznacza ZAUFANIE. Wiec bank nie może z zalozenia samego ani nikogo OKRASC, ani OSZUKAC. BO TO JEST BANK. I ogolnie nie boj nic, dlubie dalej. PHIIII!!!! BANK BY OSZUKAL?&lt;br /&gt;Pierwsza rzecz jaka mnie nauczyly Indie to to, ze wyszyscy chca mnie okrasc i oszukac. Banki na pewno tez. &lt;br /&gt;Nie daliśmy się wiec zbic z tropu tym moralizowaniem o etymologii – ja chce mieć potwierdzenie! A co ja niby mam pokazac w innym oddziale banku, a noz widelec? &lt;br /&gt;„Pani przeciez może sobie sprawdzic online czy Pani ściągnęło z konta czy nie”&lt;br /&gt;„ A mogę, ale to wie Pan – polski bank, a to jest indyjski bankomat. Transakcje online zobacze może za dwa dni. A wie Pan gdzie wtedy będę? Bo nawet ja tego nie wiem, a na pewno nie tu!”&lt;br /&gt;„No ale Pani sobie sprawdzi! O co Pani chodzi” &lt;br /&gt;„ O to ze za dwa dni dopiero….”&lt;br /&gt;I tak w kolko az koles wreszcie zakumal. No to pytamy znowu o to samo, czy jakis dokument z podpisem, pieczatka, cokolwiek… A ten nic, ignoruje nas totalnie, dlubie w swojej księdze dalej. I tyle. Nie reaguje. Jakbyśmy byli niewidzialni.&lt;br /&gt;Weszliśmy w swoich prosbach na wyższe tony. Nic. Pojawili się inni pracownicy – no bo sensacja się robi, jak zawsze jak przyjda zagraniczni tursysci i czegos chca. Pytam o to samo, po raz N-ty tlumacze sytuacje. &lt;br /&gt;„Niech Pani rozmawia z tamtym Panem”  - pokazuja ignorującego nas kompletnie typa&lt;br /&gt;„Ale ten Pan nie chce mi pomoc.” &lt;br /&gt;„No to trudno. I’m sorry”&lt;br /&gt;TRUDNO?!!! SORRY? JAK TO K…. SORRY?!!! &lt;br /&gt;Oni zawsze sa SORRY, jak nie wiedza co maja robic, albo jak im się nie chce. Pracownicy banku, a nikt nie jest za nic odpowiedzialny, wszyscy sa ogolnie zajeci byciem SORRY (tak jest we wszystkich innych indyjskich biurach, urzedach itp.) a nikt nie zajmuje się byciem HELPFULL.&lt;br /&gt;Casper już w tym momencie walil piescia w biurko typa i wysypywal my długopisy na glowe. A ja ogolnie zatrzymałam się w alfabecie na literze F !!!!!!!!!!!!!!!&lt;br /&gt;„Dobrze, dobrze, wyjmiemy zaraz z bankomatu liste transakcji, znajdziemy te pani i sprawdzimy”.&lt;br /&gt;No wreszcie jakies konkrety. No tylko, ze nikt się jakos nie kwapi, żeby się do tego zabrac. Czekam pare minut. &lt;br /&gt;„No to kiedy ja wyjmiecie, bo ja nie mam zamiaru tu stac caly dzien.”&lt;br /&gt;Kierownik znad wielkiej ksiegi nagabywany przez Caspra wlasnie wykreca nr na policje…&lt;br /&gt;A reszta pracownikow oczywiście zamiast się ruszyc gada cos do siebie w hindi i się smieje. &lt;br /&gt;„ Musi Pani poczekac to kolega…” A kolega ogolnie siedzi i nic nie robi.&lt;br /&gt;Ja już znam ten styl pracy indyjski. Wszyscy grzeja stolki, nikt nic nie robi, jeden  patrzy na drugiego, żeby może ruszyl się ten trzeci. &lt;br /&gt;FFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFF&lt;br /&gt;Jest reakcja, wreszcie ktos otwiera bankomat i wyjmuje szpule. I znajduje się moje transakcje. Wyglada, ze jest ok. – Transaction cancelled (choc bankomat na ekranie pokazwyal complete) &lt;br /&gt;„To ja chce mieć to skserowane, podstemplowane i podpisane, ten maly wycinek”&lt;br /&gt;„Ale my tu nie mamy ksero, to musi Pani pojsc i sobie odbic.”&lt;br /&gt;„A da mi Pan te cala szpule, żebym mogla znaleźć ksero i to skopiowac?”&lt;br /&gt;„Nie. Nie mogę.”&lt;br /&gt;!!!!!!&lt;br /&gt;W koncu ktos się tam kopnal do ksero i przyniosl kopie dla mnie. Oczywiście wszyscy pracownicy już mieli super ubaw z nas, kierownik wykręcał nr na policje po raz drugi. &lt;br /&gt;Podsunęłam mu pod nos kopie.&lt;br /&gt;„Pieczatka, podpis”&lt;br /&gt;O dziwo, podstemplowal, podpisal. &lt;br /&gt;Niby takie to proste, u nas załatwili by to od reki. Ale w Indiach to zawsze musi zamienic się w tragi-komedie z serii masala TV. Okraszona F-words. &lt;br /&gt;A policja się i tak nie zjawila…. Jakby ktos z was potrzebowal kasy i miał ochote zrobic skok na bank. Jezdzcie do Manali! &lt;br /&gt;A propos - cala operacja zajela nam chyba z jakas godzine. A było cholera grzecznie w kolejce stac!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-3741189527938232341?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/3741189527938232341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/kryzys-finansowy.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/3741189527938232341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/3741189527938232341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/kryzys-finansowy.html' title='KRYZYS FINANSOWY'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDg9AZztIuI/AAAAAAAAAOc/FBbjupE82G4/s72-c/atm.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-2868223621141145958</id><published>2010-07-09T01:49:00.000-07:00</published><updated>2010-07-09T01:56:05.910-07:00</updated><title type='text'>POST RESISTANTE!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDbkFKYtHcI/AAAAAAAAAOU/OFQmkD0W4VI/s1600/Indian_Post_Box.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDbkFKYtHcI/AAAAAAAAAOU/OFQmkD0W4VI/s320/Indian_Post_Box.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491827572963352002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po wielu podejściach wreszcie udalo nam się zabrac do wyslania dwoch paczek do Europy. Niby taka bulka z maslem, ale… &lt;br /&gt;Paczuszke najpierw trzeba zanieść do krawca, bo trzeba ja dobrze opakowac w plotno i ogolnie pozszywac, pozaszywac, poprzeszywac, po…. Cale szczescie miejscowi krawcy sa w tej kwestii sprawni i szybcy, choc dopiero czwarty nas nie spławił pogardliwie, bo co to jacys zagraniczni się pałętają i po angielsku tylko cos gadaja, i jakies plecaki przynieśli, i pewnie na dodatek wcale w English Money, Foreign Money nie zaplaca, bo się już wycwanili 8 miesiecy w Indiach będąc, cholery jedne.  &lt;br /&gt;Pol godziny trwala akcja przeszywania, zaszywania, pol godziny w 45 stopniowym, delhijskim, czerwcowym upale, kiedy litr wypitej wody starcza co najwyżej na 5 minut parowania. W koncu dostaliśmy nasze opakowane paczki i pojechaliśmy na najblizsza poczte. Bardzo mily pan rikszarz, cala droge zapewnial, ze on nie alkoholik, a wszystkie pieniędze na dzieciaczki, dzieciaczki kochane wydaje, do szkoly posyla, wiec wywalczyl taka oto, nie wiadomo czy prawdziwa propaganda, dobry napiwek. No wiecie, dla dzieciaczkow. &lt;br /&gt;Urząd pocztowy przy Civil Lines, bialo-czerwony budynek. Na srodku lezy sapiący pies. I dluga, dluga kolejka do jedynego otwartego okienka. No ale co, stoimy. W międzyczasie zdarzyliśmy wypisac pocztowki, chyba po 10 na glowe a byliśmy dopiero w polowie co najwyzej, bo co chwila ktos się do kolejki dopychal. W koncu przyszla nasza kolej. &lt;br /&gt;-Przykro nam, my tu tych paczek nie przyjmiemy… „ bo je niby trzeba jakos lepiej zabezpieczyc…- jedzcie lepiej na poczte glowna.&lt;br /&gt;No super, trzeba było tak od razu! &lt;br /&gt;No to jedziemy na poczte glowna GPO Kashmere Gate. Najpierw się trzeba było wykłócić ze strażnikami w metrze, ze nasze paczki to nie bomby, bo na tej stacji akurat skanera do bagażu nie mieli. A nam się nie uśmiechało ich rozrywac. No, ale ze my biali a nie brodaci z Pakistanu to nas po jakims czasie blagania przepuścili, w koncu to tylko dwie stacje, może nie zdarzymy zdetonowac… &lt;br /&gt;Dobra, Kashmere Gate, riksza, poczta. Na poczcie, mimo ze sobota, tlumy koczujących. Co tam zarcie za darmo daja czy co? &lt;br /&gt;Pan przy wejściu – okienko nr.6. Przy okienku  nr 6 kolejka. No nic stoimy. Pan w okienku nr 6:&lt;br /&gt; - Proszę do okienka nr 7.&lt;br /&gt; Tam kolejka. Zakwefiona kobieta się przepycha jak dzika, łokciami tarasujemy przejscie.&lt;br /&gt;W koncu okienko nr 7:&lt;br /&gt;-  A paczki, to nie tu.&lt;br /&gt;- Jak to nie tu, powiedzieli, ze tu.&lt;br /&gt;- Nie, musicie wyjsc na zewnatrz.&lt;br /&gt;- Jak to na zewtnarz, przeciez tu jest poczta.&lt;br /&gt;- Na zewnatrz po prawej.&lt;br /&gt;- Ale co po prawej? Tu jest poczta. &lt;br /&gt;- No musicie isc do faceta z sokowirowka.&lt;br /&gt;- Do kogo?!&lt;br /&gt;- No do faceta z sokowirowka.&lt;br /&gt;- A na co nam sokowirowka?&lt;br /&gt;- Idzcie do faceta z sokowirowka, od wyjscia na prawo, nastepny!” &lt;br /&gt;No dobra, facet z sokowirowka. Znalazł się i facet z sokowirowka.&lt;br /&gt;- A paczki, no to musimy isc na poczte.&lt;br /&gt;- Ale nas przyslali tu…&lt;br /&gt;- Na poczte!&lt;br /&gt;Zostawil swój owocowy, sokowirowkowy kram, wróciliśmy do budynku i usadzil nas w hali głównej. &lt;br /&gt;- Pisac adres. – wyjal z kieszeni markery i formularze.&lt;br /&gt;- Nadawca tu, odbiorca tu. W kieszeni znalazla się i igla z nitka. Poprzyszywal formularze do paczek. Zadnych specjalnych, dodatkowych zabezpieczen. 50 Rs się należy.&lt;br /&gt;- Jeszcze nr kontaktowy. No idzcie do okienka nr 7.&lt;br /&gt;!!!!!!&lt;br /&gt;Pan w okienku nr 7:&lt;br /&gt; - A paczki!   Dania, Niemcy, poczta lotnicza, w sumie 5000 Rs, za max 10 dni dojda, Stempel BUM Dziekuje, do widzenia. &lt;br /&gt;No i jakie to proste!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-2868223621141145958?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/2868223621141145958/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/post-resistante.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/2868223621141145958'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/2868223621141145958'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/post-resistante.html' title='POST RESISTANTE!'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDbkFKYtHcI/AAAAAAAAAOU/OFQmkD0W4VI/s72-c/Indian_Post_Box.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-2525256111768116387</id><published>2010-07-08T03:21:00.000-07:00</published><updated>2010-07-08T03:33:16.821-07:00</updated><title type='text'>CZASEM SLONCE, CZASEM DESZCZ....</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDWpSfYjsEI/AAAAAAAAAOM/E-LB50f3BcU/s1600/rain1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDWpSfYjsEI/AAAAAAAAAOM/E-LB50f3BcU/s320/rain1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491481455775428674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedze tu sobie w Dharamshali, można powiedziec na urlopie od urlopu (czego pewnie spora czesc z Was zazdrości – hehe – nie martwcie się jeszcze się zdarze napracowac jak wroce; a wierzcie mi 3-miesiecznym podróżowaniem tez można się zmęczyć) w otoczeniu buddyjskich mnichow, kaszmirskich sklepikarzy i resztek zagranicznych turystow, co jak i ja postanowili zobaczyc na wlasne oczy – jak ten ow tajemniczy monsun wyglada. &lt;br /&gt;Jak ogłosił The Hindustan Times monsun zaczal się 27go czerwca. I rzeczywiście, nawet w Delhi, suchym jak wior i goracym jak piec, spadl pierwszy nocny deszcz. Co do dnia. Alez precyzja!Ale to był tylko początek…&lt;br /&gt;Tu w Dharamshali raz sloneczko przyswieci i zrobi się milo i cieplo. Jak polskie lato w lipcu. A zaraz potem jak lunie, to az bialo jest od deszczu (jak wlasnie w tej chwili). Deszcz pada w dol, z ukosa, i jakby powiedział Forrest Gump w gore tez. A ja już pierwszego dnia zgubilam parasolke   Siedze  zatem w swoim ciasnym pokoiku i słucham huku deszczu, mialam isc  na internet, ale nie mam zamiaru utonąć w płynącej po jezdni brazowej rzece blota. Rzeki takie plyna nie tylko w poziomie, ale i w pionie, co ciekawe. Wlasnie z taka rzeka, położony zaraz naprzeciwko mojego hotelu żeński klasztor zaczal sobie powoli zjeżdżać ze skarpy. W związku z tym co dzien od 22 do 2 w nocy mam koncert na koparki, betoniarki, szpadle, lopaty i ludzkie gardla oraz poganiające ich klaksony nie mogących przejechac pojazdow. Za to od rana do 22 kompletna cisza. Bosko.&lt;br /&gt;A po deszczu z kolei wyjdzie sloneczko, szybko wszystko osuszy i znowu będzie można przenieść się z komputerkiem na taras i podkraść komus niezabezpieczony haslem WiFi. &lt;br /&gt;A z monsunu zostanie tylko szaletowy aromat unoszący się nad otwartymi rynsztokami… Jednym slowem nie takie monsun straszny jak go maluja &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poprawka STOP To juz nieaktualne STOP Leje od dwoch dni i nocy STOP Jestem uwieziona w pokoju STOP RATUNKU!!!!!!!!!!!!!! STOP&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-2525256111768116387?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/2525256111768116387/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/czasem-slonce-czasem-deszcz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/2525256111768116387'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/2525256111768116387'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/czasem-slonce-czasem-deszcz.html' title='CZASEM SLONCE, CZASEM DESZCZ....'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDWpSfYjsEI/AAAAAAAAAOM/E-LB50f3BcU/s72-c/rain1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-962270694478416444</id><published>2010-07-08T03:09:00.000-07:00</published><updated>2010-07-08T03:20:13.483-07:00</updated><title type='text'>BLOG REAKTYWACJA</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDWmL6Xj6yI/AAAAAAAAAN0/L7SgtYSOZHg/s1600/train-india.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 254px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDWmL6Xj6yI/AAAAAAAAAN0/L7SgtYSOZHg/s320/train-india.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491478044225039138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 12"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 12"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CUsers%5Ccomp4%5CAppData%5CLocal%5CTemp%5Cmsohtmlclip1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;link rel="themeData" href="file:///C:%5CUsers%5Ccomp4%5CAppData%5CLocal%5CTemp%5Cmsohtmlclip1%5C01%5Cclip_themedata.thmx"&gt;&lt;link rel="colorSchemeMapping" href="file:///C:%5CUsers%5Ccomp4%5CAppData%5CLocal%5CTemp%5Cmsohtmlclip1%5C01%5Cclip_colorschememapping.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:trackmoves/&gt;   &lt;w:trackformatting/&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:donotpromoteqf/&gt;   &lt;w:lidthemeother&gt;EN-US&lt;/w:LidThemeOther&gt;   &lt;w:lidthemeasian&gt;ZH-CN&lt;/w:LidThemeAsian&gt;   &lt;w:lidthemecomplexscript&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeComplexScript&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;    &lt;w:splitpgbreakandparamark/&gt;    &lt;w:dontvertaligncellwithsp/&gt;    &lt;w:dontbreakconstrainedforcedtables/&gt;    &lt;w:dontvertalignintxbx/&gt;    &lt;w:word11kerningpairs/&gt;    &lt;w:cachedcolbalance/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;   &lt;m:mathpr&gt;    &lt;m:mathfont val="Cambria Math"&gt;    &lt;m:brkbin val="before"&gt;    &lt;m:brkbinsub val="--"&gt;    &lt;m:smallfrac val="off"&gt;    &lt;m:dispdef/&gt;    &lt;m:lmargin val="0"&gt;    &lt;m:rmargin val="0"&gt;    &lt;m:defjc val="centerGroup"&gt;    &lt;m:wrapindent val="1440"&gt;    &lt;m:intlim val="subSup"&gt;    &lt;m:narylim val="undOvr"&gt;   &lt;/m:mathPr&gt;&lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" defunhidewhenused="true" defsemihidden="true" defqformat="false" defpriority="99" latentstylecount="267"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="0" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Normal"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="heading 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 7"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 8"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 9"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 7"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 8"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 9"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="35" qformat="true" name="caption"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="10" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Title"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="1" name="Default Paragraph Font"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="11" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtitle"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="22" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Strong"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="20" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="59" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Table Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" unhidewhenused="false" name="Placeholder Text"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="1" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="No Spacing"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" unhidewhenused="false" name="Revision"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="34" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="List Paragraph"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="29" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Quote"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="30" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Quote"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="19" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtle Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="21" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="31" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtle Reference"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="32" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Reference"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="33" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Book Title"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="37" name="Bibliography"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" qformat="true" name="TOC Heading"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;} @font-face 	{font-family:"Cambria Math"; 	panose-1:2 4 5 3 5 4 6 3 2 4; 	mso-font-charset:1; 	mso-generic-font-family:roman; 	mso-font-format:other; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 0 0 0 0 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-unhide:no; 	mso-style-qformat:yes; 	mso-style-parent:""; 	margin:0in; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman","serif"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-language:EN-US;} .MsoChpDefault 	{mso-style-type:export-only; 	mso-default-props:yes; 	font-size:10.0pt; 	mso-ansi-font-size:10.0pt; 	mso-bidi-font-size:10.0pt;} @page Section1 	{size:8.5in 11.0in; 	margin:1.0in 1.0in 1.0in 1.0in; 	mso-header-margin:.5in; 	mso-footer-margin:.5in; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:"Table Normal"; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-priority:99; 	mso-style-qformat:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0in 5.4pt 0in 5.4pt; 	mso-para-margin:0in; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:11.0pt; 	font-family:"Calibri","sans-serif"; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-ascii-theme-font:minor-latin; 	mso-fareast-font-family:SimSun; 	mso-fareast-theme-font:minor-fareast; 	mso-hansi-font-family:Calibri; 	mso-hansi-theme-font:minor-latin; 	mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; 	mso-bidi-theme-font:minor-bidi;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Oj dawno mnie tu nie było, dawno… &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Trzy miesiące w nieustannej podrozy – pociągi, samoloty, autobusy, jeepy, riksze, metra, ba nawet slonie, rowery, skutery i motory… Często nie wiecej niż 2 dni w jednym miejscu i dalej i dalej, ciagle dalej, z poludnia na polnoc, ze wschodu na zachod i jak to mowia znowu na zad. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;A w glowie coraz wiecej przemyśleń, piętrzących się spotrzezen, których pewnie czesc popadla w niepamięć, ale czesc gdzies tam się jeszcze kolacze cale szczescie i ta wlasnie czescia jeszcze Was troche uracze. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Bo choc do powrotu można odliczac już dni – tak tak wlasnie tak, dla tych co jeszcze nie wiedza, o 9:45 22 lipca można spotkac mnie na Okeciu zadowolona, ze po nocy w tanim, ruskim samolocie ze obsluga wiecznie wkurzonych stewardess Areoflotu w Locie wreszcie dobrze nakarmili… &lt;/span&gt;&lt;span  lang="PL" style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Tak wiec czytajcie co tutaj nabazgram, bzdury nie bzdury, ale mam nadzieje, ze do porannej kawy w pracy wystarczy. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-962270694478416444?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/962270694478416444/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/blog-reaktywacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/962270694478416444'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/962270694478416444'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/07/blog-reaktywacja.html' title='BLOG REAKTYWACJA'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/TDWmL6Xj6yI/AAAAAAAAAN0/L7SgtYSOZHg/s72-c/train-india.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-754935411169551934</id><published>2010-04-18T23:12:00.000-07:00</published><updated>2010-04-18T23:53:59.957-07:00</updated><title type='text'>Poludniowe Indie - Kerala</title><content type='html'>&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jedziemy do Kerali, na samo poludnie Indii i stad raszumy w miesieczna podroz. Po Kerali Goa i Mumbai.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na lotnisku w Kochi, poczatek podrozy...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v9hBLDNQI/AAAAAAAAANs/cwAo6lfXRPY/s1600/start.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v9hBLDNQI/AAAAAAAAANs/cwAo6lfXRPY/s320/start.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461737716809151746" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kathakali - klasyczny taniec indyjski rodem z Kerali. Polaczenie tanca, teatru i pantomimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v9gt2HCjI/AAAAAAAAANk/Gvv8I9mTpXs/s1600/kathakali.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v9gt2HCjI/AAAAAAAAANk/Gvv8I9mTpXs/s320/kathakali.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461737711621048882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie tropiki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v9AekMCfI/AAAAAAAAANU/BaFTOJUUcyM/s1600/Kochi+1.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v9AekMCfI/AAAAAAAAANU/BaFTOJUUcyM/s320/Kochi+1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461737157763533298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;TUK TUK FERRARI&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v89wEQGLI/AAAAAAAAANM/ZssKAJa4uJE/s1600/Kochi2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v89wEQGLI/AAAAAAAAANM/ZssKAJa4uJE/s320/Kochi2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461737110921812146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kochi i jego portugalska architektura&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v8QR2pLmI/AAAAAAAAANE/C1s3VB9OV0s/s1600/Kochi+3.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v8QR2pLmI/AAAAAAAAANE/C1s3VB9OV0s/s320/Kochi+3.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461736329717558882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Chcesz cos kupic?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v8P9k8A4I/AAAAAAAAAM8/lRJcMfYGYoo/s1600/Kochi+4.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v8P9k8A4I/AAAAAAAAAM8/lRJcMfYGYoo/s320/Kochi+4.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461736324274586498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Smieszny telefon do rozmow lokalnych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v8PtK6VxI/AAAAAAAAAM0/IX4r103JT-M/s1600/Kochi+5.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v8PtK6VxI/AAAAAAAAAM0/IX4r103JT-M/s320/Kochi+5.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461736319870457618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak sie mieszka w Kerali&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v7u_MtkeI/AAAAAAAAAMs/NEyMDyPiRJE/s1600/Kochi+6.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v7u_MtkeI/AAAAAAAAAMs/NEyMDyPiRJE/s320/Kochi+6.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461735757774164450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Rybak w porcie w Fort Kochi a za nim chinskie sieci rybackie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v7uoUIKaI/AAAAAAAAAMk/l2GpgjnaxCg/s1600/Kochi+7.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v7uoUIKaI/AAAAAAAAAMk/l2GpgjnaxCg/s320/Kochi+7.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461735751631251874" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Samotna riksza...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v7uTAVwXI/AAAAAAAAAMc/zx2jcJfn4rI/s1600/lonely+rikshaw.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v7uTAVwXI/AAAAAAAAAMc/zx2jcJfn4rI/s320/lonely+rikshaw.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461735745911112050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Lunch w dworcowym barze ... mniam... ryz, sambar i dal na lisciu bananowca. Nikt sie nie zatrul mimo pozorow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v7bX5WMaI/AAAAAAAAAMU/40YUawXJSO4/s1600/South+Indian+food.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v7bX5WMaI/AAAAAAAAAMU/40YUawXJSO4/s320/South+Indian+food.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461735420806443426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wynik naszej lekcji gotowania - tunczyk curry, ryz po kaszmirsku (kashmiri pulao), cheese parotha (placki chlebowe z serem), sambar (warzywna zupa curry) i spring rolls (zjedzone podczas gotowania)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v7bGv4ndI/AAAAAAAAAMM/oLUgAW4kUgo/s1600/Varkala+cooking+2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v7bGv4ndI/AAAAAAAAAMM/oLUgAW4kUgo/s320/Varkala+cooking+2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461735416203353554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W kuchni...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v7aobnFWI/AAAAAAAAAME/GT3Rrsk7v4E/s1600/Varkala+cooking.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v7aobnFWI/AAAAAAAAAME/GT3Rrsk7v4E/s320/Varkala+cooking.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461735408065254754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Podroze lokalnymi autobusami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v67LK0ivI/AAAAAAAAAL8/Qkgk8OLMe_8/s1600/bus.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v67LK0ivI/AAAAAAAAAL8/Qkgk8OLMe_8/s320/bus.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461734867634260722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po dniu plazowania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v666eDVcI/AAAAAAAAAL0/5oQ8-JrSaHU/s1600/Allapey+beach+3.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v666eDVcI/AAAAAAAAAL0/5oQ8-JrSaHU/s320/Allapey+beach+3.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461734863151519170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Relaks - nic dodac nic ujac&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v66fy8SAI/AAAAAAAAALs/49oNQh6_jlc/s1600/Allapey+beach+2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v66fy8SAI/AAAAAAAAALs/49oNQh6_jlc/s320/Allapey+beach+2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461734855991379970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Plaza w Allapey&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v65roGyTI/AAAAAAAAALk/iP1w472JLEg/s1600/Allapey+beach.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v65roGyTI/AAAAAAAAALk/iP1w472JLEg/s320/Allapey+beach.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461734841987287346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Allapey&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v65Zuj1kI/AAAAAAAAALc/f9lUDcvJwqY/s1600/Allapey.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v65Zuj1kI/AAAAAAAAALc/f9lUDcvJwqY/s320/Allapey.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461734837182518850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nasz jednodniowy rejs&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v5JpOXw7I/AAAAAAAAALU/dONBkioAAQA/s1600/Allapey+backwaters+1.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v5JpOXw7I/AAAAAAAAALU/dONBkioAAQA/s320/Allapey+backwaters+1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461732917197128626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tradycyjne lodzie z wlokna kokosowego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v5JemacFI/AAAAAAAAALM/jjUwdZcF1Cs/s1600/Allapey+backwaters+2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v5JemacFI/AAAAAAAAALM/jjUwdZcF1Cs/s320/Allapey+backwaters+2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461732914345177170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v5JDyw7MI/AAAAAAAAALE/J9oWbs_b4Jc/s1600/Allapey+backwaters+3.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v5JDyw7MI/AAAAAAAAALE/J9oWbs_b4Jc/s320/Allapey+backwaters+3.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461732907149225154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Backwaters - kanaly, rzeczki, jeziorka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v5Irlu5II/AAAAAAAAAK8/VCuGIGfTC4c/s1600/Allapey+backwaters+4.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v5Irlu5II/AAAAAAAAAK8/VCuGIGfTC4c/s320/Allapey+backwaters+4.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461732900652115074" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Backwaters&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v4XDxJAtI/AAAAAAAAAK0/i9w9ZtX5jU8/s1600/Allapey+backwaters+5.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v4XDxJAtI/AAAAAAAAAK0/i9w9ZtX5jU8/s320/Allapey+backwaters+5.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461732048148955858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kanyakumari - poludniowy skraj Indii, gdzie wschodnie wybrzeze spotyka sie z zachodnim, gdzie z jednej plazy mozna podziwiac zarowno wschod, jak i zachod slonca i gdzie lacza sie wody Morza Arabskiego, Zatoki Bengalskiej i Oceanu Indyjskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v4WpOrosI/AAAAAAAAAKs/gMnTXvef9dw/s1600/Kaniakumari+ocean.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v4WpOrosI/AAAAAAAAAKs/gMnTXvef9dw/s320/Kaniakumari+ocean.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461732041025102530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zachod slonca na Kanyakumari&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v4WTtdYkI/AAAAAAAAAKk/FTGnBC9aan4/s1600/sunset.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v4WTtdYkI/AAAAAAAAAKk/FTGnBC9aan4/s320/sunset.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461732035248611906" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wschod slonca na Kanyakumari&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v4V8XCKmI/AAAAAAAAAKc/n8nwXhpgM_I/s1600/sunrise.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v4V8XCKmI/AAAAAAAAAKc/n8nwXhpgM_I/s320/sunrise.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461732028980537954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na kolacje - bogaty wybor swiezych owocow morza, do wyboru, do koloru, przyrzadzanych wedle zyczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v3EQb8VhI/AAAAAAAAAJ8/bIQn_6CivM4/s1600/Varkala+seafood.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v3EQb8VhI/AAAAAAAAAJ8/bIQn_6CivM4/s320/Varkala+seafood.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461730625620563474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Poranna joga&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v3D5lmC7I/AAAAAAAAAJ0/A8-pW5oRa80/s1600/Varkala+yoga.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v3D5lmC7I/AAAAAAAAAJ0/A8-pW5oRa80/s320/Varkala+yoga.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461730619487030194" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Sniadanko...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v3DeIXqoI/AAAAAAAAAJs/PuNKIHSXUVw/s1600/Varkala+resto.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v3DeIXqoI/AAAAAAAAAJs/PuNKIHSXUVw/s320/Varkala+resto.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461730612116695682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pogoda zrobila sie dosc monsunowa. Prawie codziennie towarzyszyly nam burze z piorunami i przelotnymi ulewami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v2GVlGc4I/AAAAAAAAAJk/nT3M1Jf7Znk/s1600/Varkala+rain.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v2GVlGc4I/AAAAAAAAAJk/nT3M1Jf7Znk/s320/Varkala+rain.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461729561849262978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Klifowe plaze w Varkali - Morze Arabskie, ogromne i dlugie fale, idealne dla surferow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v11-kjP2I/AAAAAAAAAJc/qveGfn25YHo/s1600/Varkala+beach.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v11-kjP2I/AAAAAAAAAJc/qveGfn25YHo/s320/Varkala+beach.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461729280795033442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na plazy w Varkali ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v1koylE0I/AAAAAAAAAJU/49ARExVjDQo/s1600/Varkala.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v1koylE0I/AAAAAAAAAJU/49ARExVjDQo/s320/Varkala.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461728982890517314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pacjent przed operacja wyciecia wyrostka w szpitalu Gautham's Hospotal w Kochi (o przygodach szpitalnych w kolejnym poscie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v1AmB-_mI/AAAAAAAAAJE/tn8qaFdBZas/s1600/before+surgery.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v1AmB-_mI/AAAAAAAAAJE/tn8qaFdBZas/s320/before+surgery.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461728363674533474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po operacji, Casper szybko dochodzi do siebie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v0yAJ3wzI/AAAAAAAAAI8/DFb-Cn2o3tI/s1600/getting+well.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v0yAJ3wzI/AAAAAAAAAI8/DFb-Cn2o3tI/s320/getting+well.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461728112988898098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-754935411169551934?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/754935411169551934/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/04/poludniowe-indie-kerala.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/754935411169551934'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/754935411169551934'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/04/poludniowe-indie-kerala.html' title='Poludniowe Indie - Kerala'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S8v9hBLDNQI/AAAAAAAAANs/cwAo6lfXRPY/s72-c/start.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-8992700886996899643</id><published>2010-03-09T23:30:00.000-08:00</published><updated>2010-03-09T23:41:34.809-08:00</updated><title type='text'>SZOK KULTOROWY ZAWSZE SMACZNY I ZDROWY - CHOLERA CHYBA WSIAKAM</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S5dNCEeFCmI/AAAAAAAAAHs/IsUtyP1Pj-I/s1600-h/flag.jpeg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 131px; height: 107px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S5dNCEeFCmI/AAAAAAAAAHs/IsUtyP1Pj-I/s400/flag.jpeg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5446906972282882658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po dlugim rozpisywaniu sie na temat, co w Indiach mnie najbardziej irytuje chwilowa zmiana frontu. Bo leci wlasnie 5-ty miesiac pobytu i chyba jednak kryzys, chwilowo przynajmniej, za nami.&lt;br /&gt;Po szoku kulturowym przychodzi zatem chwila zespolenia sie miejscowa kultura, czyli troche wiecej harmonii (moze) niz chaosu (ktory jest tu domena codziennosci).&lt;br /&gt;Czyli jak powoli staje sie Hinduska…&lt;br /&gt;I nie mam tu na mysli tego, ze jak to kazdy zaraz po przyjezdzie, przezywa sie zachwyt na temat miejscowego jedzenia (i je wszystko najbardziej ostre bez mrugniecia okiem za to ze lzami, nawet chilli zagryza – to mi juz chyba przeszlo), ubiera i z duma nosi sari (chociaz to nadal lubie, i wybierac i kupowac tez) czy maluje rece henna i wciska na nie miliony bransoletek (ktorych pozniej nie mozna sciagnac bo za ciasne robia).&lt;br /&gt;Sa jednak zmiany inne – te dyskretne, niezauwazalne, takie nowe nawyki, ktore sie gdzies na ciebie zaczaily i nagle nie wiadomo skad sie wziely, ale sie wziely.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A takich oto jest 12:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Przestalam reagowac juz na trabienie/dzownienie. Bo tu wszystko co jezdzi lub chodzi musi trabic albo dzownic. Non stop. I nie mam tu na mysli takiego naszego, europejskiego BIP dla upomnienia niefrasobliwego przechodnia, zeby nie ladowal sie pod kola.Tylko soczyste, donosne &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;BIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIP&lt;/span&gt; z byle powodu lub wrecz bez przyczyny. Jedziesz samochodem i chcesz skrecic – trabisz, chcesz wyminac kogos lub wyprzedzic – trabisz, zobaczyles znajomego – trabisz, zobaczyles nieznajomego (czyli wszystkich dookola) – trabisz, sluchasz radia i podoba ci sie muza – trabisz, widzisz krowe – trabisz, jedziesz pod prad bo tak szybciej – oj jak trabisz, stoisz pod domem i czekasz na kogos – tez trabisz, masz duza ciezarowke – trabisz glosniej…. itd. (a propos – Indie to chyba jedyny kraj gdzie ludzie przy przegladze samochodu regularnie wymieniaja klaksony!)&lt;br /&gt;Zaraz po przyjedzie za kazdym trabnieciem podskakiwalam, a razem ze mna serce do gardla – no bo u nas w koncu jak samochod trabi na przechodnia, to znaczy ze juz praktycznie w ciebie wjezdza. A tu kazdy kierowca po prostu chce cie grzecznie poinformowac o swojej na drodze obecnosci, choc moze nawet byc daleko. Czasami tak daleko, ze nie kojarzysz, ze trabi wlasnie na ciebie. No wiec po paru takich skokach cisnienia i adrenaliny, ktore nie skonczyly sie polamaniem konczyn, moj organizm dal za wygrana.&lt;br /&gt;Teraz na trabienie nie reaguje wcale, wiec nic tylko patrzec, jak jako przechodzien na warszawskich drogach zgine niechybnie. Chyba bede przechodzic tylko na swiatlach, ale pewnie doznam szoku jak takie przejscie zobacze, bo tu to raczej tylko przebiegam z zawalem gdzie sie da, byleby tylko dziura miedzy pojazdami byla dostatecznie duza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Ostatnio zasiedzialam sie przy lapie w pracy, a tu moj zasilacz z braku pradu piszczy juz od pol godziny. Czesto zdarzalo mu sie tak piszczec, bo blackouty to nie nowosc. Po pol godziny przyszla jedna babka z pokoju obok wkurzona, ze co tak piszczy i czemu nie reagujemy, w koncu jak cos piszczy, to trzeba szukac przyczyn tego pisku. A no prawda, prawda, racje musialam przyznac kolezance. Dzwiekowa znieczulica… Lenistwo umyslowe… ???&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:180%;" &gt;3.&lt;/span&gt; Ilosc zwierza blakajacego sie po ulicach zawsze szokuje kazdego przyjezdnego – krowy, swinie, psy, wiewiorki itp. No wiec ostatnio wracajac z wieczornych zakupow potknelam sie o spiaca krowe. Na moje usprawiedliwienie moge powiedziec tylko tyle, ze byla to mala krowka i spala zwiniete w klebek jak kot. A idac wczoraj na lunch z pracy zaplataly mi sie miedzy nogi dwa prosiaczki. Sweeet&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;4.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Wczoraj poszlam do bankomatu wyplacic troche kasy, ale oczywiscie cos tam nie dzialalo, wiec z kasy nici, mimo licznych prob. W reku tylko wydruki, ze “transaction cancelled”, a ze w poblizu brak smietniczki to co tam – na ziemie (w koncu ktos posprzata) A kiedys jeszcze zabieralam ze soba upychajac po kieszeniach…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:180%;" &gt;5.&lt;/span&gt; No a pozniej tyle my tu narzekamy na syf wszedzie panujacy – czemu oni od tygodnia juz tego nie sprzataja, z 10 razy by juz zdarzyli to wywiezc, a tak lezy i zawsze wszedzie syf i malaria. Czy oni nie chca miec czysto dookola siebie?!&lt;br /&gt;Wczoraj wychodzimy w pospiechu z Casprem rano do pracy, a na schodach zaraz kolo naszego mieszkania lezy ufajdana zarciem torebka. Szybkie ogledziny – nasza? ( bo nie raz bezdomne psy rozszarpywaly nam w nocy wystawione torby ze smieciami) Nie nasza. A to luz. My do pracy, torebka zostaje…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;6.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Niech zyje prowizorka czyli Indian Solutions, dobre na wszystko i na zawsze. Po wyprowadzce z Silver Oaks zasiedlilismy z Casprem nowe mieszkanko dwupokojowe w S-Block. No w porownaniu z poprzednim luksusy, prawie za te sama cene. Tylko, ze po tygodniu przestala leciec woda w kranie w kuchni, a odplyw pod zlewem w sumie nie zadzialal nigdy (od nowosci tak zwanej) No wiec mycie naczyc polega na przytaszczeniu wiadra cieplej wody z lazienki (ze dwie rundy jak sie naczyn uzbiera) oraz odtaszczeniu wiadra z pomyjami do kibla (tez czasem i ze dwa rzuty) A nie lepiej usterke zarzadcy budynku zglosic? No jakos sie nie zlozylo…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:180%;" &gt;7.&lt;/span&gt; A jak mi sie nie chce w ten rytual bawic to jem rekami i tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;8.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; No to teraz troche o pracy. Po zalapaniu wirusa pt. Indian Slow Time “jutro” nie znaczy dla mnie juz “jutro” tylko blizej nieokreslony moment w najblizszej (tylko komu i czemu) czaso-przestrzeni. Jak to powiedzial kiedys moj znajomy “bo jutro dalekie jest i nieodgadnione…”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;9. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Zdarzylo mi sie pare razy pojsc do tejze pracy  pizamie (alladynki i T-shirt) A co?! W koncu cieplo jest na dworzu, nie? Niech zyje indyjski brak poczucia obciachu i ubraniowy laissez-faire!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:180%;" &gt;10. &lt;/span&gt;Przestalam juz panicznie bac sie raka pluc wywolanego spalinami i nie wygladam juz jak Micheal Jackson jak jade riksza do pracy. A co tam! Na cos trzeba umrzec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;11.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Uwaga uwaga, tu teraz temat wagowo delikatny. Od kiedy tu jestem zawsze wkurzaly mnie te grube Hinduski (cos juz chyba pisalam o zdrowotnych zaletach miejscowej kuchni), co to czlapia po schodach jak czolgi, jedna noga raz, druga noga dwa, lewa… uff…. prawa... uff… i ciagna za soba opasle cztery litery i ani ich wyminac, ani przeskoczyc, ani obejsc. No to kurcze niestety po 5 miesiacach na roti, ryzu, dalu i chiken tikka moje cztery litery tez zalapaly dziwny zwiazek z grawitacja i jakos tak na nasze 2 pietro powoli, zdecydowanie zbyt powoli sie wchodzi…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;12&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. No to wzielam sie za siebie i jogginguje rankami w pobliskim parczku ( bo takie wlasnie ma on rozmiary) Biegiem lewostronnym rzecz jasna &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie powiem, zebym byla dumna z niektorych tych nawykow, zwlaszcza tych z czystoscia zwiazanych. Dowod jednak dobitny istnieje, ze mimo twardosci naszych wartosci (ale rym) kulturowych, gdzies tam jednak jestesmy “mietcy”, elastyczni, czyli jak to sie modnie mowi flexible, i jeszcze potrafimy sie przystosowac do tej “innej” rzeczywistosci, a Darwin na pewno bylby z nas dumny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest  w nas jednak ten odruch pierwotny, jedyny, staly i niezmienny...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spojrzenie za siebie i pusty chwyt – GDZIE JEST PAPIER TOALETOWY?!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyli jeszcze nie jestem zgubiona…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-8992700886996899643?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/8992700886996899643/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/03/szok-kultorowy-zawsze-smaczny-i-zdrowy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/8992700886996899643'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/8992700886996899643'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/03/szok-kultorowy-zawsze-smaczny-i-zdrowy.html' title='SZOK KULTOROWY ZAWSZE SMACZNY I ZDROWY - CHOLERA CHYBA WSIAKAM'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S5dNCEeFCmI/AAAAAAAAAHs/IsUtyP1Pj-I/s72-c/flag.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-6915649846304610441</id><published>2010-03-04T22:54:00.000-08:00</published><updated>2010-03-07T23:02:25.258-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='no problem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='targowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rupee'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupy'/><title type='text'>SPRZEDAM, KUPIE I CIE ZLUPIE</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S5CtQeSRdJI/AAAAAAAAAHk/9zlYISnfhiE/s1600-h/vendor.jpg"&gt;&lt;img style="text-align: center; margin: 0px auto 10px; width: 150px; display: block; height: 113px;" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445042448010146962" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S5CtQeSRdJI/AAAAAAAAAHk/9zlYISnfhiE/s320/vendor.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CADMINI%7E1%5CLOCALS%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:"Arial Unicode MS"; 	panose-1:2 11 6 4 2 2 2 2 2 4; 	mso-font-charset:128; 	mso-generic-font-family:swiss; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:-1 -369098753 63 0 4129279 0;} @font-face 	{font-family:OpenSymbol; 	mso-font-alt:"Arial Unicode MS"; 	mso-font-charset:0; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:auto; 	mso-font-signature:0 0 0 0 0 0;} @font-face 	{font-family:"\@Arial Unicode MS"; 	panose-1:2 11 6 4 2 2 2 2 2 4; 	mso-font-charset:128; 	mso-generic-font-family:swiss; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:-1 -369098753 63 0 4129279 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0in; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:none; 	mso-hyphenate:none; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Arial Unicode MS"; 	mso-font-kerning:.5pt; 	mso-fareast-language:#00FF;} @page Section1 	{size:595.25pt 841.85pt; 	margin:56.7pt 56.7pt 56.7pt 56.7pt; 	mso-header-margin:.5in; 	mso-footer-margin:.5in; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;}  /* List Definitions */  @list l0 	{mso-list-id:1; 	mso-list-template-ids:1;} @list l0:level1 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:.5in; 	mso-level-number-position:left; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l0:level2 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:.75in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:.75in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l0:level3 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.0in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.0in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l0:level4 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.25in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.25in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l0:level5 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.5in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.5in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l0:level6 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.75in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.75in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l0:level7 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.0in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.0in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l0:level8 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.25in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.25in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l0:level9 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.5in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.5in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l1 	{mso-list-id:2; 	mso-list-template-ids:2;} @list l1:level1 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:.5in; 	mso-level-number-position:left; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l1:level2 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:.75in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:.75in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l1:level3 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.0in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.0in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l1:level4 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.25in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.25in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l1:level5 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.5in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.5in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l1:level6 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.75in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.75in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l1:level7 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.0in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.0in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l1:level8 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.25in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.25in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l1:level9 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.5in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.5in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l2 	{mso-list-id:3; 	mso-list-template-ids:3;} @list l2:level1 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:.5in; 	mso-level-number-position:left; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l2:level2 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:.75in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:.75in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l2:level3 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.0in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.0in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l2:level4 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.25in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.25in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l2:level5 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.5in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.5in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l2:level6 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.75in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.75in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l2:level7 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.0in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.0in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l2:level8 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.25in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.25in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l2:level9 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.5in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.5in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l3 	{mso-list-id:4; 	mso-list-template-ids:4;} @list l3:level1 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:.5in; 	mso-level-number-position:left; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l3:level2 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:.75in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:.75in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l3:level3 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.0in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.0in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l3:level4 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.25in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.25in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l3:level5 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.5in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.5in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l3:level6 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.75in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.75in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l3:level7 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.0in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.0in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l3:level8 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.25in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.25in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l3:level9 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.5in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.5in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l4 	{mso-list-id:5; 	mso-list-template-ids:5;} @list l4:level1 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:.5in; 	mso-level-number-position:left; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l4:level2 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:.75in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:.75in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l4:level3 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.0in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.0in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l4:level4 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.25in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.25in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l4:level5 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.5in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.5in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l4:level6 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.75in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.75in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l4:level7 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.0in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.0in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l4:level8 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.25in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.25in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l4:level9 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.5in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.5in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l5 	{mso-list-id:6; 	mso-list-template-ids:6;} @list l5:level1 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:.5in; 	mso-level-number-position:left; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l5:level2 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:.75in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:.75in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l5:level3 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.0in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.0in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l5:level4 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.25in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.25in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l5:level5 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.5in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.5in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l5:level6 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:1.75in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:1.75in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l5:level7 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.0in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.0in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l5:level8 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.25in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.25in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} @list l5:level9 	{mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:; 	mso-level-tab-stop:2.5in; 	mso-level-number-position:left; 	margin-left:2.5in; 	text-indent:-.25in; 	mso-ascii-font-family:Symbol; 	mso-hansi-font-family:Symbol; 	mso-bidi-font-family:OpenSymbol;} ol 	{margin-bottom:0in;} ul 	{margin-bottom:0in;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:"Table Normal"; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0in 5.4pt 0in 5.4pt; 	mso-para-margin:0in; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-family:arial;font-size:100%;"&gt;Nie trzeba chyba nikomu tlumaczyc, ze kultura “robienia zakupow” w Indiach jest bardzo specyficzna. Mozna powiedziec, ze jest to jeden z najwiekszych szokow dotykajacych przyjezdnych zaraz po opuszczeniu samolotu. My, ludzie z Zachodu, przywyklismy do takich wygod jak np. z gory ustalona, wyeksponowana i przestrzegana cena, platnosc karta gdy braknie gotowki praktycznie wszedzie (a wrecz gotowki nie noszenie) czy taki luxus jak mozliwosc dostania wszystkiego w jednym sklepie. Tu zas, kazde zakupy to istna przygoda, komedia I tragedia w jednym, placz, przeklinanie i ostateczna, niedolaczna radosc – moja, ze moze tym razem udalo mi sie  cos utargowac, sprzedawcy, ze I tak mnie orznal, glubia Biala...&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p style="font-family: arial;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:arial;font-size:100%;"&gt;Juz w Odessie spotkalam sie z koniecznoscia targowania sie o ceny, glownie w taksowkach, gdzie od poziomu znajomosci rosyjskiego zalezalo, ile trzeba bedzie wyciagnac z portfela. Troszke tez na Bliskich Wschodzie, ale jednak Dubaj sie juz mocno zwesternizowal. No I rzecz jasna w Turcji. Wiec troche bylam przygotowana, ze tu tez, ze tak powiem, gladko nie pojdzie.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:arial;font-size:100%;"&gt;Szczeka I tak mi jednak opadla, gdy przy moich pierwszych zakupach spozywczych, anno dominia dnia drugiego od przylotu, sprzedawca krzyknal 60 rupii za mala cytrynke. Przeliczniki miedzywalutowe dobrze znac, co by sie czlowiek jako tako polapal w tych setkach rupii, ktore od niego chca wyciagnac. Wiec, juz wtedy mi zaswitalo, ze jednak 4 zl za malutka cytrynke, to chyba jendak troche za duzo...&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:arial;font-size:100%;"&gt;Riszkarze to moim zdaniem mistrzowie w wyciaganiu kasy – maja jedna, chyba nawet niezle sprawdzona strategie pt. Jecz ile wlezie az jej serce zmieknie, w koncu jestes z Bagladeszu I masz dziesiecioro dzieci na utrzymaniu. No co – nie zmiekniesz, serca nie masz? Dopoki nie przeliczysz, ze riksza baja jak sie postara, to wiecej od Ciebie miesiecznie wyciaga. Jak dasz za malo, to jecza, jak dasz w sam raz kiwaja glowka, a jak dasz za duzo, to chca wiecej. Zrozum indyjska matematyke.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:arial;font-size:100%;"&gt;A matematyka w tym kraju z talentow IT slynacym jest istnie magiczna. Gdy wsiadasz do taksowki lub idziesz do restauracji dokladnie przelicz rachunek. Dowiesz sie czesto, ze oto wlasnie zjadles salatke-niewidke, albo w 30 min teleportowales sie do innego stanu odleglego o 200 km (co uwierzcie mi – tu sie chyba nie wydarzy nigdy; nawet samolotem – notabene z zycia wziete, 2 h opoznienia w starcie samolotu z powodu zblakanej w silnikach myszy – hehe)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:arial;font-size:100%;"&gt;Gdy juz obeznasz pare regul rzadzacych sie targowaniem, bo udalo ci sie kupic jablko za rupii 50 a nie 100 ruszasz gniewnie ale i ochoczo na delhijskie ciuchotargowiska.  No i zaczyna sie pot i lzy bo ceny jak z kosmosu a ty rowzniez czujesz sie jak w kosmosie, albo przynajmniej na innej planecie. 1000 rupii za kawal szmaty – co tu tak k... drogo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebna Ci zatem szkola targowania:&lt;/span&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;niegdy nie okazuj, ze cos sie podoba, jak to zauwaza, przepadles, nic nie stargujesz&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;dotykaj, rzucaj zdegustowane spojrzenia, krytykuj slaba jakosc materialu I wykonania (nawet jak piekne)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;nie wierz, ze to jedwab&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;nie wierz, ze to kaszmir&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;nie wierz, ze to skora&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;nie wierz, ze to najlepsza jakosc na swiecie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;nie wierz, ze to najlepsza cena na swiecie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;a nawet jesli, to tak udawaj, ze nadal nie wierzysz&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;najlepiej kupuj wiecej niz jedna sztuke w jednym sklepie – im wiecej tym taniej w pakiecie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;p  class="MsoNormal" style="font-family:arial;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Schematycznie wyglada to tak:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p  class="MsoNormal" style="font-family:arial;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Przychodzisz do sklepu lub jestes do niego wciagany. No to skoro juz tak czy inaczej tu jestes, rozgladasz sie, cos tam sobie upatrzyles, ale twarz jak z kamienia. Zaczyna sie zabawa. Patrz na cos dluzej, niech koles podejdzie I zacznie zachwalac – a to, ze w innych kolorach, a to ze w inncyh rozmiarach , a to ze ma podobne itp. Podotykaj, pocmokaj, pokrytykuj. Obejrzyj cos innego, czynnosci powtorz. Wez co cie interesuje I ze zesmaczona mina, no dobra skoro musisz, to wezmiesz, zapytaj:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;How much&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;1000 rs&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;What?!!!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;You give?!!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Max 300 both (sporo zaniz cene bo na niej nie skonczysz, jak wiadomo z technik negocjacji – spotkajmy sie w polowie I oboje badzmy szczesliwi)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;No No No (facet wydziera ci ciuchy z reki I sie odwraca)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p  class="MsoNormal" style="font-family:arial;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;I tu odzywa sie duch zachodniowygodnicki – ale przeciez ja chce te bluzke! Jak na polskie przelicze to&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;I tak tanio! No niech mu juz bedzie!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;I tus zgubiony.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Zahartowany w targowych bojach expata w tym momencie frywolnie wzrusza ramionami wychodzi I maszeruje dalej. Potem zatrzymuje sie w odleglosci kilku metrow I udaje, ze cos tam grzebie w komorce, albo po prostu z kims rozmawia, jak ma towrzystwo. Zaraz bedzie mial kolejne, sprzedawcy, ktory po naymsle go dogoni I polowe spusci z ceny. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Teraz jestescie na swoim terenie – czyli poza jego sklepem – on chce sprzedac, ty chcesz kupic, on drogo, ty tanio. Nadal musicie poflirtowac, ale on przeciez otwartego sklepu bez nadzoru nie zostawi, wiec bedzie sie streszczal. Wreszcie. Choc nie zawsze...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;So 300&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;? (pytasz ty)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;yes, yes, ok ,ok ( I podbiega z towarem)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;wyciagasz kase a on&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;500, 500!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;You said ok 300!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;No, 500, 500!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;300 last prize&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;No 470 last prize !(lubia zanizycz o jakies smieszne kwoty)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Odwracasz sie zatem I idziesz dalej, a on biegnie krzyczac ok, ok – 350! A niech strace te 50!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Transaction complete. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;I tak to mnie wiecej przebiega za kazdym razem, po pol godziny na sztuke. Fajna zabawa nie?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Mozna stosowac jeszcze inne zagrywki typu:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;za to samo gdzies tam indziej dalem polowe&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;doloz bransoletki i jestemy kwita&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;nie mam wiecej w portfelu tylko tyle, to moje ostatnie pieniadze – patrz (zaprezentuj – ale inny portfel , nie ten gdzie masz Visy I Mastercardy)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ale oni tez sa sprytni i maja swoje:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;czaj? (gdy chce cie zatrzymac na dluzej w sklepie, czyli na swoim terenie)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;not all in India 100 rupees (a na prawde tak albo mniej)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;this best quality this not, this cheap (porownanie z tym do czego referujesz)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;moje ulubione&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;THIS SAME SAME BUT DIFFERENT (dwa identyczne produkty w porownaniu)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;font-family:arial;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;-&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;I jeszcze ulubiensze THIS CHINESE PRICE&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;(gdy na opakowaniu jak wol jest napisane 50 Rs a on chce 250!)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Trzeba nastawic sie rowniez na porazki – nie zawsze sie uda, czasami wyjdzie sie z pustymi rekami, bo sie kogos obrazi zbyt niska cena, czasami ciebie obraza i masz dosc, czasami przeplacisz I kupisz bubla (podeszwa od superbutow odpadnie po dwoch dniach), czasami za friko dostaniesz cos ladnego.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;A najtaniej kupuje sie rzeczy ktorych sie nie chce, np. od wkurwiajacych handlarzy czatujacych na ciebie w miejscach turystycznych. Tak moglam kupic bat na woly ( a po co mi to?!!) za 100 rupii! (z 1500, musialam tylko 50 razy powtorzyc, ze nie chce tego gowna), podrobki Ray Bany za 50 rupii (z 400), wieszaki do szafy (chcial oddac za darmo, chyba znudzilo mu sie noszenie), puzderka puzdereczka w komplecie, statuetki bozkow, pocztowki, kosze na brudna bielizne, parasole gdy nie pada I okulary przeciwsloneczne gdy slonce nie swieci oraz&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:100%;" &gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;inne super nieprzydatne rzeczy. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Na koniec, gdy jeszcze ma sie cierpliwosc na cokolwiek, trzeba nauczyc sie opedzac od tych wszystkich przydorznych sklepikarzy, co na sile chca ci wcisnac wszystkie plody z chinskich fabryk. Mozna na nich krzyczec, z nimi dyskutowac, ale chyba najlepiej udawac, ze nie istnieja, nie patrzec, nic nie mowic I isc dalej w swoja strone. W koncu traca cenny czas, ktory mogliby wykorzystac na trucie dupy komus innemu, wiec predzej czy pozniej sie zniecheca. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Mozna tez, jak moja znajoma, kupic T-shirt z takim oto napisem:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial; font-weight: bold;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;NO RIKSHA&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial; font-weight: bold;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;NO GUIDE&lt;br /&gt;NO HASH&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial; font-weight: bold;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;NO BOAT&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial; font-weight: bold;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;NO ONE RUPEE&lt;br /&gt;NO PROBLEM!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ciekawe czy dziala...? &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-6915649846304610441?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/6915649846304610441/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/03/sprzedam-kupie-i-cie-zlupie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/6915649846304610441'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/6915649846304610441'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/03/sprzedam-kupie-i-cie-zlupie.html' title='SPRZEDAM, KUPIE I CIE ZLUPIE'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S5CtQeSRdJI/AAAAAAAAAHk/9zlYISnfhiE/s72-c/vendor.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-995120083725373249</id><published>2010-03-04T21:53:00.001-08:00</published><updated>2010-03-04T22:45:58.142-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='swieto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Holi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bhang lassi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kolory'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lato'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiosna'/><title type='text'>HAPPY HIPPIE HOLI! Smingus Dyngus na Kolorowo</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S5CoSg4d7pI/AAAAAAAAAHU/5P7aG18NByc/s1600-h/IMG_0915.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; DISPLAY: block; HEIGHT: 240px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445036985508818578" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S5CoSg4d7pI/AAAAAAAAAHU/5P7aG18NByc/s320/IMG_0915.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#cc0000;"&gt;Czerwony to Pomyslnosc&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;&lt;span style="color:#003300;"&gt;Zielony Szczescie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:#000066;"&gt;Niebieski Dlugie Zycie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffff00;"&gt;Pomaranczowy Postep&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:#ff6666;"&gt;i Rozowy Przyjazn&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;HOLI &lt;/strong&gt;- Hinduskie swieto kolorow przypadajace dzien po pelni ksiezyca miedzy lutym a marcem. W tym roku mielismy przyjemnosc bawic sie poniedzialek 1 marca, zaraz po hucznej imprezce urodzinowej, m.in. mojej, na naszym dachu w Gurgaonie Ph III.&lt;br /&gt;Po Diwali nawazniejsze Swieto w indiach laczone z Bogiem Kriszna. W kazdym stanie swietuje je sie troche inaczej, np. na Poludniu paleniem ognisk &lt;em&gt;HOLIKA &lt;/em&gt;(dla odpedzenia demonow, czasami rowniez spiewaniem piesni zalobnych dla jednego z Bogow, ktory zostal spalony przez owe demony)ale chyba wszedzie (wliczajac Nepal) kroluje wojna kolorowa.&lt;br /&gt;Ludzie na ulicach, jako i u nas w Smingus Dyngus, niewazne czy obcy czy nie, oblewaja sie kolorowa woda lub obrzucaja kolorowym proszkiem. Do tego tez pije sie &lt;em&gt;Bhang lassi&lt;/em&gt; - czyli koktajl jogurtowo-marihuanowy ;), glownie w Rajasthanie. \ &lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Jest to dzien wolny od pracy (cale szczescie - patrz &lt;em&gt;Bhang Lassi&lt;/em&gt;), kiedy wszyscy, lacznie z calym zwierzyncem na ulicach (krowom tez sie dostaje) bawi sie w kolory. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;My wybralismy sie na Hippie impreze Holi Cow w poludniowym Delhi. Sami popatrzcie jak bylo. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; DISPLAY: block; HEIGHT: 240px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445036343517538386" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S5CntJR0aFI/AAAAAAAAAHM/nMXxvmYZgkE/s320/IMG_0894.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 240px; DISPLAY: block; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445035962350651266" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S5CnW9UjR4I/AAAAAAAAAHE/CcsZUvvX8bw/s320/IMG_7517.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 240px; DISPLAY: block; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445035507573770002" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S5Cm8fJSxxI/AAAAAAAAAG8/Ip9gV0Ije6E/s320/IMG_0904.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; DISPLAY: block; HEIGHT: 240px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445033378530130594" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S5ClAj1u-qI/AAAAAAAAAGs/-o_BpdHlSUQ/s320/IMG_0901.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;HOLI symbolizuje tez przejscie zimy w lato (wiosna mozna powiedziec trwa jakis tydzien) i rzeczywiscie. Od 1 marca lampa sie zdrowo rozkreca! Poludniami juz jest niezly zar, a w nocy mozna juz zrezygnowac z przykrycia. Podoga przypomina mi listopadowa, kiedy tu przyjechalam. I tez sa to najlepsze miesiace na indyjskie podrozowanie - od polowy pazdziernika do polowy grudnia (pozniej dopada polnocnoindyjska zima, ktora jak juz wiecie lekka wcale nie jest) oraz luty - marzec. POtem z kolei robi sie piekielnie goraco. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Zabawne, ze akurat w marcy wybieram sie do POlski, ale mam nadzieje, ze te upaly po powrocie jednak jakos przezyje. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-995120083725373249?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/995120083725373249/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/03/happy-hippie-holi-smingus-dyngus-na.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/995120083725373249'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/995120083725373249'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/03/happy-hippie-holi-smingus-dyngus-na.html' title='HAPPY HIPPIE HOLI! Smingus Dyngus na Kolorowo'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S5CoSg4d7pI/AAAAAAAAAHU/5P7aG18NByc/s72-c/IMG_0915.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-8419752857016518928</id><published>2010-02-15T21:28:00.000-08:00</published><updated>2010-02-15T21:50:06.614-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blada twarz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='niewolnictwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='demokracja'/><title type='text'>O ZYCIU WSROD MIEJSCOWYCH SLOW KILKA</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S3ot2I1XGQI/AAAAAAAAAGE/kP8NqXR4qZI/s1600-h/2004-4-20-india-vote.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 234px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S3ot2I1XGQI/AAAAAAAAAGE/kP8NqXR4qZI/s320/2004-4-20-india-vote.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5438709908110776578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CADMINI%7E1%5CLOCALS%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;o:smarttagtype namespaceuri="urn:schemas-microsoft-com:office:smarttags" name="City"&gt;&lt;/o:smarttagtype&gt;&lt;o:smarttagtype namespaceuri="urn:schemas-microsoft-com:office:smarttags" name="place"&gt;&lt;/o:smarttagtype&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if !mso]&gt;&lt;object classid="clsid:38481807-CA0E-42D2-BF39-B33AF135CC4D" id="ieooui"&gt;&lt;/object&gt; &lt;style&gt; st1\:*{behavior:url(#ieooui) } &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0pt; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:72.0pt 90.0pt 72.0pt 90.0pt; 	mso-header-margin:36.0pt; 	mso-footer-margin:36.0pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:"Table Normal"; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0pt 5.4pt 0pt 5.4pt; 	mso-para-margin:0pt; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Indie to najwieksza demokracja na swiecie – majac na mysli populacje, no i obszar pewnie tez. Tylko, ze tutejsza demokracja, co tu ukrywac, z deczka sie rozni od naszej….&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;System kastowy zostal zniesiony niby juz przez Gandhiego, ale niemozliwoscia przeciez jest, zeby uksztaltowane przez tysiace lat reguly spolecznych podzialow zniknely z dnia na dzien. Wszyscy tu marza o bogactwie i wznosza modly do swoich bostw o materialny dobrobyt, bo chyba wlasnie to dobro ogolne jest w tym kraju najbardziej porzadane. Ale co z tego, skoro golym okiem widac, ze zeby byc bogatym, trzeba sie po prostu bogatym urodzic. Nie ma szans na cos w stylu – American Dream – od pucybuta do milionera. Pucybut zawsze bedzie pucybutem, a milioner raczej nigdy nie zbiednieje, bo przy milionach trzymaja go personalne koneksje. No chyba, ze nie wiem, wszystko  przepije. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Tak wiec dla Indusow w demokracji najwazeniejsze jest tylko jedno – wolny rynek. Demokracja polityczna mam wrazenie malo kogo tu obchodzi, niby sa wybory, ktore trwaja ok miesiaca (troche trwa zanim sie milliard ludzi do urn doprowadzi i wskaze opowiedni okienko do zakreslenia, w koncu wiekszosc nie umie czytac) No i kroluje polityczny nepotyzm, jak to w calej Azji.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Indiom najblizej chyba do amerykanskiego modelu drapieznego kapitalizmu  Jest to kraj tak nastwiony na szybko rozwoj, bogacenie sie i konsumpcje, az ciezko nadarzyc. Niech zyje edukacja prywatna (od przedszkola do doktoratu), prywatne ubezpieczenia zdrowotne (ci co nie maja, niech od razu sobie bilet do &lt;st1:city st="on"&gt;&lt;st1:place st="on"&gt;Varanasi&lt;/st1:place&gt;&lt;/st1:city&gt; kupia i czekaja na smierc), prywatne kluby, grodzone osiedla enklawy itp. Raz ktos z miejscowych usilnie wypytywal mnie o to, jak wyglada system ubezpieczen zdrowotnych wlasnie w Polsce. Hmmm.. chwila namyslu…. bo jak dziala NFZ w Polsce kazdy widzi. No ale z tutejszej perspektywy koncepcja mozliwosci bycia leczonym na koszt panstwa w ogole jest jakims abstraktem, to samo tyczy sie edukacji, zwlaszcza wyzszej. Wiec chyba po raz pierwszy czulam sie dumna, ze w moim kraju, cos sie z podatkow jednak dostaje (bo tu ludzie tez je placa, i wcale nie niskie, bo ok 30% a dostaja to co u nas niegdys, czyli g… po rowno – ach a tego to tu akurat dostatek) &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Tak wiec sa tu szpitale panstwowe, ale wystarczy pierwszy rzut oka, zeby wiedziec, ze chyba lepiej z miejsca wybrac sie do kostnicy. Ale sa tu tez wypasione szpitale prywatne, ktore przypominaja najnowoczesniejsze centra medyczne. Sa tez uniwersytety i college panstwowe, ale kazdy srednioklasowy Indus wie, ze jest to ostatnie miejsce, gdzie chce sie wyslac swoje dzieci. Najczesciej wybiera sie o wiele drozsze (choc z europejskiej perspektywy i tak dosc tanie) prywatne szkoly wyzsze, a najchetniej wysyla dzieci na studia do Stanow lub Singapuru czy Australii. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Podzialy widac wszedzie, nawet w firmach, jezeli spojrzec na zarobki pracownikow sredniego i wysokiego szczebla. Srednio zarabia sie ok. 30-40 tys rupii (czyli jakies max 1000 dolarow), ale szef malej czy sredniej firmy (20-100 pracownikow) bedzie zarabial juz ok 200 tys. A za to juz sie da niezle pozyc w Indiach, oj niezle. Moze to tak nie szokowac, bo u nas tez przeciez sa znaczne roznice zarobkowe, tylko ze tu mozna miec dwie osoby na tym samym stanowisku, jedna bedzie zarabiac 150 tys, a druga jakies 40. I nie ma na to wytlumaczenia, transparentosc firmowych budzetow praktycznie nie istnieje. A place startowe sa tak smiesznie niskie np. mlodszy programista po 3 letnich studiach na informatyce zarabia max 10 000 rupii. Za to nie da sie zyc, niektore dzieci dostaja wiecej kieszonkowych od rodzicow.&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;No i to smieszne oszczedzanie – bedziesz sie w firmie wyklocac o zwrot kosztow za codzienny transport do pracy, bo akurat w naszym, obcokrajowcow przypadku, firma powinna nam go zapewniac, albo przynajmniej zwracac koszty. Sa to jakies grosze. A twoja szefowa tymczasem bedzie latac po calym swiecie szukajac nowych klientow. Jasne sa wydatki wazne i wazniejsze, ale az ciezko uwierzyc, aby te 1000 rupii miesiecznie na riksze (65 zl) zrobi jakas wielka dziure w budzecie firmy. A jezeli tak, to oznacza, ze trzeba sie z niej jak najszybciej zmywac, zeby do tego interesu nie dolozyc. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Mysle, ze Indusi to by sie dobrze z Zydami dogadali- oba narody nienawidza muzulmanow i kochaja trzymac kase.&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;No i nie zapominajmy o sankcjonowanym niewolnictwie. Nie moge tego inaczej nazwac, gdy widze, jak biedacy pracuja tu praktycznie za miske ryzu. Najlepszym przykladem sa budowane tu mieszkania, w ktorych z zalozenia musi znalezc sie pokoj dla sluzby. I taka sluzba – przewaznie dziewczyna z ubogiej rodziny, ktora sprzata, gotuje, robi zakupy, wyprowadza psa itp. jest praktycznie rzecz biorac kupowana razem z mieszkaniem – taki pakiet.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;I chyba pewnie mozna ja razem z nim sprzedac. Albo tzw. Office boys, tak jak nasi Mukesh IiDaneesh, ktorzy po prostu mieszkaja w biurze. Nie wiem nawet czy maja tu swoj pokoj, chyba spia na kanapie albo po prostu na podlodze. Wiec to kolejny pakiet – wynajmujesz biuro i dokupujesz do niego sluzbe jak meble. I ci ludzie maja zero wlasnego zycia prywatnego, tylko praca i spanie im sie od zycia nalezy. I niewiele szans na zmiane, co jest najsmutniejsze. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Pewnie dlatego zamozni Indusi sa tacy do zycia lewi, rozpieszczeni i leniwi – tu nikt sobie sam nie zrobi herbaty w pracy, czeka az mu do biurka przyniosa, a jak czegos brak, to sam sie tez nie obsluzy, choc zajeloby to 5 min, woli poczekac pol godziny, ale ma to zalatwic sluzba. Nie ruszy sie z fotela. A juz szczytem dla mnie byl widok kobiety niesionej do swiatyni w lektyce – bo bogaci po schodach nie chodza. Pewnie dlatego kobiety tu grube jak wieloryby. Nie mowiac o przypadku karmienia 12-latka lyzeczka, ktorego swiadkiem byl Casper w domu swojego szefa. A jako dorywczy trener miejscowej druzyny pilkarskiej zmaga sie z rozpieszczeniem smarkaczy, ktorzy jak pilke wykopia za boisko oczekuja, ze trener pobiegnie i przyniesie. Lenistwo zamoznych ludzi nie zna tu granic.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Pewnie to tez jeden z powodow na niska efektywnosc pracy w tym kraju. Musze przyznac, ze czesto krew mnie tu zalewa jak widze marnotrastwo ogolne - czasu, ludzkiej energii, na rzeczy proste. Przyklad banalny - jestem na targach, przyjezdzam, nic nie gotowe (moze po poludniu, choc kazano mi sie zjawic po 9 - no tak, tu czas to nie pieniadz, jeszcze do tego nie doszli, norma, ze trzeba bezczynnie czekac ziewajac i sie nudzac) Potem rozstawiamy plakaty, jeden z nich trzeba przycisnac kamieniem, zeby z wiatrem nie odlecial. Kamien tuz obok, no to biore, 5 sekund i po sprawie. A oni w krzyk - nie, zostaw, to ciezkie, sluzacy przyjdzie to wszysto zrobi, ale ze gdzies pojechal, to bedzie pewnie za pol godziny. Po co tracic te pol godziny, skoro moge to zrobic sama w 5 sekund. No ale nie, trzeba pokazac innym gdzie jest miejsce w szeregu. Tego typu praca do wyzszych kast nie nalezy. Wiec lepiej czas tracic i na niewolnika czekac. Nie chce mi sie juz rozpisywac na temat jakosci pracy tych "niewolnikow" - wniosek jest jeden - Tania i darmowa sila robocza jest gowno warta! Nadal sprawdza sie zachodnie podejscie - lepiej miec 10 dobrze wyszkolonych pracownikow, niz 100 darmowych, ktorzy najprawdopodobniej rozwala ci sprzet i jeszcze siebie pokiereszuja przy okazji. Ale tego tez tu nikt nie chwyta. No a widok niemieckiego managea, ktory z niecierpliwosci postanowil sobie sam odkurzyc biuro doprowadzil pracujacyh z nim Indusow do zawalu - no ale jak to.... ?&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;No wiec lenistwo uber alles.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Zapewne oszczedzaja energie na misje zycia – czyli wyscig szczurow, ktory zaczynaja na studiach, a potem w pracy, czesto niejednej wykonywanej w tym samym czasie. Nie musze sie zreszta martwic o nic innego – maja tylko imprezowac i pracowac, bo do 40tki mieszkaja z rodzicami, czesto rowniez po slubie, bo ktos musi caly czas rozpieszczac, gotowac i ogolnie dookola nich skakac.&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Pewnie dlatego tez jest tu tylu narkomanow, musze powiedziec, ze jest to dla mnie czasami przerazajace. W Bombaju oferuja ci narkotyki po prostu na ulicy, w Delhi w klubie na imprezie, juz w drugim zdaniu pytaja, czy nie chces zmoze LSD, Haszu albo ecstasy. Obcy ludzie! W kraju gdzie narkotyki sa rzecz jasna nielegalne. Ale powszechnie dostepne. Mlodzi ludzie wszyscy tu cpaja i specjalnie sie z tym nie kryja, nawet nasi mlodsi koledzy z pracy lubia opowiadac, czym to sie w ten weekend szprycowali. No ale skoro sa tak rozpieszczani, to chyba na prawde sie nudza i potrzebuja “mocnych wrazen”. Meczy ich najwidoczniej dluzyzna, Panie, dluzyzna zyciowa. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Czasami dlatego ciezko nam sie z nimi porozumiec – wydaje mi sie, ze komunikujemy na zupelnie roznych plaszczyznach. My – egalitarni Europejczycy i oni kastowi Indusi. Mnie juz sam fakt, ze ktos robi mi herbate i przynosi do biurka, sprawia, ze nie czuje sie zbyt komfortowo. Po pierwsze pozbawia mnie zbawiennych dla moich oczu przerw w stukaniu w klawiature,a po drugie, co to juz czlowiek niby jak osiagnal pewien status nie moze sobie sam herbaty zrobic? No i nawet nie powinnismy im za to dziekowac, bo nie ma takiego zwyczaju, ze sie mowi dziekuje. Tak jest i tyle. Uprzejmosc zerowa, chyba ze chca ci cos sprzedac, ale to tez niezbyt dlugo. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Czasami mam tez glebsze przemyslenia, jak ten kraj ma sie rozwijac majac takie – dwie predkosci – praca do przodu i rozpychajaca sie lokciami banda niezle lub bardzo dobrze wyksztalconych karierowiczow oraz tonacych w luksusach leniwych bogaczy i te miliony biedakow, ktore wszystko ciagna w dol, ale napedzaja w tym samym czasie. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Wiec mamy tu niezly paradoks, bo z jednej strony ten caly szybko rozwoj Indii nie bylby mozliwy bez rzecz tanich lub darmowych wrecz pracownikow (czyli de facto niewolnikow), w konca ta przestrzen miedzy najbogatszymi i najbiedniejszymi daje temu spoleczenstwu pewien naped. Zeby bagatsi mogli robic wielkie biznesy ktos musi dookola nich skakac i ich obslugiwac. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Z drugiej jednak strony ta cala biedota ciagnie caly ten wielki biznes outsourcingowy w dol – bo jak Europejczyk ma zaufac miejscowym, ze zrobia nim dobry biznes, jezeli wystarczy, ze tu przyjedzie w calech chocby turystycznych i sie przekona, ze chca go oszukac i naciagnac na kazdym kroku, a&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;produkty oferowane sa lipne i nietrwale. Nie ma spojnosci, nie ma transparentosci, biurokracja moze przyprawic o bol glowy kazdego, nigdy nic nie wiadomo czy sie wydarzy i kiedy sie wydarzy, nie ma zadnych systemowych regularnosci, raz jest tak raz jest siak, wiec nie wiadomo, na co sie nastawiac. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Mimo wszystko ciekawie jest tu byc, wsrod tego wszystkiego i moc obeserwowac ten system. Zwlaszcza jako tzw. blada twarz co tez ma tu swoje wady i zalety.&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Na pewno jestesmy sensacja w wielu miejscach, gdzie sie pojawimy. Przyklad – odwiedzam w sobotnie przedpoludnie jeden z popularniejszych delijskich zabytkow Qutub Minar, szykuje sie do zrobienia zdjecia, ale musze zmienic miejsce, bo ujecie stamtad bedzie lepsze. Razem ze mna wedruje 5 okolicznych telefonow komorkowych. Ci odwazniejsi chociaz sie pytaja, czy moga sobie zrobic ze mna zdjecie (choc gdy ja fotografuje, to przewaznie slysze nieodlaczne – Rupees, rupees!) Gdy podczas konferencyjnego bankietu wlozylam sari,moja popularnosc siegnela zanitu. Dzieci wytykaja nas palcami, chca dotknac, powiedziec Hi itp.czasami niestety tez rzucic w ciebie kamieniem.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Posiadanie “Bladej twarzy” w firmie jest dla niej bardzo nobilitujace, choc kazda firma ma tez limity na przyjmowanie do pracy obcokrajowcow, zamiast miejscowych (trzeba dobrze udokumentowac, dlaczego na danym stanowisku nie moze pracowac miejscowy) Sa firmy, ktore placa bialym dziewczynom za udawanie sekretarek podczas spotkan i konferencji. Bo jak sie ma bialego, to znaczy, ze firma bogata i dobrze przedzie, choc na prawde wiekszosc takich firm istnieje wylacznie na wizytowce.&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Bialy zarabia tez duzo wiecej niz miejscowy. Moze dlatego kremy “wybielajace” do twarzy robia tu taka kariere. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Jezeli chodzi o zycie towarzystkie, to dookola nas zawsze kreci sie jakis miejscowy “koles” PRujacy dla klubow i barow – neci darmowymi wejsciowkami, zeby tylko sprowadzic bialych na swoja imprezke – no bo w koncu znaczy to wtedy, ze klub dobry, skora bawia sie tu biali ekspaci. Wszedzie gdzie sie pojawia jest sensacja i nobilitacja.&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Ale to nie zawsze dziala – czasami musisz zaplacic wiecej za wejscie, wlasnie dlatego, ze jestes bialy, bo wszyscy mysla, ze przywiozles tu ze soba wor kasy. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Tak samo w miejscach turystycznych – zupelna bialych dyskryminacja. Indusi wchodza do Taj Mahal za 20 Rs, my za 750! &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Wszedzie gdzie pojdziesz i cokolwiek nie zechcesz kupic chca cie orznac na kase, wiec od poczatku zalecany trening targowania sie o wszystko ze wszystkimi. I cierpliwosci rzecz jasna ;)&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Miejscowi sklepikarze z tego samego powodu obskakuja cie chmarami i zyc nie daja, wieszaja sie na tobie zebracy, a rikszarze zawsze wyklocaja o dodatkowe rupie obojetnie ile im dasz – dasz 20 , chca 30, dasz 50, chca 100&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;i tak dalej, litania nigdy sie nie konczy. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Jestes kontrolowany przez kazdy hotel, w ktorym sie zatrzymujesz – niby dla bezpieczenstwa, a policja miejscowa “musi” znac twoj numer komorkowy (Indie to kraj wybitnie policyjny, a spotkanie z nimi do przyjemnych nie nalezy)&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Co chwila ktos zatruwa ci zycie swoim – Hi, which country? What’s your name?&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Niektorzy glodni posiadania zagranicznych znajomych miejscowi beda cie przesladowac – szukac cie na FB czy skypie, a najlepiej starac sie zdobyc twoj numer, zeby wysylac ci terrorystyczne smsy w stylu “ tesknie za toba, kiedy zadzonisz?”, choc rozmawiales z nimi przez 10 min przypadkowo w centrum handlowym. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Takze jak widzicie zycie Bladej Twarzy na kontynencie azjatyckim jest dosc specyficzne, mozna sie z tego czasami smiac, czasami plakac, a najlepiej sie po prostu NIE PRZEJMOWAC. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;I tyle na dzis…&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-8419752857016518928?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/8419752857016518928/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/02/o-zyciu-wsrod-miejscowych-slow-kilka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/8419752857016518928'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/8419752857016518928'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/02/o-zyciu-wsrod-miejscowych-slow-kilka.html' title='O ZYCIU WSROD MIEJSCOWYCH SLOW KILKA'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S3ot2I1XGQI/AAAAAAAAAGE/kP8NqXR4qZI/s72-c/2004-4-20-india-vote.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-4871704558030907450</id><published>2010-02-11T00:41:00.000-08:00</published><updated>2010-02-11T01:06:56.266-08:00</updated><title type='text'>SZKLANAAAAAA POGODA!!!!!!!!!!!!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S3PIisR3KvI/AAAAAAAAAF8/xfO9yc9FbPg/s1600-h/walk_in_rain.jpe"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 212px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S3PIisR3KvI/AAAAAAAAAF8/xfO9yc9FbPg/s320/walk_in_rain.jpe" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436909673493506802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;No i nie wiadomo skad i nie wiadomo jak i gdzie - nagle urwanie chmury. No moze nie tak nagle, bo juz rano, jak tylko wyszlam ze swojego nowego mieszkanka na ulice zorientowalam sie, ze niebo jakies takie "ciezkie". Jak to podaja przykladowo w podrecznikach angielskiego - jak nic IT IS GOING TO RAIN.&lt;br /&gt;No ale,ze to w koncu Indie,a nie Polska, to zignoworowalam temat, myslac, ze to kolejny zimowy, szary dzien (choc niedawno pislam, ze u nas juz wiosna, wiosna - a no nie zawsze jak sie okazuje). Zreszta i tak nie mam tu parasola (tylko plaszcze przeciwdeszczowe foliowe cierpliwie czekajace na monsunowe ulewy)&lt;br /&gt;No i masz - wychodze z roboty, robie zakupy, wsiadam do rikszy,a tu jak nie luuunie...&lt;br /&gt;A kurcze do domu mam pod gorke, wiec moj rikszabaja sie nabiedzil pedalujac ciezko w ulewe. A ja za nim, i choc niby jakis tam daszek jest w tej rikszy (ale chyba raczej od slonca a nie deszczu w zamysle swym chroniacy), ale i tak do domu dotaralam zupelnie przemoczona, tak ze ubrania mozna bylo wyzymac. Zaplacilam za ten kurs 100 rupii, bo szkoda mi bylo faceta, caly mokry (normalnie ten kurs kosztuje 40 rupii) No ale jak to Baja, jak zawsze niezadowolony, fifty more, fifty more (zawsze to mowia obojetnie ile im dasz) Za tyle to moglam miec taxi!&lt;br /&gt;Kolejne podeszczowe dni przyniosly znowu ochlodzenie i lekka mgle. Chwilowy powrot zimy - a tak sie ladnie zapowiadalo...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-4871704558030907450?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/4871704558030907450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/02/szklanaaaaaa-pogoda.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/4871704558030907450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/4871704558030907450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/02/szklanaaaaaa-pogoda.html' title='SZKLANAAAAAA POGODA!!!!!!!!!!!!'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S3PIisR3KvI/AAAAAAAAAF8/xfO9yc9FbPg/s72-c/walk_in_rain.jpe' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-5860111943577882937</id><published>2010-02-05T22:15:00.000-08:00</published><updated>2010-02-05T22:27:42.462-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hinglish'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='India'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jezyk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hindi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komunikacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='English'/><title type='text'>HINGLISH</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S20KkcdEvhI/AAAAAAAAAFk/C7tH0H4C8Ys/s1600-h/hindi_mizoram.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 380px; height: 285px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S20KkcdEvhI/AAAAAAAAAFk/C7tH0H4C8Ys/s400/hindi_mizoram.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435011946535763474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 9"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 9"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:/DOCUME%7E1/ADMINI%7E1/LOCALS%7E1/Temp/msoclip1/01/clip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:donotoptimizeforbrowser/&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */ @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;} @font-face 	{font-family:"Arial Unicode MS"; 	panose-1:2 11 6 4 2 2 2 2 2 4; 	mso-font-charset:128; 	mso-generic-font-family:swiss; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:-1 -369098753 63 0 4129279 0;} @font-face 	{font-family:"Trebuchet \000AMS"; 	panose-1:0 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-alt:"Times New Roman"; 	mso-font-charset:0; 	mso-generic-font-family:roman; 	mso-font-format:other; 	mso-font-pitch:auto; 	mso-font-signature:0 0 0 0 0 0;} @font-face 	{font-family:"Trebuchet MS"; 	panose-1:2 11 6 3 2 2 2 2 2 4; 	mso-font-charset:0; 	mso-generic-font-family:swiss; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:647 0 0 0 159 0;} @font-face 	{font-family:"Trebuchet\000A \000AMS"; 	panose-1:0 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-alt:"Times New Roman"; 	mso-font-charset:0; 	mso-generic-font-family:roman; 	mso-font-format:other; 	mso-font-pitch:auto; 	mso-font-signature:0 0 0 0 0 0;} @font-face 	{font-family:"\@Arial Unicode MS"; 	panose-1:2 11 6 4 2 2 2 2 2 4; 	mso-font-charset:128; 	mso-generic-font-family:swiss; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:-1 -369098753 63 0 4129279 0;}  /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0pt; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} a:link, span.MsoHyperlink 	{color:blue; 	text-decoration:underline; 	text-underline:single;} a:visited, span.MsoHyperlinkFollowed 	{color:purple; 	text-decoration:underline; 	text-underline:single;} p 	{margin-right:0pt; 	mso-margin-top-alt:auto; 	mso-margin-bottom-alt:auto; 	margin-left:0pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Arial Unicode MS";} span.il 	{mso-style-name:il;} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:72.0pt 90.0pt 72.0pt 90.0pt; 	mso-header-margin:36.0pt; 	mso-footer-margin:36.0pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;}  /* List Definitions */ @list l0 	{mso-list-id:443693372; 	mso-list-type:hybrid; 	mso-list-template-ids:416696136 34395894 67698691 67698693 67698689 67698691 67698693 67698689 67698691 67698693;} @list l0:level1 	{mso-level-start-at:0; 	mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:-; 	mso-level-tab-stop:36.0pt; 	mso-level-number-position:left; 	text-indent:-18.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} ol 	{margin-bottom:0pt;} ul 	{margin-bottom:0pt;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Dzis, jako zem z wyksztalcenia lingwistka, cos o jezyku. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jak powszechnie wiadomo, w Indiach uzywa sie setek roznych jezykow. Uznanych jako oficjalne&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;przez&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;konstytucje jest &lt;a href="http://adaniel.tripod.com/languagelist.htm"&gt;18&lt;/a&gt;. Pierwszym jezykiem w Indiach jest Hindi, angielski zas, wbrew powszechnemu mniemaniu, dopiero drugim. Poza tym kazdy stan (bo warto wiedziec, ze Indie, to tak jak Stany Zjednoczone – federacja) moze w ramach wlasnej legislacji wprowadzic swoj wlasny jezyk jako jezyk oficjalny, obowiazujacy na terenie danego stanu. Bo Hindi jest tak na prawde jezykiem Polnocnych Indii. W Hyderabadzie na przyklad napisy na lotnisku bede rowniez w Telugu, w Kalkucie jest Bengoli itp itd. Czasami jezyki te sa zupelnie do siebie niepodobne i maja nawet rozne alfabety (&lt;a style="color: rgb(255, 255, 255);" href="http://www.ancientscripts.com/telugu.html"&gt;Telugu&lt;/a&gt; bardziej przypomina alfabet gruzinski niz sanskryt) &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jak to mowia sami miejscowi – w Indiach jezyk zmienia sie co 100 km.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ogolnie rzecz biorac wszyscy mieszkancy Indii powinni umiec komunikowac sie przynajmniej w Hindi. Oczywiscie jest to mit, bo poziom wyksztalcenia, zwlaszcza ludzi mieszkajacych na prowincji (choc nawet tak duzych miast jak Delhi tez to dotyczy) jest tak niski, ze graniczy z analfabetyzmem. Nie ma szans zeby wiesniak z polnocy porozumial sie z wiesniakem z poludnia. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Kiedy wybieralam sie w te podroz wszyscy mowili, ze tak tak, znasz super angielski to zawsze sie dogadasz w Indiach. Heh – nic bardziej mylnego. Tu czeka na ciebie cale grono rikszarzy, taksowkarzy, sklepikarzy, straznikow i sprzataczek, ktorzy wystawia na probe twoje lingwistyczne umiejetnosci (a jak wiecie ja ich troche posiadam) &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W skrocie – ni ch….a sie nie dogadasz!&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Oni beda trajktowac swoje i twoje “Niye Hindi. English, English”&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;i tak ci nic nie pomoze. Ja to podsumowal jeden znajomy – wszyscy taksowkarze i rikszarze swiata produkowani sa na innej planecie a potem przysylani na ziemie, zeby skutecznie zatruc ci zycie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tak wiec nie obejdzie sie bez nauki paru podstawowych slow w hindi, zeby “skuteczniej” porozumiewac sie z miejscowym ludem, prostym, a niewyksztalconym:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;A oto slowniczek slow magicznych (pisze tak jak slysze):&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;-&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:7;"  &gt;         &lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;b&gt;Baja&lt;/b&gt; (bracie), &lt;b&gt;Didi&lt;/b&gt; (siostro) – gdy zwracasz sie do kogokolwiek jak nie znasz imienia &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;-&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:7;"  &gt;         &lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;b&gt;Sida&lt;/b&gt; (prosto) – jak chcesz zeby Twoja riksza jechala prosto&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;-&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:7;"  &gt;         &lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;b&gt;Baj, Daj&lt;/b&gt; – gdy chcesz, zeby jechala w lewo lub w prawo&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt;"&gt;(tu nasuwa sie komentarz dla wladajacych angielskim, pieknie moim zdaniem oddaje sytuacje na indyjskich drogach:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt;"&gt;Albo you Die albo Bye – znaczy say bye to your life – obojetnie czy skrecisz w lewo czy w prawo, wiec Bracie lepiej jedz prosto! – BAJA SIDA SIDA!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;-&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:7;"  &gt;         &lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;b&gt;eg czaj &lt;/b&gt;(jedna herbata z mlekiem i cukrem kupowana na przydroznym straganie)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;-&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:7;"  &gt;         &lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;b&gt;Tige, Acza &lt;/b&gt;– ok, dobrze&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;-&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:7;"  &gt;         &lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;b&gt;Chalo&lt;/b&gt; – chodzmy!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;-&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:7;"  &gt;         &lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;no I rzecz jasna &lt;b&gt;Namaste&lt;/b&gt; na powitanie&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;-&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:7;"  &gt;         &lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Praktycznie to wystarcza trzy magiczne slowa: Tige, Acza i Chalo. Wystraczy raz przysluchac sie jak miejscowi rozmawiaja przez telefon:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Acza……acza……tiiiige……….tige………acza………tige,tige, chalo!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;No i wszystko wiadomo.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;No ale jak to jest z ta angielszczyzna tutaj? Oczywiscie ludzie wyksztalceni – klasa (kasta) srednia i powyzej, doskonale wlada angielskim, tak wiec w miejscu pracy z komunikacja nie ma wiekszego problemu…. no prawie…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Bo to co najczesciej nam tu serwuja to mieszanka Hindi i angliekskiego –&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;taki Hinglish!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Poniewaz Hindi nie posiada wielu wlasnych slow opisujacych nowoczesne zdobycze techniki – np. Bottle albo computer, wiec te slowa beda zawsze angielskie. Czasami nawet cale zdania! Gdy kolezanka z pracy rozmawia z kims przez telefon to z mojej perspektywy wyglada to mniej wiecej tak:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Kumam, kumam,…????….nagle nic nie kumam, nic nie kumam,…..???? o znowu&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;cos kumam, kumam, hej!… no nic nie kumam….&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Lubia sobie Hindusi taka lingwistyczna skakanke zrobic. Hehe – najzabawniej jest gdy rozmawiaja tak miedzy soba w Twojej obecnosci i nagle z angielskiego przechodza na hindi, wielokrotnie&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;wspominajac Twoje imie. I nie wiedziec czemu wszyscy wybuchaja przy tym smiechem – przerywnik muzyczy czy jak?&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Choc jak wiecie angielski znam niezgorzej, wcale nie przeklada sie to zawsze na skuteczna komunikacje. Zwlaszcza z wyzej wspomnianymi osobnikami z innej planety. Wspominajac swoja kariere jako English teacher w korporacjach zawsze staralam sie jezyk uczniow mych wygladzic i uczynic wielce eleganckim – no wiecie, RP, Queen’s speech czy jak to tam nazywaja. Sama sie do niego rowniez stosujac.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tu jednak liczy sie wylacznie prostota!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Zadne tam – Could&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;have…. I would love if you could… &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Chcesz herbate – mowisz one tee, nawet juz bez please, bo sie koles speszy&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Chesz zeby rikszarz zawiosl ci tu i tam – straight, left, right, stop, money? (how much juz za trudne czesto) &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Chesz zeby sprzataczka umyla podloge – floor, clean + nieodlaczny jezyk obrazkowy do tego&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Im bardziej skomplikujesz swoja wypowiedz, tym mniejsze szanse, ze dostaniesz to co chcesz.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;No i ostatnia rzecz mnie jako nauczycielke jezyka angielskiego bulwesrujaca. Brak form pytajacych. Najczesciej wystepuja one w formie zdan twierdzacych.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wiec mamy oto taka konwersacje:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- &lt;b&gt;“You have a key” &lt;/b&gt;– mowi do ciebie straznik &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;No dobra, myslisz sobie, mam, no i co z tego, przeciez wiem. A on stoi i sie gapi. Kiedy ty tam dumasz, czego on chce i co sie tak gapi, skoro wlasnie swierdzil fakt o twoim klucza posiadaniu, on czeka na odpowiedz. Bo to bylo pytanie!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Gdy z kolei ty pytasz, swoim na Gethinie Grammar in Context jezyku wycwiczonym:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;-&lt;b&gt; “Do you have a key?”&lt;/b&gt; (inwersja czasownika z uzyciem czasownika posilkowego – czyli po prostu gramatycznie rzecz biorac – Pytanie, z podwyzszona intonacja na koncu, zeby nie bylo watpliwosci) &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;-&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:7;"  &gt;         &lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;Cisza&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=""&gt;-&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:7;"  &gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;b&gt;“Do you have a key?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;-&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:7;"  &gt;         &lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;Cisza&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Teraz on z kolei gapi sie tepo na Ciebie, co ty chesz, skoro mowisz mu ze ma klucz, no ma, I co z tego. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;BUT IT’S A QUESTION, A QUESTION GOD DAMN IT!&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Last but not least – nie zapominajmy o akcencie – tu to juz jest caly wachlarz pomylek, nieporozumien i frustracji. Co by sie nie rozpisywac, a blogi znajomych ekspatow, ten sam los&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;ciezki dzielacych promowac, odsylam do mojego ulubionego, jackowego “&lt;a style="color: rgb(0, 0, 0);" href="http://http//butdifferent.wordpress.com/2009/07/12/butter/"&gt;Butter vs Water&lt;/a&gt;”  i o &lt;a style="color: rgb(0, 0, 0);" href="http://butdifferent.wordpress.com/2009/11/11/piece-peas-peace-piss/"&gt;spelling mistakes&lt;/a&gt;, dla tych co po angielsku czytaja.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;A na deser moje ulubione : &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;a href="http://www.getnidokidos.com/" target="_blank" title="Click to join nidokidos"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:24;"  &gt;INDIAN &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="text-decoration: none;font-family:Arial;font-size:24;color:green;"   &gt;E &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="text-decoration: none;font-family:Arial;font-size:24;color:fuchsia;"   &gt;N &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="text-decoration: none;font-family:Arial;font-size:24;color:olive;"   &gt;G &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="text-decoration: none;font-family:Arial;font-size:24;color:green;"   &gt;L &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="text-decoration: none;font-family:Arial;font-size:24;color:fuchsia;"   &gt;I &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="text-decoration: none;font-family:Arial;font-size:24;color:olive;"   &gt;S &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="text-decoration: none;font-family:Arial;font-size:24;color:green;"   &gt;H &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 51, 102); text-decoration: none;font-family:Arial;font-size:24;"  &gt;=&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.getnidokidos.com/" target="_blank" title="Click to join nidokidos"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://www.getnidokidos.com/" target="_blank" title="Click to join nidokidos"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;  &lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;An Italian, French and Indian went for a job interview in &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;br /&gt;England .&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Before the interview, they were told that they must compose a&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Sentence   in English with three main words:&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b style="color: rgb(51, 204, 0);"&gt;&lt;span style=""&gt;green &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;, &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span class="il"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;color:fuchsia;"  &gt;pink&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;color:fuchsia;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;and &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b style="color: rgb(255, 204, 51);"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;yellow &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;. &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;The Italian was first: "I wake up in the morning. I see the &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;color:olive;"  &gt;&lt;span style="color: rgb(255, 204, 0);"&gt;Yellow&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;sun. See the&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;color:green;"  &gt;green &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;grass and I think to myself, I hope it will be &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;A&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 153, 255);" class="il"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=""&gt;pink&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;day."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;The French was next: " I wake up in the morning, I eat a &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;color:olive;"  &gt;yellow &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style=""&gt;Banana, a &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b style="color: rgb(51, 204, 0);"&gt;&lt;span style=""&gt;green &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;pepper and in the evening I watch the&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 153, 255);" class="il"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=""&gt;pink&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Panther on TV. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="text-decoration: none;font-family:Arial;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Last was the Indian: "I wake up in the morning, I hear the phone &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="text-decoration: none;font-family:Arial;" &gt;  &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;" &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 204, 0);"&gt;green green&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=""&gt;", I " &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 153, 255);" class="il"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=""&gt;pink&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;" up the phone and I say "&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 204, 51);"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b style="color: rgb(255, 204, 51);"&gt;&lt;span style=""&gt;Yellow &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style=""&gt;" &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 51, 102); text-decoration: none;font-family:Arial;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://www.getnidokidos.com/" target="_blank" title="Click to join nidokidos"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 51, 102); text-decoration: none;font-family:Arial;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;No i wszystko wiadomo. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-5860111943577882937?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/5860111943577882937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/02/hinglish.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/5860111943577882937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/5860111943577882937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/02/hinglish.html' title='HINGLISH'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S20KkcdEvhI/AAAAAAAAAFk/C7tH0H4C8Ys/s72-c/hindi_mizoram.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-5341204684544928699</id><published>2010-02-03T00:10:00.000-08:00</published><updated>2010-02-03T00:47:15.332-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='slonce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cieplo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='snieg'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mroz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiosna'/><title type='text'>IDZIE LUTY ROZZUJ BUTY</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S2k4BIz5LkI/AAAAAAAAAFc/zlslebG_HA8/s1600-h/lotus_flower.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 212px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S2k4BIz5LkI/AAAAAAAAAFc/zlslebG_HA8/s320/lotus_flower.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5433936017595379266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No chyba wreszcie moge zaryzykowac stwierdzenie, ze polnocnoindyjska zima minela. Bylo ciezko, wytrzeslo mnie niezle w tym zawilgoconym mieszkaniu, nie raz szczekalam zebami w nocy przytulajac termofor. Ale jak powiedzieli - po Dniu Republiki 26go stycznia bedzie juz lepiej. Oczywiscie nie uwierzylam, bo jak mantre powtarzali, ze do konca zimy juz tylko tydzien, max. 10 dni, ale ta wersja wcale nie zmieniala sie z uplywem czasu. Ale tym razem bylo inaczej. Zaraz po powrocie z wojazy do Shimli i Varanasi, korzystajac z okazji, ze byl to dlugi weekend, rzeczywiscie dalo sie odczuc znaki "odwilzy":&lt;br /&gt;- dalo sie chodzic po mieszkaniu na krotki rekaw bez przeklinania pogoday i spieszenia do lozka&lt;br /&gt;- dalo sie nawet chodzi po mieszkaniu w sandalach bez obawy o odmrozenia&lt;br /&gt;- dalo sie wyjsc spod prysznica bez sprintu do lozka&lt;br /&gt;- dalo sie po wyjsciu spod prysznica nie grzac od razu po suszarke do wlosow w obawie o paraliz nerwu twarzowego (do ktorego chyba raz bylo mi blisko ale skonczylo sie tylko na mega migrenie)&lt;br /&gt;- dalo sie spac bez termofora, wystarczyla ciepla herbata na rozgrzewke&lt;br /&gt;- da sie wreszcie chodzic do pracy bez kurtki , siedziec przy kompie bez rekawiczek i wylaczyc nasza pokojowa farelke&lt;br /&gt;- no i da sie jakby to powiedziec - wreszcie na dworzu "ryj opalic"&lt;br /&gt;Jednym slowem - wiosna, wiosna, wiosna przyszla. Potrwa pewnie w sumie ze 3 tygodnie, bo juz tu zapowiadaja upalne lato. Pewnie jeszcze nie raz je przeklne, ale narazie sie ciesze, ze juz marznac nie musze :))))&lt;br /&gt;Wiem jak perwersyjnie brzmi to co tu wypisuje, jak herezje niemalze, bo u was sniezne zawieruchy i siarczyste mrozy. Czasami to i Wam zazdroszcze tej prawdziwej zimowej aury, ktora sie przeciez w Polsce ostatnimi czasy wcale tak czesto nie zdarza. Bo pewnie nastepna zima, ktora juz na kontynencie europejskim mam zamiar spedzic, bo drugiej indyjskiej z pewnoscia nie przezyje, chyba ze wyprowadze sie na 6 tygodni na Goa, pewnie ta nastepna zima znowu bedzie oczarowywac nas blotnista chlapa i sniegiem z deszczem co najwyzej. I ... babki strzeli, bialych swiat znowu nie bedzie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-5341204684544928699?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/5341204684544928699/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/02/cieplej-cieplej.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/5341204684544928699'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/5341204684544928699'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/02/cieplej-cieplej.html' title='IDZIE LUTY ROZZUJ BUTY'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S2k4BIz5LkI/AAAAAAAAAFc/zlslebG_HA8/s72-c/lotus_flower.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-3887768370859103562</id><published>2010-01-21T22:56:00.000-08:00</published><updated>2010-01-21T23:49:42.012-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='riksza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulturowy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szok'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Europa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wkurw'/><title type='text'>SZOK KULTUROWY ZAWSZE SMACZNY I ZDROWY? – CHOLERA, CHYBA WYMIEKAM....</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S1lT-CS2hlI/AAAAAAAAAD4/MoSwo4SWeuQ/s1600-h/cow.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S1lT-CS2hlI/AAAAAAAAAD4/MoSwo4SWeuQ/s320/cow.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5429463151004780114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ano wlasnie, siedze tu juz w Indiach troche czasu, a jeszcze nic nie pisalam o szoku kulturowym, choc ta fraza nasuwa sie jako pierwsza, gdy mysli sie o mieszkaniu dluzej poza granica Europy. Mialam juz troche do czynienia z kulturami orientalnymi, jak wiecie, tu Turcja, tam Dubaj, Oman, wiec mialam nadzieje, ze szok jako taki, w wydaniu ciezkim mnie ominie. I rzeczywiscie – po przyjezdzie tu jakos nic specjalnie mnie nie dziwilo. Moze troche ilosc zwierzat na ulicach (wiedzialm o krowach, ale nie o swiniach), ale poza tym widzialam juz sporo biednych miejsc w Omanie. Nawet szybko sie nauczylam targowac. Tiaaaaa... tak sobie myslalam, ze taka mocna jestem, Indie mnie nie ruszaja wcale, buddyjski spokoj i cierpliwosc i jest spoko. Tak sobie wtedy dumalam, gdy wiekszosc cudzoziemcow wybaluszala oczy i otwierala szeroko usta na widok tego, czy tamtego: „Ty – popatrz.... no nie do wiary” albo po prostu WHAT THE FUCK?!  No coz – rodowod z Europy srodkowoschodniej, w przeciwienstwie do typowo„zachodniego” troche pomaga, w koncu tez mamy nasza „ slowianska rozpierduche” tu i tam i urzedowa korupcje, i inne przysmaki. No ale nie do konca jest tak cudownie...&lt;br /&gt;Pewnego dnia bowiem otworzylam swoj magiczny mini przewodnik, ktory zakupilam jeszcze w Polsce w warszawskim Trafficu pt. „Lonely Planet Asia &amp;amp; India healthy travel” (warto zauwazyc, ze Indie sa oddzielone od Azji, bo tez i to kraj „zdrowotnie i higienicznie wyjatkowy” ) ;) W kraju ojczystym sluzyl mi glownie jako wskazowka do tego, jakie szczepienia zrobic przed wyjazdem oraz co zabrac w apteczce.&lt;br /&gt;No wiec biore go do reki pewnego dnia pieknego, omijam ulubiony rozdzial o biegunkach i wymiotach, bo ten znam juz na pamiec, i ide do – mental effects. Bla bla bla o depresji i psychozie wywolanej lekami antymalaracznymi typu Lariam (chyba lepsza malaria), ide dalej – O SZOK KULTUROWY.&lt;br /&gt;„Cultural shock strikes after 3-4 months....” …..przelkniecie sliny….. bo ja tu juz … listopad, grudzien, styczen….!&lt;br /&gt;Tak – jest to prawda, jezeli myslisz, ze zaraz po przyjezdzie szok kulturowy uderzy Cie jak obuch po glowie, a potem bedzie juz spoko, to sie myslisz. Poczatki moga byc nawet fajne – wszystko jest takie fascynujace, kolorowe, smieszne, inne, zaskakujace. Ma sie do tego jakas cierpiwosc, jakis dystans, bo to nieodlaczny urok podrozowania. Z czasem jednak.... no wlasnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczyna sie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;WKURW!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na te rzeczywistosc cie otaczajaca, na brak tego i tamtego, na nadmiar tego i tamtego, na tych ludzi tepych, co nic nie rozumieja co do nich mowisz, na te zwierzaki dookola, na sytuacje rozne, ktore do tej pory jakos sie przeslizgiwaly, ale teraz cierpliwosc sie skonczyla, bo ile mozna, na to zimno cholerne ciagle, nieustanie, na goraco, ktore przyjdzie, na prace, ktora czasem nudzi, na wieczne proby oczustwa i oskubania cie z ostatnich pieniedzy, na brak chodnikow i przejsc dla pieszych, o publicznym transporcie nie wspomne, na zarcie ktore cie non stop truje, na gowno, ktore wszedzie na drodze lezy i strach zalozyc eleganckie buty, na ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak rosnie lista, a WKURW razem z nia. Nie wspominajac juz o tesknocie za cywilizacja, ktora nagle wydaje sie tak odlegla, a czlowiek zaczyna zadawac sobie kluczowe pytanie:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;No i po co ja tu k.... siedze?!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak wiec otwierasz przywieziona z kraju na specjalna okazje Zubrowke myslac: „ Polsko, ojczyzno moja, ty jestes jak zdrowie...”&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;&lt;br /&gt;Jesus k..... ja pier....le! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Myslisz sobie gdy Twoja sprzataczka na sile upychajac zarcie do zlewu, zamiast wziac w lape i do smieci wyrzucic, zapycha ci odplyw i tym sposobem zalewa kuchnie pomyjami, po czym zostawiajac nadal niepozmywane gary znika na pare dni i czeka, az to wszystko sprzatniesz. Po powrocie czynnosc powtarza!&lt;br /&gt;Albo gdy po miesiacu odmawia mycia lazienek i podlog, bedzie tylko zmywac, ale chce podwyzke.&lt;br /&gt;Gdy przychodzi hydraulik naprawic terme i oproznia cala jej zawartosc, razem z kamieniem i calym syfem, ktory ja zapchal, na podloge, nawet wiadra nie podstawi, tylko bezmyslnie zaleje ci lazienke i czesc mieszkania,a potem spierdoli z terma i nie wiesz, kiedy bedziesz miec ja z powrotem, bo on w koncu „ No English, hindi, hindi”.&lt;br /&gt;Gdy przychodzi elektryk naprawic wtyczke od drugiej termy,a naprawianie polega na wetknieciu rozwalonych kabli do gniazdka i umocowaniu ich tasma klejaca. 600 rupii sie nalezy.&lt;br /&gt;Gdy gotujesz sobie kolacje i w tym czasie trzy razy wysiada swiatlo (dobrze miec czolowke)&lt;br /&gt;Gdy wywiesisz pranie na balkonie i znajdziesz potem obsrane przez golebie.&lt;br /&gt;Gdy przychodzisz do pracy w soboty, a i tak wiesz, ze to bez sensu, bo twoj pecet z okazji braku pradu wylaczy sie 10 razy.&lt;br /&gt;Gdy lapiesz riksze i mowisz, ze chcesz do DLF Ph III, S-block, a koles i tak wiezie Cie gdzie indziej, po prostu w sina dal i tylko liczy ile rupii z ciebie bedzie chcial zedrzec, i ni w zab nie kuma, dlaczego nie chcesz zaplacic za kurs, ktory zawiozl cie do nikad.&lt;br /&gt;Gdy probujesz cos wytlumaczyc a oni tylko jak w hipnozie glowkami kiwaja i „ha ha ha” (w hindi znaczy TAK) choc i tak w zab nie kumaja.&lt;br /&gt;Gdy pytasz o droge, a oni zamiast powiedziec, ze nie wiedza, wola wyslac cie gdziekolwiek, po 2 km moze sie zorientujesz,ze to wcale nie tam, no ale oni chcieli ci pomoc – pytasz to odpowiadaja. O kant dupy taka pomoc potluc.&lt;br /&gt;Gdy chcesz pozwiedzac Delhi z tu pucybut rzuca ci gowno na buty, zmuszajac cie tym samym do skorzystania z jego uslug. W sumie nie masz wyjscia...&lt;br /&gt;Gdy pod turystycznymi miejscami probuja wcisnac ci te swoje lipne towary – od puzderek, bransoletek po baty na woly ( po co mi tu bat?! Chyba na tych sklepikarzy przekletych)&lt;br /&gt;Gdy jak ten palant dasz sie przekonac, ze te buty co kupujesz, to rzeczywiscie skora i dobra jakosc, przeplacasz dziesieciokrotnie,a podeszwa odpada po dwoch dniach.&lt;br /&gt;Gdy obskakuja Cie bandy zebrakow z tym swoim niezmiennym Baksis, Baksis, i ni w zab nie wytlumaczysz, ze choc zes bialy, to tez w rupiach zarabiasz, i bogaczem nie jestes, nie obdarujesz wszystkich dookola.&lt;br /&gt;Gdy przyjaznie zapraszaja Cie na czaj do domu, pokazuja cala rodzine itp, myslisz sobie, ale goscinni w tych Indiach, a na koniec albo chca Ci cos sprzedac, i obrazaja sie ze nie chcesz kupic, albo wystawiaja ci za ten goscinny czaj mega rachunek, wiec i tak wszystko sprowadza sie do jednego slowa – rupees, rupees.&lt;br /&gt;Gdy zjesz cos w niby dobrej i drogiej restauracji, zeby bylo bezpiecznie i higienicznie, a potem i tak rzygasz i srasz  do nieprzytomnosci cala noc.&lt;br /&gt;Gdy zamawiasz Black Tee! Black! Understand? Black, and no sugar! A i tak dostaniesz mega slodki czaj z mlekiem.&lt;br /&gt;Gdy sklepikarz nie ma wydac reszty i dostajesz ja w gumach do zucia albo cukierkach (trzymaja je normalnie w kasowej przegrodce na drobniaki) A chciales miec drobne na riksze.&lt;br /&gt;Gdy musisz przejsc przez ruchliwa ulice i stoisz tam jak ten palant przez pol godziny, bo indyjscy architekci zupelnie zapomnieli o przejsciach dla pieszych.&lt;br /&gt;Gdy zamawiasz taxi na 5 rano na lotnisko, bo masz lot o 6 cos, a oni dzwonia na 10 min przed i mowia, ze taxi nie bedzie – radz sobie teraz sam.&lt;br /&gt;Gdy zamawiasz taxi, a ona nie pojawia sie wcale.&lt;br /&gt;Gdy ustalasz jedno, a dostajesz co innego, bo tu nikt nie dotrzymuje slowa, nie ma takiego zwyczaju, warunki umowy zmieniaja sie dynamicznie, zwlaszcza po tym, jak juz zaplacisz.&lt;br /&gt;Bo plecak w pociagu trzeba lancuchem przypinac, zeby Ci go nie zaje... li.&lt;br /&gt;Bo nie mozna ufac nikomu i niczemu! Poza soba!&lt;br /&gt;Itp itd.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiec jaka jest odpowiedz na pytanie „Po co ja tu k.... siedze?” Oczywista – bez tego, nie byloby tego bloga, a wy nie mielibyscie czego czytac, i z czego sie smiac, i myslec sobie „ale ja tu mam dobrze, dobrze, ze nie mnie to spotyka”. Prawda. No wiec jeszcze sie troche dla Was pomecze ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak a propos, to juz kiedys zadawalam sobie to pytanie – podczas rejsow morskich, gdy rzygam przez 3 dni  za burte. Jednak dawny znajomy mial racje – zeglarstwo wszystkiego uczy, a zwlaszcza przetrwania. Wiec i Indie mam nadzieje przetrwam.&lt;input id="gwProxy" type="hidden"&gt;&lt;!--Session data--&gt;&lt;input onclick="jsCall();" id="jsProxy" type="hidden"&gt;&lt;div id="refHTML"&gt;&lt;/div&gt;&lt;input id="gwProxy" type="hidden"&gt;&lt;!--Session data--&gt;&lt;input onclick="jsCall();" id="jsProxy" type="hidden"&gt;&lt;div id="refHTML"&gt;&lt;/div&gt;&lt;input id="gwProxy" type="hidden"&gt;&lt;!--Session data--&gt;&lt;input onclick="jsCall();" id="jsProxy" type="hidden"&gt;&lt;div id="refHTML"&gt;&lt;/div&gt;&lt;input id="gwProxy" type="hidden"&gt;&lt;!--Session data--&gt;&lt;input onclick="jsCall();" id="jsProxy" type="hidden"&gt;&lt;div id="refHTML"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-3887768370859103562?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/3887768370859103562/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/01/szok-kulturowy-zawsze-smaczny-i-zdrowy.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/3887768370859103562'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/3887768370859103562'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/01/szok-kulturowy-zawsze-smaczny-i-zdrowy.html' title='SZOK KULTUROWY ZAWSZE SMACZNY I ZDROWY? – CHOLERA, CHYBA WYMIEKAM....'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S1lT-CS2hlI/AAAAAAAAAD4/MoSwo4SWeuQ/s72-c/cow.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-6541618905021593382</id><published>2010-01-15T00:20:00.000-08:00</published><updated>2010-01-15T00:24:41.362-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Delhi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Himalaje'/><title type='text'>COLD FEET - zimno k... zimno!</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5Ckwc%5CLOCALS%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;    &lt;w:usefelayout/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;} @font-face 	{font-family:"MS Mincho"; 	panose-1:2 2 6 9 4 2 5 8 3 4; 	mso-font-alt:"ＭＳ 明朝"; 	mso-font-charset:128; 	mso-generic-font-family:roman; 	mso-font-format:other; 	mso-font-pitch:fixed; 	mso-font-signature:1 134676480 16 0 131072 0;} @font-face 	{font-family:"\@MS Mincho"; 	panose-1:0 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:128; 	mso-generic-font-family:roman; 	mso-font-format:other; 	mso-font-pitch:fixed; 	mso-font-signature:1 134676480 16 0 131072 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0in; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"MS Mincho";} @page Section1 	{size:8.5in 11.0in; 	margin:1.0in 1.25in 1.0in 1.25in; 	mso-header-margin:.5in; 	mso-footer-margin:.5in; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:"Table Normal"; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0in 5.4pt 0in 5.4pt; 	mso-para-margin:0in; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;Ci ci mysla, ze I&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S1AloXA7mRI/AAAAAAAAADg/kXTY7hXBxdg/s1600-h/winter1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 130px; height: 98px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S1AloXA7mRI/AAAAAAAAADg/kXTY7hXBxdg/s200/winter1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5426878926284364050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;ndie to tropiki, i ze to Wy w zaspach sniegu marzniecie, a ja mam tu raj z drinkiem z palemka... MYLICIE SIE&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Zima w Indiach, a zwlaszcza polnocnych to nie przelewki. Co prawda przed wyjazdem pod koniec pazdziernika zostalam ostrzezona przed zgubnymi jej skutkami i po szybkim &lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;przepakowaniu znalazlam jednak miejsce na polarowe ciuchy, sweter i jesienna kurtke, mimo wszystko od miesiaca marzne jak cholera! Wszedzie jest zimno – n&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;a zewnatrz, wewnatrz, w domu, w pracy... WSZ&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;EDZIE!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Co prawda temperatura nie spada ponizej zera, no moze poza nielicznymi nocami, raczej utrzymuje sie w granicach 5-10 stopni. Niestety mieszkania sa bardziej przystosowane do chlodzenia, bo jednak przez zdecydowana wiekoszosc czasu jest tu goraco, wiec w scianach i oknach jest duzo nieszczelnych miejsc. Zima to jest katastrofa, bo nie ma jak sie odseparowac od zimna. Mozna dogrzewac sie jakimis piecykami, ale w sumie jest to marnotrastwo energii bo i tak to wszystko szybko ucieknie. W mieszkanuiu mamy co najwyzej 15 stopni, tak wiec po wyjsciu z prysznica przezywasz istny szok, para z ust bucha zawsze. Najgorsze jest to, ze to jest takie wilgotne zimno, ktore przeszywa Cie az do kosci, i praktycznie obojetnie ile na siebie ubran zalozy&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;sz, i tak nie czujesz sie super cieplo i sucho, moze tylko w lozku. Ubran najlepiej w tym czasie nie prac, bo i tak nie&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt; wyschna, chyba ze sie spedzi godziny nad nimi z suszarka albo goracym zelazkiem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Wszystkiemu winien zimowy monsun, z wiatrami wiejacymi z Himlajow, ktore bez trudu siegaja Haryany i New Delhi. Oczywiscie skrajnie polnocne rejony Indii jak np. Kaszmir, pokrywa snieg. Wystarczy wskoczyc w pociag i po 3 godz. juz zaczyna sie strefa osniezona. Stad tez pomysl na lutowe narty w Kaszmirze &lt;/span&gt;&lt;span  lang="PL" style="font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;No i ta wieczna mgla. Wczoraj bylo swieto pozegniania zimy, wiec mam nadzieje, ze to prawda i za&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt; 2 tygodnie bedzie juz ok i bedzie mozna zdjac biurowe rekawiczki i czapki. Mowia, ze jeszcze tylko max 2 tyg i wszystko wroci do normalnosci. OBY! Juz teraz niektore dni sa cieplejesze i nawet sloneczne (jak dzis, kiedy w ciagu dnia jest cieplej na zewnatrz niz wewnatrz), ale nocami i tak kroluje mgla gesta jak mleko. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Jak sobie z tym radzimy? Sposoby sa rozne. Jak juz wspomnialam uprane ubrania suszy sie suszarka lub zelazkiem. Najwazniejsze jednak, zeby bylo cieplo w nocy. Poniewaz nie mamy kolder tylko st&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S1Alv4l4AmI/AAAAAAAAADo/cmXbG5HJ7_I/s1600-h/winter2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 135px; height: 101px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S1Alv4l4AmI/AAAAAAAAADo/cmXbG5HJ7_I/s200/winter2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5426879055556772450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;erty kocy, to spi sie w tzw. „pelnym opakowaniu” , czyli w cieplych ciuchach. Ja cale szczescie przywiozlam ze soba polary, bielizne termiczna narciarska i narciarskie skarpety, ktore ratuja mnie w te zimne noce i dnie. Do tego gruba bluza, najlepiej z kapturem, albo czapka, termofor z goraca woda, zeby rozgrzac lozko, zanim sie do niego wejdzie, a potem do przytulania (wczesniej przytulalam butelki z goraca woda). Ja profilaktycznie rozgrzewam sie tez od wewnatrz – przed pojsciem spac kubek goracego mleka z miodem i maslem, napoj cytrynowo – imbirowy rowniez z miodem (bo imbir poza tym, ze na chorobe morska pomaga, to i od srodka rozgrzewa), no i oczywiscie herbatka z pradem, a konkretnie z indyjskim rumem marki Old Monk. Potem goracy prysznic na rozgrzewke od zewnatrz, p&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;o czym szybki skok do lozka. Niestety te „rozgrzewajace” przygotowania troche trwaja – jakas godzinke, poltorej, ale nie ma nic gorszego niz obudzic sie w nocy z zimna (co i tak zdarza sie czesto) Kolezanka ma jeszcze inny sposob – chodzi spac z wlaczona suszarka do wlosow, ktora wklada pod koc. Mozna i tak. Czasami tez myslalam o rozpaleniu ogniska na naszej koszmarnie zimnej, kamiennej podlodze, tak jak robia wszyscy wokol –starznicy, &lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;rikszarze, sklepikarze. Jak sie wyjdzie z domu male ogniska plona doslownie wszedzie. Tak wlasnie radza sobie z zima biedni Indusi tutaj. Wiekszosc chodzi opatulona w szalo-koce (tez taki nabylam ostatnio w Delhi, wiec wygladam juz totalnie jak Cyganka), zawiazuje szale wokol glowy lub uszu, wklada czapki (po tym poznac mozna, ze zaczela sie zima, jak Indusi zakladaja czapki,a my dopiero zastanawiamy sie czy zalozyc kurtki), a do tego nieodlacznie bose stopy i japonki. Nie wiem, moze oni jakies niewrazliwe na zimno stopy maja!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Oczywiscie wszyscy wspolpracownicy i tutejsi znajomi strasznie sie nam dziwia – jak to, wy z takich zimnych krajow ( bo jak powiesz komukolwiek, ze jeste z Polski, to komentarz jest jeden – O Poland – cold country zimny kraj) i marzniecie. Dopiero po dlugich tlumaczeniach chwytaja, ze u nas jednak wszystko dookola zima jest ogrzewane – mieszkania, auobusy, samochody i sklepy, i ze wedy nawet najwiekszy mroz ze sniegiem &lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S1Al4Gv7uLI/AAAAAAAAADw/rsA71LudveQ/s1600-h/winter3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 124px; height: 92px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S1Al4Gv7uLI/AAAAAAAAADw/rsA71LudveQ/s200/winter3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5426879196796008626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;nie straszny, bo jest dokad przed zimnem uciec. Tu nie ma!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Myslalam kiedys, zeby zostac tu jak najdluzej – moze nawet poltora roku, czy dwa, ale teraz wiem, ze takiej kolejnej zimy chyba jednak nie przetrwam. Doswiadczalam czegos podobnego w warszawskim mieszkaniu na Staszica, zwlaszcza wiosna, gdy wylaczyli ogrzewanie, a mury jeszcze nie zdarzyly sie sloncem ogrzac. Tylko ze to byly max 2-3 tygodnie, i przynajmniej gdzie indziej bylo cieplo. Tu trwa to juz ponad miesiac, a jeszcze nie koniec. Codzien slysze, ze mam sie nie martwic, bo to jeszcze 10 dni – 2 tyg max. No tylko ze dwa tygodnie temu mowili to samo. No nic trzeba zacisnac zeby i jakos wytrzymac. Przez to tez miesiac styczen nie byl bardzo podrozniczy. W nastepnym tygodniu jest kolejne swieto, wiec na „dlugi weekend” wybieramy sie do Varanasi, poza tym jednak glownie siedzenie na d.... w domu, pod kocami, ogladanie filmow i ostateczne wizyty w Delhi, bo wreszcie obczailam tutejszy system autobusow miedzymiejskich, ktore nie kosztuja fortuny, tak jak taxi, ktore zwylismy zamawiac, zeby udac sie do stolicy. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Zakladam moje sprtyne peruwianskie rekawiczki i ide na spotkanie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Do nastepnego. Mam nadzieje, cieplejszego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;input id="gwProxy" type="hidden"&gt;&lt;!--Session data--&gt;&lt;input onclick="jsCall();" id="jsProxy" type="hidden"&gt;&lt;div id="refHTML"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-6541618905021593382?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/6541618905021593382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/01/cold-feet-zimno-k-zimno.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/6541618905021593382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/6541618905021593382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2010/01/cold-feet-zimno-k-zimno.html' title='COLD FEET - zimno k... zimno!'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/S1AloXA7mRI/AAAAAAAAADg/kXTY7hXBxdg/s72-c/winter1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-493632480104447487</id><published>2009-12-18T21:19:00.001-08:00</published><updated>2009-12-18T22:55:21.833-08:00</updated><title type='text'>All work and no play makes Jack a dull boy – czyli troche o kulturze pracy w Indiach.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak pewnie sie domyslaci&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/Syx3896a4WI/AAAAAAAAADA/vldIcSF8gAY/s1600-h/work-volunteer-india.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/Syx3896a4WI/AAAAAAAAADA/vldIcSF8gAY/s200/work-volunteer-india.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5416836341115314530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;e kutlura pracy w Azji, i Indiach znaczenie sie rozni od tego, co znamy z Europy i Polski. Zwlaszcza gdy sie jestem zaledwie „praktykantem”, choc to zalezy od firmy.&lt;br /&gt;Zaczne wiec od siebie i mojego pracodawcy – firmy KW Conferences (www.kwconferences.com) Zajmuje sie tu glownie aktualizacja strony internetowej, w sumie dwoch stron internetowych, z tymze jedna tworze od podstaw,a druga przerabiam. Poza tym, gdy zabieraja mnie na konferencje, to zajmuje sie tam roznymi rzeczami – od wkladania zaproszen do kopert do rejestracji delegatow. Praca ogolnie fajna, tylko jak to w Indiach... kurcze...nie zawsze jest co robic. Na przyklad teraz – sobota (tak tak, pracujemy w soboty rowniez), 9 rano (dzis jestem od 8 choc zwykle pojawiam sie ok. 10), w biurze pustki (zdarza sie czesto, zwlaszcza gdy ludzie sa w rozjazdach na roznych eventach), sloneczko swieci, a ja znowu nie mam co robic, wiec pukam klawisze, a wy zaraz bedziecie to czytac. Musze tylko pamietac o zapisywaniu danych srednio co 5 sec, bo nigdy nie wiadomo kiedy przez kolejny black out szlag trafi mojego PCeta. Tak tak, kazde biuro musi miec wlasny, zapasowy generator pradu, inaczej ani rusz. Blackouty zdarzaja sie dosc czesto, w ostatnia sobote wylaczylo mi komputer 7 razy w ciagu 4 godz. (stad moja teoria, ze praca w weekend jednak nie ma sensu, ale coz... nie ja tu jestem szefem) Jestesmy tu trzy praktykantki i pewnie tak na dobra sprawe jedna moglaby spokojnie robic prace nas trzech. Ale to ogolnie powszechny problem praktykantow AIESECa – co by tu robic, zeby z nudow nie umrzec. J ednak czasami jak pojawi sie praca, to nie ma zmiluj – noce i weekendy zarwane. Odmiana od codzienniego wygniatania tylka przy komputerze i ogolnego „krzeslogrzania” sa oczywiscie konferecje. Narazie mialam okazje wziac udzial w jednej – WAN (www.wanindia2009.com) w Hyderabadzie. Wtedy pracuje sie praktycznie non stop – az sie padnie z braku snu i pokarmu. Wysilek jednak rekompensuje koktajle, kolacje i programy artystyczne, ktore oczywiscie tez dogladamy.&lt;br /&gt;Ten wpis jednak nie ma byc tylko o mnie, w koncu jestem tylko malym trybikiem w ogromnej machinie indyjskiego biznesu, ale o pracy w Indiach w ogole...&lt;br /&gt;Tak, to bardzo ciekawy temat. Przede wszystkim trzeba pamietac o tym, ze jest to kraj dosyc przeludniony...hmmm... dac prace monad miliardowi Indusow (wliczajac rzecz jasna dzieci, ktore tu rowniez praca sie paraja – kto widzial Slumdoga, ten wie) To jest nie lada wyzwanie! Zwlaszcza, ze tylko garstka jest na tyle wyksztalcona, zeby piastowac dobre stanowiska i nalezec tym samym do „bialych kolnierzykow”. Bezrobocie oczywiscie nie istnieje lub  prawie nie istnieje. Wystarczy tu przyjechac, rozejrzec sie po uliach i juz sie wie dlaczego....&lt;br /&gt;Otoz w Indiach jest cala masa „dziwnych” profesji. Dziwnych, bo ciezko byloby cos takiego znalezc gdziekolwiek indziej. Dziwnych, bo czesto wydaje sie, ze rownie bezsensowych. Tak wiec idziemy np do supermarketu, a tam przy wejsciu/wyjsciu stoi sobie pan, ktory stempluje paragony. Ach te przyzwyczajenia z Polski, paragon ? – dawaj do smieci lub kieszeni. A tu n&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/Syx4PuxstFI/AAAAAAAAADY/tf_6C8Rzu0E/s1600-h/street+food.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 133px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/Syx4PuxstFI/AAAAAAAAADY/tf_6C8Rzu0E/s200/street+food.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5416836663469716562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;ie, kochany, ze sklepu nie wyjdziesz, dopoki paragonu nie podstemplujesz, ze Goods Delivered. Oczywiscie pana stemplarza nie obchodzi jakie goods, wcale nie sprawdza co ty tam masz w siatkach, mozesz pol sklepu w nich bez placenia wyniesc, kwit moze byc na gume do zucia, ale byc musi. Potem odbierasz swoj plecak z supermarketowej przechowalni, w ktorej rzecz jasna pracuja przynajmniej dwie osoby na powierzchni 1m2. Wychodzisz na ulice – a tam kwitnie ogolnie pojety maly biznes – wystarczy kupic wielka patelnie i zaczac pichcic jakies jadlo, wyskoczyc z domowa sokowirowka na baterie albo chociaz dlubac fisaszki dla przechodniow. No – i juz jest praca. Jak ktos nie umie pichic i orzchow mu sie dlubac nie chce, to zawsze moze popedalowac z balastem, czyli zostac peddlerwheeler. Wiekszosc z nich jednak nie moze sobie pozwolic na zakup wlasnej rikszy, biora ja w dzierzawe i co zarobia ponad to, to ich. Pewnie dlatego wieczne im malo, obojetnie ile wyciagniesz z portfela za przejazd, i tak sa niezadowoleni. Jak dasz malo, to jecza, zes frajer, jak dasz duzo, to mysla zes jeszcze wiekszy frajer, bo nie wiesz ile co kosztuje, wiec moze da sie cos wiecej wydusic jeczac. Ot taki business code rikszarzy. Najlepiej udawac niemowe.&lt;br /&gt;Przy wejsciu do kazdego supermarektu obowiazkowa kontrola antyterrorystyczna. Kolejna „pusta” profesja, bo ogranicza sie to do szybkiego zajrzenia do torebki i tyle, czasami jakis wykrywacz metali, ale i tak pewnie nie dziala. Mysle, ze zaden terrorsyta nie mial by problemow ze sforsowaniem takiej ochrony. Ale ktos przy wejsciu stac musi. To tak jak po przylocie na lotnisku w Delhi – kontrola lekarska, system wczesnego wykrywania ptasiej grypy H1N1. Swinska cale szczescie tu jeszcze nie dotarla. Widac kazdy kontynent musi miec wlasna epidemie. Pierwszy test to deklaracja dolaczona do wniosku wizowego jeszcze w Polsce – tak, na miesiac przed wylotem pytaja mnie, czy aby nie mam kataru, goraczki itp. Hmmm.... ci co widzieli mnie przed wyjazdem po serii szczepionek wiedza... zakatarzona,z goraczka i zakaslana wszedzie rzecz jasna zaznaczam nie. To samo w samolocie tuz przed ladowaniem w Delhi – ta sama deklaracja, te same opowiedzi. Przy przejsciu przez kontrole wstrzymanie oddechu coby sie gruzliczo nie rozkaslac przed lekarzami (ktorzy notabene zajmuja sie diagnostyka w oparciu o eye contact) i tyle. Udalo sie uniknac kwarantanny. Ach ta indyjska biurokracja... Byc musi, choc dzialac, nie dziala.&lt;br /&gt;Poza tym oczywiscie to kazdego najmniejszego zadania jest oddzielna osoba. Chcesz zatrudnic sprzataczke – policz ile masz pokoi i lazieniek. Po pierwszym miesiacu sie dowiesz, ze sprzataczki sa wyspecjalizowane – jedna robi tylko w kuchni, inna tylko podlogi myje ,no i rzecz jasna do lazienki potrzebujesz trzecia, a do mycia kibla czwarta, bo to juz cos ekstra. No i  nie lodz sie, ze wyplate podziela na cztery. Umieja tylko mnozyc. Chyba trzeba bedzie zaczac znowu samemu zmywac gary...&lt;br /&gt;A tak na prawde – jeden robi, drugi wydaje polecenia, trzeci patrzy.&lt;br /&gt;Moim ulubionym i najbardziej fascynujacym mnie zawodem jest nadal uliczny prasowacz. Sa to male, drewniane budki, kolo ktorych ludzie rozpalaja ogniska. Przez dluzszy czas sie zastanawialam co oni tu robia – mieszkaja tu, czy co? W budce mnostwo tobolow – jak nic ich caly dobytek, a na ogniu jak nic beda gotowac. Mam taka budke zaraz naprzeciwko biura, wiec codzien zastanawialam sie co to jest. Az pewnego razu odkrylam – tak, tu prasuja ubrania. Mozna oddac swoje ciuchy i za 5-10 rupii za sztuke miec wszystko elegancko wyprasowane po wyjsciu z pracy. A w ognisku po prostu rozzarzaja wegle do zelazka, ktore oczywiscie (jak wszystko w Indiach)ma dusze. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/Syx4CdyQ9II/AAAAAAAAADI/8cDgqt1A2a0/s1600-h/rajasthan.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px; height: 134px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/Syx4CdyQ9II/AAAAAAAAADI/8cDgqt1A2a0/s200/rajasthan.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5416836435570390146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Indusi pracuja duzo, w sumie dla wielu z nich praca to cale zycie. Wlasciciele owocowych i warzywnych straganow spia na ich zapleczach, rikszarze zawinieci w koce spia na swoich rikszach (sa zawsze gotowi), pracuje sie w soboty i niedziele ( z wyjatkiem wiekszych sklepow i rynkow, ktore w Gurgaonie maja swoja przerwe... we wtorek), swieta. To samo tyczy sie wiekszych korporacji – urlop? Jaki urlop? Choc ja akurat pod tym wzgledem mam dobrze – nie jestem korpo i za chwile ruszam na 2 tygodnie na swiateczno-noworoczny podboj Rajasthanu.&lt;br /&gt;Ale jak to mowia – work hard, party harder! Tak wiec po pracy, czy to w ciagu tygodnia, czy w weekend, mlodzi z klasy sredniej zapelaniaja delhijskie kluby i lokale, by za 500 -1000 rupii za wejscie tanczyc w rytmach bollywodzkiej muzy i pic serwowane podczas party drinki ( wliczone w wejsciowke, przewaznie sztuk trzy) A o 1, ladies and gentlemen – do domu, koniec imprezki, cisza nocna…. Ale sie zapedzilam, o imprezowaniu bedzie innym razem ;-)&lt;/div&gt;&lt;input id="gwProxy" type="hidden"&gt;&lt;!--Session data--&gt;&lt;input onclick="jsCall();" id="jsProxy" type="hidden"&gt;&lt;div id="refHTML"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-493632480104447487?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/493632480104447487/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2009/12/all-work-and-no-play-makes-jack-dull.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/493632480104447487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/493632480104447487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2009/12/all-work-and-no-play-makes-jack-dull.html' title='All work and no play makes Jack a dull boy – czyli troche o kulturze pracy w Indiach.'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/Syx3896a4WI/AAAAAAAAADA/vldIcSF8gAY/s72-c/work-volunteer-india.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7557099979706545136.post-6666548607511224788</id><published>2009-12-02T23:28:00.000-08:00</published><updated>2009-12-09T01:46:02.083-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Food for tought'/><title type='text'>FOOD FOR TOUGHT czyli o hinduskiej sztuce gotowania i jedzenia.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SxdqEzARz1I/AAAAAAAAAAM/H-tTlIt2qHM/s1600-h/food.jpeg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 124px; height: 90px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SxdqEzARz1I/AAAAAAAAAAM/H-tTlIt2qHM/s320/food.jpeg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410910107952336722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CADMINI%7E1%5CLOCALS%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C04%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;o:smarttagtype namespaceuri="urn:schemas-microsoft-com:office:smarttags" name="place"&gt;&lt;/o:smarttagtype&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if !mso]&gt;&lt;object classid="clsid:38481807-CA0E-42D2-BF39-B33AF135CC4D" id="ieooui"&gt;&lt;/object&gt; &lt;style&gt; st1\:*{behavior:url(#ieooui) } &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:Wingdings; 	panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:2; 	mso-generic-font-family:auto; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0in; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:PL;} @page Section1 	{size:8.5in 11.0in; 	margin:1.0in 1.25in 1.0in 1.25in; 	mso-header-margin:.5in; 	mso-footer-margin:.5in; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;}  /* List Definitions */  @list l0 	{mso-list-id:1059788078; 	mso-list-type:hybrid; 	mso-list-template-ids:1794568074 363098528 67698691 67698693 67698689 67698691 67698693 67698689 67698691 67698693;} @list l0:level1 	{mso-level-start-at:0; 	mso-level-number-format:bullet; 	mso-level-text:-; 	mso-level-tab-stop:.5in; 	mso-level-number-position:left; 	text-indent:-.25in; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} ol 	{margin-bottom:0in;} ul 	{margin-bottom:0in;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:"Table Normal"; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0in 5.4pt 0in 5.4pt; 	mso-para-margin:0in; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;Chicken Masala, no spicy please!&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Jak wszyscy wiedza, jedzenie w Indiach jest ogolnie rzecz biorac &lt;b style=""&gt;hot and spicy!&lt;/b&gt; Sa jednak roznice w ostrosci. Jak do tej pory wyrozniam nastepujace kategorie:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt;-&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:7pt;"  &gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span lang="PL"&gt;hot and spicy na ustach, w okolicy warg (Bron Boze nie popijac woda, moze byc tylko gorzej)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt;-&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:7pt;"  &gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span lang="PL"&gt;hot and spicy na jezyku &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt;-&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:7pt;"  &gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span lang="PL"&gt;hot and spicy w gardle (Najlepiej popijac woda, moze byc tylko lepiej)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt;-&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:7pt;"  &gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span lang="PL"&gt;hot and spicy w przelyku&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt;-&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:7pt;"  &gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span lang="PL"&gt;hot and spicy w brzuchu&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 0.5in; text-indent: -0.25in;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt;-&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:7pt;"  &gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span lang="PL"&gt;hot and spicy wszedzie (Ratuj sie jogurtem, chlebem, woda, wszystkim co masz pod reka)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;W roznych konfiguracjach rzecz jasna. &lt;i style=""&gt;Curry&lt;/i&gt; ma tendecje do bycia ostrym na wargach lub w gardle, &lt;i style=""&gt;chilli&lt;/i&gt; glownie na jezyku lub w brzuchu. Mieszanka &lt;i style=""&gt;curry&lt;/i&gt; i &lt;i style=""&gt;chilli&lt;/i&gt; lapie sie do hot and spicy wszedzie. Z mieszankami przypraw jak &lt;i style=""&gt;Masala&lt;/i&gt; bywa roznie. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Zadko co bywa tu ‘&lt;i style=""&gt;plain’&lt;/i&gt; – czasami ryz, glownie wtedy, gdy czlowiek przyrzadzi go sobie sam. Poza tym nie mozna liczyc na laskawosc. Kto nie znosi hot and spicy,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;bedzie skazany na chleb tostowy i ogolnie sandwicze. Nawet surowe warzywa i owoce przesypuje sie mieszanka przypraw – &lt;i style=""&gt;masala, chilli, curry&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;O Chilli slow kilka &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Male, zielone, niepozorne i jakze zdradliwe. Gotowane w potrawie do zniesienia. Jedzone na surowo…to jazda rollercosterem. Ale jazda do przezycia. Trzeba tylko sprytnie do tego podejsc. Pod zadnym pozorem nie dac sie namowic na jedzenie chilli ‘plain’. Nawet Hindusi tego nie robia – to tylko taki trick, zeby pozartowac z cudzoziemcow jak sie zanosza placzem po pierwszym kesie. Bierzemy papryczke, gryziemy malutki kawalek zebami trzonowymi a potem szybko napychamy usta chlebem, ryzem i jogurtem. Powoli zwiekszamy ilosci zagryzanego chilli do posilku – od paru kesow do calej czuszki do kazdego posilku. Gdy przejdzie sie taki “chrzest” – ostrosc zandej z potraw juz nas nie zaskoczy. Wiec czym szybciej, tym lepiej. Trzeba tylko pokonac starch przed tym zielonym potworem, ktory de facto wcale potworem nie jest. Jest bogatym zrodlem wit. C (one chilli a day keeps doctor away), pomaga w trawieniu, chroni przed zatruciami i wychladza organizm. Zwlaszcza ten ostatni fakt brzmi paradoksalnie. Podczas posilku pot czesto kapie z czola, ale zaraz po nim dostaje sie gesiej skorki. Jedzenie chilli najpierw powoduje wzrost temperatury, stymuluje to organizm do aktywowania systemu chlodzenia i voila. &lt;st1:place st="on"&gt;Po&lt;/st1:place&gt; paru minutach jest przyjemnie chlodno, nawet w sloncu. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Zawsze uwazalam, ze ostre jedzenie to nie moja ‘cup of tea’, przekonalam sie, ze jestem w stanie zniesc bardzo wiele w tym temacie. Duzo wiecej niz inny ekspaci, a czasami nawet wiecej niz niektorzy Hindusi z mojej pracy. Podczas konferencji w Hyderabadzie wszyscy jedlismy to samo, bez wyjatku. Brzuch zaczal mnie bolec dopiero po 6 dniach.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;Sweeeeeeeeeeeeeeeeeet&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Jedzenie, jak cale Indie, wystepuje wylacznie w ekstremalnych formach smakowych. Zaraz po hot and spicy mamy zatem super sweet. Hinduskie slodycze to po prostu 200% cukru w cukrze. Wybor nieziemski, we wszystkich kolorach i ksztalatach. Deser jest nieodlaczna czescia lunchu – wbrew pozorom ulatwia trawienie po ostrym posilku i gasi uczucie ostrosci. Gdy nie ma sie pod reka niczego slodkiego do przegryzienia, wystarczy czaj – herbata z mlekiem i niewyobrazalna iloscia cukru. Hindusi pija ja szklankami, ja ogranicznam sie do 1 dziennie. Mysle, ze Indie to raj dla dentystow przy tej ilosci spozywanego cukru. &lt;st1:place st="on"&gt;Po&lt;/st1:place&gt; posilku warto pokusic sie tez o garsc moutchfreshnera, czyli ziaren anyzku, czasami w lukrowej polewie. Zdecydowanie ulatwia trawienie. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Kolejnym ekstemum jest tlustosc potraw – wszystko wrecz ocieka tluszczem. Mimo tego, ze Indie sa rajem dla wegetarian (Veg or Non-Veg to podstawowe pytanie w kazdej knajpce, restauracji, budce itp.), ciezko nazwac ich diete zdrowa. Ilosc spozywanego tluszczu i weglowodanow (w postaci slodyczy i cukru) jest po prostu przerazajaca, bialko zas spozywaja chyba w sladowych ilosciach (miesa prawie wcale, glownie rosliny straczkowe) Biorac pod uwage fakt, ze genetycznie Hindusi sa bardzo narazeni na choroby ukladu krazenia, ilosc osob umierajacych na zawal serca lub cukrzyce jest tu zastrwazajaca. Nawet nam, ekspatom, ciezko trzymac sie na bacznosci, a jest to konieczne, gdy chce sie zachowac figure, forme i zdrowie. Tak wiec poza szczgolnymi okazjami pozwalam sobie na “indyjska kuchnie”max. dwa razy w tygodniu, omijam &lt;i style=""&gt;Samosy&lt;/i&gt; i inne przysmaki smazone w glebokim tluszczu. Gotuje sobie sama, glownie warzywa zielone,na ktore teraz jest sezon – szpinak i wszystko co go przypomina, z ziemniakami, baklazanem i chilli. Do tego &lt;i style=""&gt;Roti&lt;/i&gt; i danie gotowe.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span  lang="PL" style="font-size:180%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span  lang="PL" style="font-size:180%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;Jesc rekami albo nie jesc – oto jest pytanie&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Jasne, ze jesc! Kazdy Hindus Ci powie, ze inaczej to wcale nie smakuje. Czasami mozna liczyc na lyzke do sosow plynnych takich jak &lt;i style=""&gt;Daal&lt;/i&gt; lub do &lt;i style=""&gt;Dahi&lt;/i&gt;, czyli po prostu jogurtu. Gdy lyzki brak mozna spreparowac prymitywna z kawalkow chleba, a raczej chlebowych plackow, ktorych uzywa sie wlasnie do nabierania jedzenia. Zwija sie w odpowiedni rulonik i voila! Rodzajow chleba jest mnostwo – najbardziej popularne &lt;i style=""&gt;Roti&lt;/i&gt; lub &lt;i style=""&gt;Chapatti&lt;/i&gt; (prawie to samo ale jednak nie to samo) lub &lt;st1:place st="on"&gt;&lt;i style=""&gt;Nan&lt;/i&gt;&lt;/st1:place&gt; (bardziej tlusty). Je sie je do wszystkiego lub nawet saute. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Intrukcja jedzenia rekami. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;No coz – kazdy ma swoj sposob. Ogolnie rzecz biorac wg. Europejskich standardow zawsze bedzie to uchodzic za malo eleganckie. Zwlaszcza, ze towarzyszace temu glosne bekanie jest ogolnie akceptowalne.. Jesc rekami tam, zeby nie ubrudzic rekawow bialej, eleganckiej koszuli to wyczyn, ale juz opanowalam go prawie do perfekcji. Nabieramy garsc ryzu wszystkiemi palcami, lekkougniatamy, zostawiamy na 4 palcahc, a potem spychamy kciukiem na jezyk. Gdy ryz nie jest spojny, bo na przyklad plywa w sosie, wtedy bez &lt;i style=""&gt;Roti&lt;/i&gt; nie da rady. Mieso i &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;warzywa z sosow bierzemy po prostu w palce lub w &lt;i style=""&gt;Roti&lt;/i&gt;. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Dania sa serwowane roznie, ja najbardziej lubie na lisciu bananowca lub w miseczkach z suszonych lisci spietych spinaczami biurowymi. Smaczniej, naturalniej i ekologiczniej niz na folii alumniowej.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;Pani Pani czyli co pic&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Do popicia &lt;i style=""&gt;Pani&lt;/i&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;lub jak mowia Hindusi Water Bottle zamiast Bottle of Water, swieze soki od fruit juicera albo oczywiscie Lassi – napoj jogurtowy, w wersji slonej lub slodkiej. Z piciem jak wiadomo trzeba tu ostroznie – kazda butelke nalezy sprawdzic czy jest fabrycznie zamknieta, a nie poklejona, a kazdy zimny napoj – zwlaszcza Lassi, czy nie wrzucili tam kostek lodu, ktory bynajmniej nie jest robiony z wody mineralnej. Tak wiec przy zamawianiu napojow w dzien upalny – Please serve chilled but no ice! Przypadki wielodniowych biegunek zbyt dobrze znane. Niektorzy zalecaja rowniez mycie zebow mineralka, hmmmm… szczerze mowiac planowalam sie tego trzymac, ale przypomnialam sobie o tym pod dwoch dniach plukania ust kranowka. Ach te przyzwyczajenia. Ale wciaz zyje i mam sie dobrze.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;Co stan to kulinarny obyczaj&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Kuchnia indyjska jest bardzo zregionalizowana. Kazdy stan, wieksze miasto, wioska ma swoje wlasne niepowtarzalne potrawy. Wiec jak mozna sobie latwo wyobrazic – nawet przy najwiekszych checiach wszystkiego nie przejesz. Na poludniu jedzenie jest bardziej ostre niz na polnocy, nawet sami Hindusi maja czasami problemy. Do tego duzo jest nalecialosci chinskich (noodles), tajskich (owoce morza), czy nepalskich. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Wezmy na przyklad sniadanie – na polnocy je sie glownie &lt;i style=""&gt;Parathe&lt;/i&gt; – chlebowy nalesnik nadziewany – cebula i chilli, serem, jajkiem lub ziemniakami. Do akompaniamentu sos z zielonych chilli, &lt;i style=""&gt;Dhal&lt;/i&gt; (sos z grochu z przyprawami) i czaj. Na poludniu je sie &lt;i style=""&gt;Sambar&lt;/i&gt; (zupa curry z warzywami) z &lt;i style=""&gt;Idli&lt;/i&gt; (ryzowy lekki placek) i czaj.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;Nigdy nie bedziesz glodnym!&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Jezeli jest sie turysta, mozna zapomniec o europejskich nawykach zabierania ze soba wlasnych kanapek do plecaka. Tu co krok jest budka z zarciem, slodyczami, owocami itp. Gdy tylko poczujesz pierwszy glod, w sekunde pojawi sie ktos, kto bedzie ci chcial wcisnac jakies jedzenie. No chyba, ze jestes na srodku Rajasthanskiej pustyni. Wtedy moze byc rzeczywiscie trudno. Jak zawsze ostroznosc wskazana – tzw. street food moze skonczyc sie lezeniem polzywcem w kiblu przez pare dni. Najlepiej trzymac sie malych knajpek, z owocow bananow (obiekt pozadania okolicznych malp, mozna zostac latwo okradzionym)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;Eat spicy, sh…. spicy!&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Na deser, choc ze slodycza deseru nie ma to nic wspolnego, mocna koncowka. Wszyscy wrazliwi na rzeczy obrzydliwe moga sobie spokojnie darowac to ostatnie danie. Ale obrzydliwosc jest nieodlaczna czescia tego kraju. Jak powszechnie wiadomo jemy po to, zeby zyc, jednak to co wrzucamy do zoladka nie zostaje tam na zawsze. Bynajmniej. Zatem czas na moral glowny:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;JESZ NA OSTRO – SRASZ NA OSTRO&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Nie da sie niestety uniknac tej czesci ceremonii trawienia. Z przyjemnoscia jedzenia nie ma to duzo wspolnego. Nadal nie wiem, czy da sie do tego na dluzsza mete przyzwyczaic. Do jedzenia na ostro jakos mi sie udalo. W druga strone jest gorzej. Ale dzieki temu odkrylam, dlaczego Hindusi nie uzywaja papieru toaletowego tylko mini-kiblowy prysznic. Jest zdecydowanie bardziej skuteczny. A najlepiej polaczyc sily. To takie logiczne. Acha – przestroga dla kobiet – stringi w Indiach nos tylko w najwyzszej koniecznosci. Chyba ze wcinasz sandwicze.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 1in; text-indent: -1in;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;To na pewno nie koniec wariacji na temat tutejszej sztuki gotowania i jedzenia. Jak wiecie mam na tym punkcie fiola (cale szczescie poranne 30 min jogi trzyma mnie we wzglednej formie). Od tego pisania dosyc zglodnialam, chyba pora na jakis lunch, a ze nadal jestem na poludniu, na pewno bedzie &lt;b style=""&gt;HOT AND SPICY!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:180%;" &gt;FOREIGN FOOTER&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5Ckwc%5CLOCALS%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;o:smarttagtype namespaceuri="urn:schemas-microsoft-com:office:smarttags" name="country-region"&gt;&lt;/o:smarttagtype&gt;&lt;o:smarttagtype namespaceuri="urn:schemas-microsoft-com:office:smarttags" name="place"&gt;&lt;/o:smarttagtype&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;    &lt;w:usefelayout/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if !mso]&gt;&lt;object classid="clsid:38481807-CA0E-42D2-BF39-B33AF135CC4D" id="ieooui"&gt;&lt;/object&gt; &lt;style&gt; st1\:*{behavior:url(#ieooui) } &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:"MS Mincho"; 	panose-1:2 2 6 9 4 2 5 8 3 4; 	mso-font-alt:"ＭＳ 明朝"; 	mso-font-charset:128; 	mso-generic-font-family:roman; 	mso-font-format:other; 	mso-font-pitch:fixed; 	mso-font-signature:1 134676480 16 0 131072 0;} @font-face 	{font-family:"\@MS Mincho"; 	panose-1:0 0 0 0 0 0 0 0 0 0; 	mso-font-charset:128; 	mso-generic-font-family:roman; 	mso-font-format:other; 	mso-font-pitch:fixed; 	mso-font-signature:1 134676480 16 0 131072 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0in; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"MS Mincho";} @page Section1 	{size:8.5in 11.0in; 	margin:1.0in 1.25in 1.0in 1.25in; 	mso-header-margin:.5in; 	mso-footer-margin:.5in; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:"Table Normal"; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0in 5.4pt 0in 5.4pt; 	mso-para-margin:0in; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;This is totally going on my blog!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;I initially planed to write my blog in Polish only to have a platform for communication with my family and friends. But since there has been many voices from abroad – that not all the world speaks Polish, I decided to have a short summary for you guys, it the form of this Foreign Footer. So although it is going to be just a brief summary of what you can see above, I hope to satisfy also your hunger for news. Most of you stay with me in &lt;st1:country-region st="on"&gt;&lt;st1:place st="on"&gt;India&lt;/st1:place&gt;&lt;/st1:country-region&gt;, so you will know what I am talking about,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;So today’s topic was about…surprise, surprise… Indian food! Since food is crucial for survival and delivers a lot of pleasure, and on the top of that, many of you know how crazy I am about cooking and discovering new cuisine lands, I would like to share with you couple of impressions I got so far about Indian food. I know that for all &lt;st1:country-region st="on"&gt;UK&lt;/st1:country-region&gt; based people it is nothing new, I also heard voices from &lt;st1:country-region st="on"&gt;&lt;st1:place st="on"&gt;Switzerland&lt;/st1:place&gt;&lt;/st1:country-region&gt; that Indians got there as well. But here is &lt;st1:country-region st="on"&gt;&lt;st1:place st="on"&gt;India&lt;/st1:place&gt;&lt;/st1:country-region&gt; and for sure it is unique here.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;So impression no 1 – hot and spicy! Especially in the South. Beginnings are tough – first green chilli fire, first biryani explosion, first curry bomb. But later on one discovers the little secrets how to handle it and starts enjoying the wide variety of dishes – parathas, dhals, rotis, sambars with iglis, somosas, dosas etc. Everything in the most hot and spicy versions. And I can literally feel my mouth watering on the mere thought about all the pastries – sweetest in the world (impression no 2)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Of course one needs to be always careful since food poisonings are really common, esp. from water (only bottled, no ice!) street food (to be avoided) or simply just like that. Every one of us here was struck with it at least once. Another inconvenience being also the immediate result of eating spicy – sh…. spicy! (impression no 3)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;The best thing about Indian food, however, is that you can forget all the savoir vivre of the world and take the freedom of eating with your hands! (impression no 4)Here the locals believe that otherwise it does not taste. So roll your sleeves up and get your right(!) hand ready! And remember – in &lt;st1:country-region st="on"&gt;&lt;st1:place st="on"&gt;India&lt;/st1:place&gt;&lt;/st1:country-region&gt; you are never going to be hungry. Food is everywhere, all around you – shops, restaurants, stalls etc. The moment you think that you would like to gladly bite into something – there it is!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 1in; text-indent: -1in;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 1in; text-indent: -1in;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 1in; text-indent: -1in;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7557099979706545136-6666548607511224788?l=annakrawczyk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/feeds/6666548607511224788/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2009/12/food-for-tought-czyli-o-hinduskiej.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/6666548607511224788'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7557099979706545136/posts/default/6666548607511224788'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://annakrawczyk.blogspot.com/2009/12/food-for-tought-czyli-o-hinduskiej.html' title='FOOD FOR TOUGHT czyli o hinduskiej sztuce gotowania i jedzenia.'/><author><name>Ania Krawczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16068679316097101791</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SyCcyriUliI/AAAAAAAAAAg/b1epqSODPPE/S220/IMG_0405.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_jt9wcWG5JC8/SxdqEzARz1I/AAAAAAAAAAM/H-tTlIt2qHM/s72-c/food.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry></feed>
